ink on the mapA general portrait, with no plot given away.
Księżniczka Cintry, wnuczka królowej Calanthe, córka Pavetty i Dunego: dziewczynka może dziesięcioletnia, o mysiopopielatych włosach i ogromnych oczach zielonych jak trawa wiosną. Rodziców nie pamięta: utonęli w morzu, gdy była malutka, wychowuje ją babka, przed którą klękają najwięksi rycerze. Z postury tycia kruszynka, z charakteru mały diabełek: harda, rezolutna i nieznośnie uparta, tupie nóżką, grozi ścinaniem głów i nie uznaje słowa „nie", a jednocześnie potrafi rozbroić szczerością i uczepić się kogoś całym sercem. Mówi jak z książki („okropecznie"), do snu żąda bajki z morałem, a w chwili znalezienia jej w lesie ma katar stulecia. Jest w niej też coś, czego nie tłumaczy dworskie wychowanie: bezbłędnie wyczuwa kierunek w bezdrożnym lesie, a wiedźmiński medalion szarpie się pod jej dotykiem jak żywy. Niania powtarzała jej w tajemnicy, że jest przeznaczona (bo mama była czarownicą, a tata zaczarowanym człowiekiem) i że przyjdzie po nią białowłosy wiedźmin.
You’re browsing without a bookmark, so you see the full published biography.
Babka wysyła Ciri do zamku Nastrog w Verden, by poznała księcia Kistrina, syna króla Ervylla. Na miejscu okazuje się, że zamiast poznawania ma być ślub. Ciri, która Kistrina nie chce (gruby, głupi i brzydko pachnie mu z buzi), ucieka z pomocą giermka Marcka; we mgle gubią się nawzajem i dziewczynka trafia w głąb Brokilonu, gdzie przez czaty i trzęsawiska przechodzi sama, i to tak dzielnie, że driady biorą ją potem za jedną z tych, które „się nadadzą". Przed olbrzymim yghernem ratują ją Geralt i łuczniczka ; uratowana próbuje jeszcze uciekać i stanowczo zapowiada, że żadną księżną nie będzie, bo ma „okropeczną tajemnicę": jest przeznaczona. W Duén Canell zauważa, że tylko jej nie zawiązano oczu w drodze: z Brokilonu nie ma już wyjść. Władczyni lasu nazywa ją Dzieckiem i podaje jej puchar , trucizny odbierającej porwanym dziewczynkom pamięć. Ciri wypija ją BEZ ŻADNYCH skutków i na pytanie, czy chce zostać, odpowiada dźwięcznie, że chce podążyć za swoim przeznaczeniem. Kim jest to przeznaczenie, Eithné mówi wprost: to Geralt. Odesłana z lasu razem z wiedźminem, wygaduje mu w drodze, że niania zapowiadała białowłosego wiedźmina, który ją zabierze; przy zasadzce ludzi Ervylla na gościńcu to ona głośno zauważa, że sosnę na zasieku zrąbano siekierą, więc „napad driad" jest pozorowany, czym omal nie ściąga na siebie sztyletu mordercy . W czasie walki siedzi wysoko na buku, jak kot z usłyszanej od Geralta bajki. Po bitwie zabiera ją , by odwieźć ją do domu, do : ślubu z Kistrinem już nie będzie. Zasypia dopiero w objęciach Geralta, mrucząc przez sen jego imię; zbudzona, biegnie na szczyt wzgórza i krzyczy za odjeżdżającym wiedźminem, że i tak mu się nie uda, bo ona jest jego przeznaczeniem.
Przeznaczenie, od którego Geralt odjechał pod Brokilonem, dopada ich oboje w najciemniejszy możliwy sposób. Gdy armie Nilfgaardu wyrzynają Cintrę, a Calanthe ginie, rzuciwszy się z blanków zdobywanego zamku, po dziesięcioletniej wnuczce królowej ginie wszelki ślad: z obrońców stołbu, gdzie schroniły się kobiety i dzieci znaczniejszych rodów, nie ocalał podobno nikt. Ciri jednak żyje: druidzi, zbierający po wojnie bezdomne i pogubione dzieci po lasach, oddają ledwo żywą dziewczynkę do domu kupca Yurgi na Zarzeczu, gdzie przygarnia ją , od zawsze marząca o córce. W nowym domu mała jest mądra, miła i robotna, ale nie chce mówić, skąd jest, i zaraz płacze, więc nikt nie pyta i nikt nie wie, kogo przygarnął. Aż pewnego dnia za wozem gospodarza wchodzi na podwórko białowłosy mężczyzna z mieczem. : wiedziała, zawsze wiedziała, że ją odnajdzie. Na jej pytanie („jestem twoim przeznaczeniem?") Geralt odpowiada: „Jesteś czymś więcej, Ciri. Czymś więcej".
