Opis ogólny — bez zdradzania fabuły.
Miasto w Redanii, zamknięte w murach z barbakanem: bramy otwarte są tylko od wschodu do zachodu słońca, a po zmierzchu nie wpuszcza się nikogo poza posłańcami ze znakiem króla lub burmistrza i pełnoprawną herbową szlachtą (elfy, nawet osiadłe, i rycerze z mieszanego łoża czekają do świtu w izbie kordegardy). Rządzą tu burmistrz Neville i rada miejska, słynna z gorliwości w ściąganiu królewskiego podatku od czarów — dlatego magicy obłożyli Rinde bojkotem, a popyt na magiczne usługi jest ogromny. Jest ratusz z wieżą (w urzędowej komnacie wisi arras z Prorokiem Lebiodą pasącym owce), świątynia kapłana Kreppa, lombard, apteka rajcy Wawrzynoska, rezydencja kupca-ambasadora Beau Berranta i miejski loch.
Pełna kronika — czytasz bez ustawionej zakładki.
Scena całej opowieści o pierwszym spotkaniu Geralta z Yennefer. Czarodziejka mieszka tu w azylu u Berranta i bimba na rajców, rajcy szczują na nią miasto — a rachunek wyrównuje za nią zaczarowany wiedźmin, od lombardu przez publiczne lanie Wawrzynoska po rozbrojoną gwardię. Finał przynosi katastrofę: nad gospodą Errdila szarpie się na magicznej uwięzi dżinn, burząc kominy, wieżyczki i cegielnię, aż po eksplozję samej gospody i urwaną iglicę ratusza. Kończy się lepiej, niż wróżyło: demon odlatuje na zawsze, deszcz gasi ryzyko pożarów, nad ruinami wstaje tęcza — a burmistrz obiecuje wiedźminowi nagrodę zamiast szubienicy.