A general portrait, with no plot given away.
Miasto w Temerii, na południe od Ellander, przy traktach wiodących ku Mariborowi i twierdzy Carreras (pinezka umowna: geografia okolic znana tylko z kierunków podróży). Sława Dorian sięga dalej niż jego mury, choć mało kto mówi o niej głośno: w bocznym zaułku, w budyneczku z wejściem od podwórka pełnego kur i kaczek, urzęduje firma „Codringher i Fenn, konsultacje i usługi prawne". Jeśli ktoś ma kłopoty, jedzie do Dorian i kołacze do mahoniowych drzwi z mosiężną kołatką w kształcie lwiej głowy, ostrożnie, bo drzwi kryją mechanizm strzelający żelaznymi szpikulcami. Za mahoniową boazerią kantoru zaczyna się sekretny korytarz do archiwum, w którym księgozbiór godny oxenfurckiej biblioteki sąsiaduje z formami do fałszowania pieczęci.
The full chronicle: you’re reading without a bookmark set.
Do kantoru przychodzi Geralt, świeżo po zarobku na mantikorze, i za dwieście pięćdziesiąt koron kupuje wiedzę o Rience'u, o królewskich łowach na pewną dziewczynkę i o mistyfikacji, którą Codringher te łowy odwołał. W archiwum poznaje mitycznego wspólnika adwokata we własnej osobie i słucha wykładu o mezaliansie i o Starszej Krwi, a wizytę kończy zakład o rzut orionem w plecy, przegrany przez gospodarza.
W noc przed naradą na Thanedd do mahoniowych drzwi kołaczą zabójcy z „pozdrowieniami od Rience'a". Codringher ginie od sztyletu, Fenn w płomieniach podpalonego archiwum, a łuna nad kancelarią zmienia noc w Dorian w straszliwą parodię dnia. Sekretne zbiory firmy, z dokumentami o pochodzeniu pewnej księżniczki włącznie, przestają istnieć; część zwojów i oprawną w róg i mosiądz miniaturę zabierają mordercy. Z pożaru uchodzi tylko czarno-biały kocur.