W drodze na północ Ciri noc w noc budzi się z krzykiem: śni jej się płonąca Cintra, ucieczka na łęku siodła rycerza, który ginie od strzały w pędzie, i czarny jeździec w hełmie ozdobionym skrzydłami drapieżnego ptaka, który patrzy na nią wśród ognia. Na jawie nie pamięta, co jej wtedy zrobił; pamięta tylko, że strasznie się bała. Uspokojeniom Geralta, że to już nie wróci, po raz pierwszy w życiu wierzy, bo mówi je ten, który odnalazł ją wśród wojny i obiecał, że już nigdy się nie rozstaną. Celem dalekiej drogi okazuje się Kaer Morhen: nocne ruiny z kopczykami czaszek, pełne szczurów i upiornych ech, w których Ciri najpierw widzi powtórkę najgorszego snu: obcy mężczyzna o twarzy przeciętej blizną, groźne czarne sylwetki na tle ognia. Strach znika w chwili, gdy Geralt kładzie jej dłonie na ramionach i mówi zimującym wiedźminom: „Ona jest naszym przeznaczeniem". Czarne sylwetki okazują się wtedy przyjaciółmi, a błyszczące oczy wyrażają troskę.
Zimę Ciri spędza na treningach: biega z mieczykiem po Mordowni, tańczy na równoważni, obrywa od „wiatraka" i wahadła, a obowiązująca w Kaer Morhen doktryna każe po każdym upadku natychmiast wracać na przyrząd, żeby nie „złapać lęku". To ona pierwsza wita na Szlaku przybywającą do twierdzy Triss Merigold (zdumionej czarodziejce przedstawia się jako wiedźminka) i to przy niej, nad fosą z czaszkami, zapada w sen na jawie i przemawia obcym, metalicznym głosem o czternastej ze Wzgórza i o Dziecku Starszej Krwi, po czym nie pamięta niczego. Przy Triss dziewczynka po raz pierwszy od dawna dostaje coś innego niż trening: naprawioną magiczną igiełką odzież, skróconą granatową sukienkę, czarną żmijkę z rubinowym oczkiem na szyję i naukę słowa „niedysponowana", bo tego dnia zaczyna się jej pierwsze krwawienie miesięczne, o którym wstydziła się powiedzieć mężczyznom. W zaufaniu wyznaje czarodziejce swoje sekrety: boi się dwóch wahadeł naraz i rozpędzonego wiatraka, a najchętniej w ogóle byłaby chłopakiem. Wie już też o planie na wiosnę, o szkole świątynnej w Ellander, i po kilku dniach awantur sama niecierpliwie wygląda wyprawy do . Gdy zamieć grzebie twierdzę w zaspach, niedomagająca Ciri nudzi się, pomaga w stajni, a wieczorem wyprasza sobie prawo spania u Triss. Śnieg pada aż do Midinváerne, Dnia Zimowego Przesilenia.
W noc Midinváerne dorośli rozmawiają o niej przy stole, a Ciri gra z Coënem w łapki; nie wie, że wiedźmini właśnie wyznają Triss, iż trzykrotnie wpadała w trans (po przypadkiem wypitej Białej Mewie, po upadku na treningu i po nocnym koszmarze) i że obcym głosem wywieszczyła śmierć Coënowi i Geraltowi. Gdy Triss świadomie podaje jej kielich z mewą, dziewczynka roztańczona zapada w kolejny trans: w wizji, której po przebudzeniu nie pamięta, mówi o róży z Shaerrawedd, o krwi elfów i o czarnym rycerzu z piórami na hełmie, a potem jej ustami przemawia ktoś obcy, kto nazywa ją Białym Płomieniem i Starszą Krwią. Przez dziesięć nocy po Przesileniu budzi się z krzykiem, majaczy, trzymając się za policzek, i płacze z bólu, usypiana w ramionach czuwającej przy niej czarodziejki; potem napady mijają bez śladu. Zimę wypełnia jej nauka: parada po każdym odskoku u (finał układu wykonuje z opaską na oczach), lekcje o i u (przy opisie pobojowisk blednie, bo pamięta pola poległych w i na ), nauka nieuczciwej walki u Coëna, wahadła u Geralta (w końcu przechodzi wszystkie trzy i słyszy swoje wytęsknione „brawo, dziewczyno") oraz i pierwszy makijaż u Triss. Dostaje też prawdziwy wiedźmiński miecz ze stali, która spadła z nieba, dopasowany przez „wuja Vesemira" do jej wagi, wzrostu i ręki. Podsłuchawszy opowieść Triss o Wzgórzu, wykrzykuje, że też tam stanie, że Nilfgaardczycy zapłacą jej za babkę i że uczy się miecza, by zabić czarnego rycerza ze skrzydłami na hełmie; za to Geralt, lodowato, grozi jej odebraniem nauki, bo miecza nie nosi się z nienawiści. Wypędzona z halli ucieka z mieczem na szczyt zrujnowanego muru, spada z obluzowanej cegły i ląduje w ramionach wiedźmina, który zdążył, choć zdążyć nie mógł. Wiosną wyjedzie z Kaer Morhen: z Geraltem i Triss.
