Opis ogólny, bez zdradzania fabuły.
Prastare elfie cmentarzysko na międzyrzeczu na zachód od Chotli, którego nazwa znaczy Błonie Kurhanów. Rozległa kotlina tonie w wieczornych oparach, z których jak okiem sięgnąć sterczą tysięczne kurhany i omszałe monolity: bezkształtne bryły obok równo ociosanych obelisków i menhirów, a bliżej środka kamiennego lasu dolmeny, tumulusy i kromlechy ustawione w kręgi, w sposób wykluczający dzieło przypadku. Nekropolia liczy ponad pół tysiąca lat, jest więc dla ghuli bezwartościowa, bo trupojady nie gryzą tak starych kości. Na cmentarzysku masowo rośnie żeńska odmiana mandragory, co ściąga tu jedynego stałego bywalca tych pustkowi: cyrulika Emiela Regisa, który w chatce nieopodal spędza każde lato, od Sobótki do ekwinokcjum, przy zbiorach ziół i destylacji eliksirów. Niecałe dwie mile stąd, nad Chotlą, leży wielki obóz zbiegów z Brugge i Sodden.
Pełna kronika: czytasz bez ustawionej zakładki.
Zabłąkana wśród jarów rzeczki O kompania Zoltana Chivaya staje na Fen Carn na przymusowy nocleg w pełnię księżyca. Zamiast wypatrzonego przez Percivala ghula Geralt wystukuje z jamy pod dolmenem ukrywającego się cyrulika, a nocne spotkanie kończy się degustacją mandragorowego destylatu w chatce gospodarza i dołączeniem Regisa do kompanii.