ink on the mapA general portrait, with no plot given away.
Wysoki, jasnowłosy elf o trójkątnej twarzy, którą najczęściej zdobi lekko drwiący uśmiech. Naprawdę nazywa się Crevan Espane aep Caomhan Macha, ale dla wygody używa aliasu Avallac'h. Nosi najwyższy elfi tytuł naukowy: Aen Saevherne, Wiedzący. Mówi gładko, uprzejmie i z wyższością istoty, która ma za sobą stulecia i uważa ludzi za przybłędów z innego świata; lubi lekką poezję, kalambury i epigramaty, a własną próżność artysty zna i potrafi z niej kpić. Magią posługuje się elfią modą, samym gestem, bez wypowiadania zaklęć: potrafi wyczarować światło, rozewrzeć ścianę skalną i zamknąć ją bez śladu rysy. Mieszka w systemie jaskiń pod Gorgoną, wśród podziemnej społeczności pukaczy i barbegazi, które słuchają jego zakazów, i strzeże ukrytej za naskalnymi freskami nekropolii Tir ná Béa Arainne.
You’re browsing without a bookmark, so you see the full published biography.
To od Avallac'ha druidzi z Caed Myrkvid wiedzieli z wyprzedzeniem o Geralcie, Ciri i celu całej wyprawy; flaminika Kręgu przekazała wiedźminowi jego zaproszenie wraz z warunkami: wejść do jaskini samemu, bez broni i w pokorze. W rozmowie pod Gorgoną elf najpierw odmawia dzielenia się wiedzą z człowiekiem, a potem sam prowadzi Geralta do Tir ná Béa Arainne, pod cenotaf Lary Dorren, i wykłada, czego nie wie prawie nikt: Ciri jest prawdziwym, choć zmutowanym potomkiem Lary, a wedle proroctwa Ithlinne tylko ci z elfów ocaleją przed nadchodzącym Białym Zimnem, którzy pójdą za Jaskółką, Dzieckiem Starszej Krwi. Gdy mówi o Larze i Cregennanie, jego obojętny głos na moment się zmienia, a marmur posągu gładzi tak, jakby żegnał kogoś bliskiego; sam przyznaje, że wielu elfów miało powody, także osobiste, by nienawidzić tej pary. Geraltowi komunikuje, że wyprawa ratunkowa straciła sens, odradza ingerowanie w żarna przeznaczenia i przepowiada: wiedźmin odzyska Ciri po to tylko, by natychmiast ją utracić na zawsze, a przedtem straci wszystkich towarzyszy, jednego już w ciągu tygodni, dni, może godzin. Mimo to, ciekaw, co może zdziałać kamyczek wpadający w tryby żaren, pozwala wiedźminowi zobaczyć w ścianach nekropolii wizję, a gdy ta ujawnia śmiertelne zagrożenie kompanii w Caed Myrkvid, użycza mu pukacza jako wierzchowca, dzięki któremu Geralt dociera na miejsce w niecałe pół godziny.
Za Wieżą Jaskółki okazuje się gospodarzem innego świata: to on, elf z ludu Aen Elle, czekał z fletnią na Ciri po jej przejściu i to on wita ją mianem Loc'hlaith, Pani Jeziora. Wobec uwięzionej barierą dziewczyny gra rolę uprzejmego przewodnika i bezlitosnego negocjatora zarazem: wykłada jej rodowód od Lary Dorren, stawia cenę powrotu, dziecko Starszej Krwi spłodzone z królem Auberonem, i uzasadnia ją ratowaniem jej świata przed Białym Zimnem przez otwarcie . Obiecuje przy tym, że po urodzeniu dziecka Ciri odejdzie wolna, choć wedle Wiedzący mają kodeks, w którym co drugie zdanie mówi o celu uświęcającym środki, a wedle jednorożców to jeden z tych, którzy raz już zdobyli i utracili władzę nad Wrotami Światów; dziś jego własne wędrówki sięgają ledwie , a starsi jednorożców nazywają go Lisem, bo jego prawdziwe imię, Crevan, właśnie to znaczy. Rozdział odsłania też jego ranę sprzed wieków: gdy wzburzona Ciri szydzi, że może odda się jemu, skoro ma podobno oczy Lary, elf chwyta ją za gardło jak w stalowe cęgi i wyrzuca z siebie prawdę, że Cregennan ukradł mu miłość, że to jemu zabrał Larę i że pamięci o niej nie pozwoli sobie odebrać. Po ucieczce Ciri z zostaje w świecie Olch; jego plan, jak myśli o tym dziewczyna, rozsypał się w gruzy.
Each one leads to the summary of the chapter where it happened.
ch. 47Spotkanie z Avallac'hem: Skierowany przez flaminikę Kręgu Geralt wchodzi sam i bezbronny do jaskini pod Gorgoną, gdzie po przejściu przez gniewną menażerię pukaczy i barbegazi trafia na elfa malującego fałszywy prehistoryczny fresk. Avallac'h, Wiedzący o pełnym imieniu Crevan Espane aep Caomhan Macha, prowadzi wiedźmina do ukrytej za malowidłem nekropolii Tir ná Béa Arainne, pod cenotaf Lary Dorren, i odsłania elfią stronę legendy: Lara była przygotowywanym przez stulecia ładunkiem genetycznym, jej materiał przetrwał mezalians z Cregennanem i zmutował, a Ciri jest prawdziwym potomkiem Lary, Jaskółką, za którą wedle proroctwa Ithlinne muszą pójść elfy, by przetrwać nadchodzące Białe Zimno. Wyprawa ratunkowa, komunikuje elf, straciła sens: zasadnicze zło już się dokonało, dziewczyna pomocy nie potrzebuje, a pomoże jej teraz ktoś inny. Na starannie sformułowane pytanie, czy odzyska Ciri, Geralt słyszy odpowiedź jak wyrok: odzyska po to tylko, by natychmiast utracić ją na zawsze, a wcześniej straci wszystkich towarzyszy, jednego w ciągu tygodni, dni, może godzin. Wiedźmin kwituje proroctwa mianem fioletowego bizona, ale przyjmuje od elfa wizję w ścianach nekropolii: wśród niejasnych obrazów (odrąbana ręka, krew na szklistej tafli, Yennefer w kajdanach, czarna wieża na tle zorzy) wyłania się klarowne ostrzeżenie, że kompanii w Caed Myrkvid grozi śmierć.ch. 56Cena powrotu: W świecie za Wieżą Jaskółki Avallac'h wykłada Ciri, za co naprawdę czekano na nią tak długo: Aen Elle, Lud Olch, chcą jej dziecka. Dziewczyna, jako dziedziczka krwi Lary Dorren, ma urodzić potomka o zdolnościach tysiąckrotnie silniejszych niż jej własne, zdolnego otworzyć Ard Gaeth, Wrota Światów, a ojcem ma zostać Auberon Muircetach, Król Olch. Elf uzasadnia żądanie długiem, bo Cregennan zabrał niegdyś elfom dziecko, oraz ratunkiem dla ginącego świata Ciri, któremu wróżba Itliny zapowiada Białe Zimno. Kategoryczną odmowę łamie szantaż: uciec się nie da, więc bez współpracy dziewczyna zostanie wśród Olch na zawsze, a za zgodę elfy obiecują zwrócić jej stracony czas, który płynie tu inaczej niż w domu.