W drodze na południe prawie trzynastoletnia Ciri dorośleje szybciej, niż ktokolwiek by chciał. Opiekuje się chorą Triss (myje ją, czesze i zmienia kompresy, choć drażni ją, że czarodziejka zbyt mocno tuli się przy tym do Geralta), w strażnicy ogląda ciała zabitych Wiewiórek i podsłuchuje rycerza, który chce brać za kark wszystkich nieludzi, z kobietami i dziećmi włącznie. W konwoju zaprzyjaźnia się z Yarpenem Zigrinem: na „gąskę" odpowiada hardym „Inaczej", ratuje jego zaprzęg przed pniem na drodze, uczy się trzymać lejce i zadaje pytanie, kto ma słuszność, na które krasnolud nie umie odpowiedzieć. To jemu mówi, że przecież niczym się nie różnią, bo oboje mieli babki: jej zabili Nilfgaardczycy w Cintrze, jego ludzie w pogromie w Brugge. Jako straż przednia konwoju obserwuje z ukrycia bezszelestny przemarsz komanda (ratuje ją odruch z czasów ucieczki przez Zarzecze), a wspomnienia wiadra pełnego krwi i poparzonego kota każą jej przysiąc, że zostanie wiedźminką, by bronić bezbronnych, i że nigdy nie będzie neutralna. W słucha historii i rozumie lekcję Geralta o zabijaniu nienawiści, nie uczuć. Bierze na pamiątkę jedną białą różę, kłuje się w palec i na widok krwi wypełniającej linię życia wpada w kolejny trans: nieswoim głosem wylicza imiona umierających i gna Geralta . W bitwie szarżuje pod strzałami po ranną Triss, skacze z trafionego konia i wlecze czarodziejkę pod przewrócony wóz. Przeciw długonogiej elfce staje w pierwszej prawdziwej walce swojego życia: wyuczona w parada wychwytuje pierwszy cios, ale impet wytrąca jej miecz i od śmierci ratuje ją wahanie Wiewiórki, której wzrok pada na białą różę przy kubraczku, oraz miecz Geralta. Krew elfki plami płatki róży; po bitwie Ciri żegna „Różę z Shaerrawedd", a słowa „i wybacz nam" dopowiada za nią wiedźmin.
Ciri mieszka teraz w świątyni Melitele pod opieką Nenneke, a czytelnik poznaje jej nowe życie z listu do Geralta, pisanego na raty, z wielkimi literami w środku zdań i pod cenzorskim okiem arcykapłanki. Śpi w Dormitorium, należy do dwunastki Średnich Dziewcząt, przyjaźni się z Eurneid, Katje i Iolą Drugą, narzeka na posty i wczesne modły, a uczy się historii, natury, poezji, poprawnych run i Starszej Mowy, w której jest najlepsza: wie już, że jej imię pochodzi od Zireael, czyli Jaskółki, ma więc imię elfie, choć elfką nie jest. Napadającego na dziewczęta indyka pokonała zwodem i piruetem (był i tak mniejszy i wolniejszy niż Wahadło), o „tym, co było wiosną" milczy jak grób nawet wobec wypytującego w świątyni wojska, a treningów pilnuje sama, w parku, bo miecza nosić jej nie wolno. Nenneke kazała dopisać, że machać mieczem może byle dureń, a wiedźminka musi być mądra. List kończy podwójne „przyjedź, przyjedź", ale Geralt wie, że odwiedziny mogłyby naprowadzić na jej ślad ludzi, którzy szukają dziewczynki coraz natarczywiej: o „szarowłosą pannicę" pytają już i Rience, i tajne służby Redanii oraz Temerii, i .
