A general portrait, with no plot given away.
Wspólnik firmy „Codringher i Fenn, konsultacje i usługi prawne" w mieście Dorian, każący tytułować się adwokatem. Niewysoki, szczupły i szpakowaty, o niezdrowej cerze człowieka rzadko wychodzącego na powietrze; klientów przyjmuje z wielkim biało-czarnym kocurem na kolanach i obaj, człowiek i kot, mierzą gościa tym samym niepokojącym spojrzeniem żółtozielonych oczu. Z prawem jego usługi mają wspólnego niewiele: u Codringhera znikają dowody, świadkowie odwołują zeznania, wierzyciele odzyskują nieściągalne długi, a szczególnie niewygodni ludzie przestają szkodzić, z reguły ginie po nich wszelki ślad i słuch. Wejścia do kantoru strzeże mechanizm strzelający z drzwi żelaznymi szpikulcami. O sobie mówi, że jest wiedźminem nowoczesnym: wybawia ludzi od potwornych kłopotów za pieniądze, a w odróżnieniu od anachronicznych kolegów po fachu nie zabraknie mu roboty, bo strzygi wyginą, skurwysyny nigdy. Coraz częściej kaszle w chustkę, na którą potem długo patrzy.
You’re browsing without a bookmark, so you see the full published biography.
Wynajęty przez Geralta do sprawy Rience'a i bezpieczeństwa pewnej dziewczynki, Codringher rozgrywa partię na kilku szachownicach naraz. Ustala przeszłość Rience'a (szkoła w Ban Ard, kaedweński wywiad, loch w Cintrze i anonimowy dobroczyńca) i stawia diagnozę, że ścigany działa „ze smyczy" czarodzieja. Gdy agenci Foltesta szukają księżniczki Cintry, by ją zabić, podstawia im naocznych świadków jej zmyślonej śmierci na dyfteryt w angreńskim obozie i tą mistyfikacją odwołuje królewskie łowy. Z Fennem obmyśla plotkę o mezaliansie Pavetty, która ma zrobić z dziewczynki politycznego pionka niewartego zabijania, a na pytanie o Dziecko Starszej Krwi obiecuje, za drugie tyle honorarium, kopanie w elfich manuskryptach. Geraltowi radzi po swojemu: nadchodzi czas wielkiej pogardy, trzeba się dopasować, przerwać grę, zniknąć i pozwolić, by zamiast Ciri zginęła podobna do niej sierota z Brugge. Odmowę wiedźmina kwituje wzruszeniem ramion, po czym przegrywa z nim zakład o rzut w plecy: Geralt nawet nie drga, bo słyszał, że adwokat rzuca tak, by nie trafić. Na koniec zdradza, dokąd zmierza i kto .