W świątyni trwa nauka, o jakiej list do Geralta milczał: Yennefer trenuje Ciri tak twardo, że dziewczynka budzi się z krwotokami z nosa, okładami na czole i bólem rozsadzającym czaszkę, a Nenneke za ścianą wyrzuca czarodziejce brak serca. Ciri ma za to nowe sny. W pierwszym, po raz pierwszy od dawna wolnym od strachu, ogląda z góry, jak nocny ptak, Geralta idącego w deszczu po mokrym pomoście z Jaskrem i dziewczyną w zielonym płaszczu, i słyszy ich rozmowę o znachorze; sen odpowiada co do słowa wydarzeniom w Oxenfurcie. W drugim śnie idzie z Yennefer, trzymana za rękę, ciemnym korytarzem przez kolejne otwierające się same gigantyczne drzwi, aż do wrót, których otworzyć nie wolno. Czarodziejka mówi w tym śnie: jeżeli się boisz, zawróć, jeszcze nie jest za późno; dla mnie już jest. A z ciemności za plecami dobiegają stuk podków, skrzyp czarnej zbroi, szum skrzydeł drapieżnego ptaka i cichy głos: „Pomyliłaś się. Pomyliłaś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu". Ciri budzi się zlana potem, a przy łóżku siedzi Yennefer i mówi nieswoim głosem: wiem, dlatego tu jestem. Tymczasem daleko na północy i południu o „Lwiątku z Cintry" radzą możni tego świata: królowie Północy orzekają w Hagge, że dziewczynka nie może wpaść w niewłaściwe ręce żywa.
Opieka Yennefer zaczyna się od wzajemnej niechęci: podczas pierwszego spotkania w refektarzu Ciri gotuje się ze złości pod taksującym spojrzeniem czarodziejki i planuje ucieczkę do Kaer Morhen, a Yennefer czyta jej tę myśl i kwituje ją półgłosem. Przełom przynosi pakt: absolutne posłuszeństwo i absolutna szczerość działająca w obie strony. Ciri korzysta z niej natychmiast, pytając, co jest pomiędzy panią Yennefer a Geraltem, i dostaje odpowiedź poważną jak przysięga: tęsknota, żal, nadzieja i lęk. Po testach, które potwierdzają jej niezwykłe zdolności (rozmowę telepatyczną podejmuje, wcale jej nie zauważając), przy pradawnym głazie na wrzosowisku przeżywa wymuszony, ostatni koszmar: schody w dół, umęczoną twarz o fiołkowych oczach w żelazach, krzyk „Lwiątko musi umrzeć" i cios czarnego rycerza, po którym budzi się z wołaniem „mamo". Potem koszmary ustają. Ciri uczy się gestów i formuł, czerpie moc z intersekcji (za pierwszym razem do krwotoku z nosa, przy którym Yennefer mówi do niej „córeczko"), psychokinezą roznosi w drzazgi świątynną szopę, czyta wszystko od traktatów po ballady i przenosi się z dormitorium do komnaty czarodziejki. Otwiera też drzwi pamięci, które chciała zamknąć na zawsze: opowiada o Cintrze, o i o żałobie po rodzicach, których pochłonął sztorm zwany ; ucieczki z płonącego miasta nie pamięta wcale, wszystko urywa się na czarnym jeźdźcu. Gdy do Yennefer docierają wyczekiwane listy, , uzbrojone, w męskich strojach. Ciri woła do , że wróci na pewno, i to niedługo. Nie wie, jak bardzo się myli.
Ciri podróżuje z Yennefer incognito, na jabłkowitej klaczy, w aksamitnym berecie, nocując w przydrożnych karczmach. O świcie na rozstaju koło Zavady, zaspana i ziewająca, odpowiada na grzeczne życzenia obcego gońca nagle zmienionym głosem: niebezpieczeństwo jest ciche, nie usłyszysz go, gdy nadleci na szarych piórach; miała sen o piasku gorącym od słońca. Po chwili mruga zdziwiona, jakby nie pamiętała ani słowa, i odjeżdża na wołanie czarodziejki. Goniec bierze wieszczbę za majaki rozespanej smarkuli i przypomni ją sobie tylko raz, w zajeździe, w którym padnie pytanie o dwie podróżujące damy. Świat tymczasem ma Ciri za zmarłą: po dworach i obozach krąży „potwierdzona" wieść o śmierci Lwiątka, w istocie mistyfikacja Codringhera, który fałszywymi świadkami odwołał królewskie łowy, a Fenn obmyśla plotkę o mezaliansie Pavetty, mającą odebrać dziewczynce wartość figury w politycznej grze. O tym, że mimo wszystko jadą za nią najemni mordercy i że Geralt rozstrzyga sprawę w Anchor mieczem, Ciri nie wie nic.
W Gors Velen Ciri odkrywa po kolei: że nikt nie zwraca na nią uwagi, gdy obok jedzie Yennefer po glamarye, że czarodziejka chce ją oddać do szkoły w Aretuzie (bunt zostaje uciszony lodowato: czas oporu minął z jej własnej woli), i że anonimowy przekaz na czesne w banku Giancardiego dotyczy właśnie jej. Na mieście, pod opieką klerka Fabia, ogląda z murów wyspę Thanedd (jej diagnoza: Aretuza to więzienie na skale), mimochodem wypytuje o drogę do , gromi na cały rynek kapłana, który uszczypnął ją w pośladek, w przelotnej wizji widzi całą przyszłość Fabia i zapomina ją, nim zdąży pojąć, a gdy z jarmarcznej klatki wyrywa się , zabija bestię wyrwanym giermkowi mieczem, ruchami z , które wykonują się same; chwałę przytomnie oddaje giermkowi. Użycie amuletu kamuflującego ściąga na nią i , a wieczór w łaźni „Srebrnej Czapli" przynosi wyrok (do Aretuzy, od freblówki) oraz naukę rektorki o chwytaniu życia za grzywę. Ciri bierze naukę dosłownie: nocą wymyka się poterną, zostawia list („zanim pójdę do szkoły, chcę zobaczyć Geralta... jestem czarodziejką") i rusza sama do Hirundum. Nocna droga zamienia się w koszmar z majaków i prawdy: elfy, których może nie było, czarny rycerz z Cintry, któremu po raz pierwszy staje z mieczem („nie dotkniesz mnie już nigdy!"), w końcu : jesteś nasza, gwiazdooka córo Chaosu. Ty jesteś śmiercią. , nie umie wybrać, do kogo podejść najpierw, i ratuje się udanym omdleniem, na którym Yennefer poznaje się natychmiast, a Geralt wcale.
Z Hirundum Ciri jedzie z całą trójką prosto na Thanedd, gdzie zatrzymują się w pałacu Loxia, i spędza dzień na rozmowach z Geraltem. Na bankiet oczywiście nie idzie, ale i tak jest na nim obecna bardziej, niż ktokolwiek mówi głośno: Yennefer umawia z Triss możliwość widywania jej w Aretuzie, Dijkstra sonduje Geralta pytaniem o „chorowitą Cirillę podatną na dyfteryt", z portretu pędzla patrzą na wiedźmina jej oczy, a , związanym z Geraltem więzami przeznaczenia, i twierdzi, że jest tylko jeden sposób, by jej nie utracić.
Each one leads to the summary of the chapter where it happened.
ch. 18Próba Wody Brokilonu: W Drzewie Eithné (trzech zrośniętych, trzystuletnich dębach) Pani Brokilonu urządza Geraltowi lekcję przeznaczenia. Braenn wnosi srebrny puchar z nekropolii Craag An ze Starszymi Runami: „Miecz przeznaczenia ma dwa ostrza. Jednym z nich jesteś ty". Ciri, którą Eithné nazywa Dzieckiem Starszej Krwi z przepowiedni, wypija Wodę Brokilonu, truciznę odbierającą porwanym dziewczynkom pamięć… i nie dzieje się nic. Zapytana, odpowiada dźwięcznie, że nie chce zostać w lesie: chce podążyć za swoim przeznaczeniem, którym, jak sama powiedziała driadzie, jest Geralt. Wiedźmin, przekonany o mistyfikacji, na wyzwanie Eithné wypija resztę pucharu, pewny odporności na halucynogeny. Tonie w wizjach: Cintra sprzed dziesięciu lat, Calanthe z różą i obietnicą „twoje przeznaczenie będzie czekało", Yennefer w ogniach Belleteyn łkająca „za mało; trzeba czegoś więcej" i Calanthe w zakrwawionej zbroi, mówiąca, że śmierć, nie mogąc doścignąć wiedźmina, zadowala się innymi. Rano Geralt i Ciri budzą się wolni na skraju lasu. Wiedźmin wie już, że uratowana dziewczynka to córka Pavetty, wnuczka Calanthe: jego Niespodzianka.ch. 18Geralt odjeżdża od Ciri: Przy obozowym ognisku Myszowór kładzie przed Geraltem wszystko: drogi wiedźmina i Ciri skrzyżowały się po raz trzeci, więź wokół dziecka-niespodzianki jest niezwykła sama w sobie, a zlekceważona może się objawić straszniej. Niech Geralt zabierze małą i zrobi z tego zdrową więź dziecka i opiekuna, a druid sam wytłumaczy to Calanthe. Dziewczynka już wybrała: usnęła dopiero przytulona do wiedźmina i przez sen mruczy jego imię. Geralt odmawia. Wie, że własnego dziecka nie będzie miał nigdy, i rezygnuje także z tego. W przeznaczenie nie wierzy, bo jedyne, co przeznaczone jest wszystkim, to śmierć: drugie ostrze miecza, które nie może doścignąć jego, więc zadowala się innymi. Odjeżdża przez wrzosowisko, a ze szczytu wzgórza biegnie za nim cienki, coraz rozpaczliwszy krzyk Ciri: „Nie odchodź! Nie uda ci się! Jestem twoim przeznaczeniem!".ch. 18Ocalenie Ciri w Brokilonie: Cienki, rozpaczliwy krzyk ściąga Geralta i Braenn na polanę, gdzie olbrzymi yghern osacza małą istotkę w szarym kubraczku. Wiedźmin biodrem odrzuca ofiarę w krzaki i wiąże walką potwora, którego pancerza nie bierze miecz. Gdy wij oplata mu nogi, Braenn w nieprawdopodobnym tempie przygważdża stwora strzałami do pnia, aż Geralt jednym cięciem odrąbuje mu łeb. Uratowana okazuje się ludzką dziewczynką o popielatych włosach i zielonych oczach: to Ciri, księżniczka zbiegła sprzed ślubu w Nastrogu. Geralta nie opuszcza natrętna myśl, że już ją gdzieś widział. Braenn orzeka twardo: dziewczynka weszła do Brokilonu, więc jest ich. Wszyscy troje ruszają do Duén Canell, gdzie o losie małej zdecyduje pani Eithné.ch. 18Pozorowany napad na gościńcu: Tuż za granicą Brokilonu Geralt i Ciri wpadają na oddział w barwach Verden zgromadzony wokół wymordowanego kupieckiego taboru. Leśniczy Junghans „czyta ze śladów" napad driad, Brick grzmi „krew za krew", a oddział czeka tylko na druida-przewodnika, by ruszyć w las z karną ekspedycją Ervylla. Wiedźmin widzi jednak dobitych nożami kupców i krew na rękach Levecque'a. Mistyfikację głośno obnaża Ciri: sosnę na zasieku ZRĄBANO siekierą, czego driada nie zrobiłaby nigdy. Gdy ręka mordercy pełznie do sztyletu, Geralt uderza pierwszy: powala Levecque'a, zabija Bricka i kosookiego dowódcę, po czym w pojedynku, markując oślepienie słońcem, otwiera zabójcy tętnicę szyjną. Junghans pada ze strzałą driad w karku, a grad strzał z czarnej ściany lasu kosi resztę oddziału; uciekającym drogę zamyka las-iluzja Myszowora. Prowokacja, która miała wciągnąć króla Venzlava w wojnę z Brokilonem, kończy się na piachu gościńca, razem z całą ekspedycją.ch. 19„Jesteś czymś więcej": Na podwórku kupca Yurgi domyka się to, przed czym Geralt uciekał przez dziesięć lat. Złotolitka wyznaje mężowi, że pod jego nieobecność przygarnęła od druidów wojenną sierotę: dziewuszkę, która nie chce mówić, skąd jest. Yurga blednie: oto coś, czego się w domu nie spodziewał, a zarazem dokładnie to, co na moście przyrzekł wiedźminowi. Zza synów kupca wychodzi mała, popielatowłosa istotka o oczach zielonych jak wiosenna trawa i z przenikliwym krzykiem „Geralt!" biegnie przez podwórko. Ciri, ocalała z rzezi Cintry, o której los wiedźmin nie śmiał już pytać, wtula się w niego z płaczem: wiedziała, zawsze wiedziała, że ją odnajdzie. Teraz będą razem na zawsze. Na jej pytanie, które słyszała od wszystkich („jestem twoim przeznaczeniem?"), Geralt, który w Brokilonie od przeznaczenia odjechał w mrok, odpowiada słowami Yennefer: samo przeznaczenie to za mało. „Jesteś czymś więcej, Ciri. Czymś więcej".ch. 20„Ona jest naszym przeznaczeniem": Po długiej drodze przez góry Geralt przywozi odnalezioną Ciri do Kaer Morhen: zrujnowanej twierdzy wiedźminów, jedynego domu, jaki ma, i najbezpieczniejszego miejsca, jakie zna. Wrota otwiera Eskel, witając Geralta krótkim „Żyjesz, Wilku" i słysząc równie krótkie „Żyję". W halli przy palenisku czekają zimujący: Vesemir, Lambert i Coën. Przerażona ruinami, szczurami i czarnymi sylwetkami na tle ognia dziewczynka staje przed obcymi. Wtedy Geralt, zapytany, kim jest to dziecko, zaczyna „Jest moim…", zająkuje się i kładzie jej dłonie na ramionach. Strach znika bez śladu. Wiedźmin mówi: „Ona jest naszym przeznaczeniem", a Dziecko Niespodzianka zostaje w Wiedźmińskim Siedliszczu na zimę, pod opieką ostatnich wilków ze Szkoły.ch. 21Źródło w Kaer Morhen: Przy fosie Kaer Morhen, wypełnionej czaszkami pomordowanych przed laty wiedźminów, Ciri na oczach Triss Merigold zapada w sen na jawie i przemawia obcym, metalicznym głosem. Głos nazywa czarodziejkę czternastą ze Wzgórza i oświadcza, że przecież umarła na Wzgórzu; każe jej zawrócić i zabrać dziecko, Dziecko Starszej Krwi, „by oddać je tym, do których należy", bo inaczej upomni się o nią zbiorowa mogiła i obelisk z jej wykutym imieniem. Chwilę później aura znika bez śladu, a Ciri niczego nie pamięta. Diagnozę Triss stawia w niecałe pół godziny i wykłada ją wiedźminom jako trzecią, najważniejszą ze swoich rad: dziewczynka jest Źródłem, medium o bardzo niepokojących, niekontrolowanych zdolnościach. To właśnie ten strach, przyznaje Vesemir, był jedynym prawdziwym powodem, dla którego ściągnięto czarodziejkę do twierdzy: wiedźmini zauważyli, że ich Niespodzianka jest bardziej niespodziewana, niż sądzili, i że bez pomocy magii sobie z nią nie poradzą.ch. 22Proroctwo Białego Płomienia: W noc Midinváerne, Dnia Zimowego Przesilenia, Triss Merigold świadomie podaje Ciri kielich Białej Mewy i przez szafirowy amulet nawiązuje kontakt psychiczny z dziewczynką pogrążoną w transie. W wizji czarodziejka widzi Wzgórze pod Sodden i schodzący po zboczu szereg zmarłych, a Ciri z krwawiącą od róży z Shaerrawedd dłonią mówi o marmurowych schodach w otchłań, o Dziecku Starszej Krwi i o czarnym rycerzu z piórami na hełmie. Potem ustami dziewczynki zaczyna mówić ktoś inny: metaliczny, zimny głos, który nazywa Triss Czternastą i drwi z jej Czaru Identyfikacji, rozbijającego się o niekończące się kurtyny. Głos oświadcza, że Ciri nie jest dzieckiem: jest Białym Płomieniem, od którego zajmie się i spłonie świat, Starszą Krwią, Hen Ichaer, ziarnem, które nie wykiełkuje, lecz wybuchnie płomieniem, krwią, która będzie skalana, gdy nadejdzie Tedd Deireádh, Czas Końca. Wcześniejsze transy, o których wiedźmini opowiedzieli Triss tego samego wieczora, wywieszczyły śmierć Coënowi i Geraltowi. Wnioski z nocy Przesilenia wyznaczają dalszą drogę: Triss zostaje w twierdzy czuwać przy Ciri do wiosny, wiosną mała ma trafić do świątyni Melitele w Ellander, a Geralt, za radą Triss, ma zwrócić się o pomoc do zdolniejszej i bardziej doświadczonej czarodziejki: do Yennefer.ch. 23Napad na konwój: Komando Scoia'tael atakuje na leśnym szlaku nieopodal Shaerrawedd konwój komisarza Wencka, wiozący rzekomo sekretną pomoc króla Henselta dla Aedirn. O ataku ostrzega Geralta wizja Ciri: dziewczynka, ukłuwszy się różą z Shaerrawedd, nieswoim głosem wylicza imiona umierających. W bitwie wśród płonących wozów Yarpen Zigrin zabija Wiewiórkę-krasnoluda, który zarąbał wahającego się przed pobratymcem Pauliego Dahlberga; ginie też Yannick Brass, a Ciri, ratując ranną Triss, sama uchodzi śmierci tylko dlatego, że atakująca ją elfka waha się na widok białej róży przypiętej do kubraczka i pada z ręki Geralta, który tego dnia przestaje być neutralny. Bitwę rozstrzyga odsiecz Fredegarda z Ban Gleán. Prawda wychodzi na jaw wśród rozbitych beczek: zamiast złota i srebra konwój wiózł polne kamienie i od początku był pułapką, lecz nie na Wiewiórki. Król kazał sprawdzić lojalność krasnoludzkiej eskorty. Umierający od haczykowatych strzał Wenck zdejmuje ostatnim meldunkiem podejrzenia z Yarpena, a Geralt kładzie różę z Shaerrawedd na ciele elfki, żegnając ją słowami „i wybacz nam".ch. 26Uczennica Yennefer: Na prośbę Geralta do świątyni Melitele przyjeżdża Yennefer, by zbadać zdolności Ciri i pomóc jej nad nimi zapanować. Zaczyna się od wzajemnej niechęci i buntu, ale pakt absolutnego posłuszeństwa i absolutnej, obustronnej szczerości zmienia wszystko. Testy potwierdzają to, co czarodziejka wiedziała od pierwszego spojrzenia: dziewczynka ma zdolności, jakich nie widuje się prawie nigdy (rozmowę telepatyczną podejmuje, nawet tego nie zauważając). Przy pradawnym głazie na przecięciu żył mocy Yennefer wymusza na niej ostatni koszmar i wykłada, dlaczego Chaos zsyła jej sny: boi się Dziecka Starszej Krwi i chce nim rządzić strachem. Potem przychodzą miesiące prawdziwej edukacji: gesty i formuły, czerpanie mocy z intersekcji (pierwsza próba kończy się krwotokiem z nosa i awanturą z Nenneke), psychokineza z rozniesioną w drzazgi szopą, księgi, rozmowy o dojrzewaniu i o Cintrze. Koszmary ustają. A między surową mistrzynią a upartą uczennicą rośnie więź, na którą żadna nie ma nazwy, dopóki przy tamowaniu krwi Yennefer nie powie do Ciri: „córeczko".ch. 26Wyjazd w złe czasy: Gdy do Yennefer docierają wreszcie listy, na które czekała od dawna, czarodziejka i Ciri opuszczają świątynię Melitele: wyjeżdżają wczesnym rankiem, obie w męskich strojach podróżnych, w kapturach kryjących włosy, obie uzbrojone. Dokąd i po co jadą, Ciri nie wie; Jarremu powiedziała tylko, że chodzi o sekretne sprawy czarodziejek. Żegna je jedynie Nenneke, która prosi Yennefer, by chroniła małej jak źrenicy oka, i nie patrzy na chmary wron ciągnące ku Dolinie Pontaru. Na pożegnanie kapłanka mówi głośno to, o czym szepcze cała Północ: nadchodzą złe czasy i może się okazać, że Ithlinne wiedziała, co przepowiada. Nadchodzi Czas Miecza i Topora, Czas Pogardy i Wilczej Zamieci. Ciri woła z siodła, że wróci na pewno, i to niedługo. Nie wie, jak bardzo się myli.ch. 28Spotkanie w Hirundum: Ciri, która uciekła nocą z Gors Velen, by przed pójściem do szkoły zobaczyć Geralta, wpada na farmę Hirundum ścigana przez Dziki Gon. Wiedźmin wybiega jej naprzeciw z mieczem, a z rozbłysku teleportu wychodzi Yennefer z twarzą bogini Zemsty i zaklęciem rozprasza widmową kawalkadę. Po raz pierwszy w życiu cała trójka staje obok siebie: wiedźmin, czarodziejka i dziecko, które łączy ich oboje. Geralt i Yennefer, skłóceni od lat, nie robią ku sobie ani kroku, a Ciri, postawiona między nimi, nie umie wybrać, do kogo podejść najpierw, więc ratuje się udanym omdleniem. Oboje zanoszą ją razem do domu i przesiadują przy łóżku do rana bez słowa, a nazajutrz na grobli między stawami zaczynają wreszcie rozmawiać, co Jaskier komentuje podglądającej ich Ciri słowem poety: najpierw on przeprasza ją, a potem ona jego.ch. 28Zew Dzikiego Gonu: W burzliwą noc na drodze do Hirundum nad ściganą przez majaki Ciri przelatuje Dziki Gon: kawalkada upiorów w trupich maskach na szkieletach koni, z Królem Gonu w przerdzewiałym szyszaku na czele (jego naszyjnik jest pusty jak stara grochowina, bo drogie kamienie wypadły z niego podczas gonitwy po niebie i stały się gwiazdami). Po raz pierwszy widma zwracają się do dziewczynki wprost: Dziecko Starszej Krwi, gwiazdooka córa Chaosu, należy do nich i ma dołączyć do orszaku, by gnać z nim aż po kraniec istnienia. Na krzyk Ciri, że są trupami, Król Gonu odpowiada śmiechem i zdaniem, które zostanie z nią na długo: tak, my jesteśmy trupami. Ale to ty jesteś śmiercią. Przed kawalkadą, która schodzi tej nocy niżej, niż latem schodzić powinna, ratuje Ciri dopiero zaklęcie Yennefer na grobli w Hirundum.