The full description of the event.
W noc Midinváerne, Dnia Zimowego Przesilenia, Triss Merigold świadomie podaje Ciri kielich Białej Mewy i przez szafirowy amulet nawiązuje kontakt psychiczny z dziewczynką pogrążoną w transie. W wizji czarodziejka widzi Wzgórze pod Sodden i schodzący po zboczu szereg zmarłych, a Ciri z krwawiącą od róży z Shaerrawedd dłonią mówi o marmurowych schodach w otchłań, o Dziecku Starszej Krwi i o czarnym rycerzu z piórami na hełmie. Potem ustami dziewczynki zaczyna mówić ktoś inny: metaliczny, zimny głos, który nazywa Triss Czternastą i drwi z jej Czaru Identyfikacji, rozbijającego się o niekończące się kurtyny. Głos oświadcza, że Ciri nie jest dzieckiem: jest Białym Płomieniem, od którego zajmie się i spłonie świat, Starszą Krwią, Hen Ichaer, ziarnem, które nie wykiełkuje, lecz wybuchnie płomieniem, krwią, która będzie skalana, gdy nadejdzie Tedd Deireádh, Czas Końca. Wcześniejsze transy, o których wiedźmini opowiedzieli Triss tego samego wieczora, wywieszczyły śmierć Coënowi i Geraltowi. Wnioski z nocy Przesilenia wyznaczają dalszą drogę: Triss zostaje w twierdzy czuwać przy Ciri do wiosny, wiosną mała ma trafić do świątyni Melitele w Ellander, a Geralt, za radą Triss, ma zwrócić się o pomoc do zdolniejszej i bardziej doświadczonej czarodziejki: do Yennefer.
Full context: summary of chapter 22 →
What led to this event and what came of it. Effects are shown up to your bookmark.
Przy fosie Kaer Morhen, wypełnionej czaszkami pomordowanych przed laty wiedźminów, Ciri na oczach Triss Merigold zapada w sen na jawie i przemawia obcym, metalicznym głosem. Głos nazywa czarodziejkę czternastą ze Wzgórza i oświadcza, że przecież umarła na Wzgórzu; każe jej zawrócić i zabrać dziecko, Dziecko Starszej Krwi, „by oddać je tym, do których należy", bo inaczej upomni się o nią zbiorowa mogiła i obelisk z jej wykutym imieniem. Chwilę później aura znika bez śladu, a Ciri niczego nie pamięta. Diagnozę Triss stawia w niecałe pół godziny i wykłada ją wiedźminom jako trzecią, najważniejszą ze swoich rad: dziewczynka jest Źródłem, medium o bardzo niepokojących, niekontrolowanych zdolnościach. To właśnie ten strach, przyznaje Vesemir, był jedynym prawdziwym powodem, dla którego ściągnięto czarodziejkę do twierdzy: wiedźmini zauważyli, że ich Niespodzianka jest bardziej niespodziewana, niż sądzili, i że bez pomocy magii sobie z nią nie poradzą.
W noc Midinváerne, Dnia Zimowego Przesilenia, Triss Merigold świadomie podaje Ciri kielich Białej Mewy i przez szafirowy amulet nawiązuje kontakt psychiczny z dziewczynką pogrążoną w transie. W wizji czarodziejka widzi Wzgórze pod Sodden i schodzący po zboczu szereg zmarłych, a Ciri z krwawiącą od róży z Shaerrawedd dłonią mówi o marmurowych schodach w otchłań, o Dziecku Starszej Krwi i o czarnym rycerzu z piórami na hełmie. Potem ustami dziewczynki zaczyna mówić ktoś inny: metaliczny, zimny głos, który nazywa Triss Czternastą i drwi z jej Czaru Identyfikacji, rozbijającego się o niekończące się kurtyny. Głos oświadcza, że Ciri nie jest dzieckiem: jest Białym Płomieniem, od którego zajmie się i spłonie świat, Starszą Krwią, Hen Ichaer, ziarnem, które nie wykiełkuje, lecz wybuchnie płomieniem, krwią, która będzie skalana, gdy nadejdzie Tedd Deireádh, Czas Końca. Wcześniejsze transy, o których wiedźmini opowiedzieli Triss tego samego wieczora, wywieszczyły śmierć Coënowi i Geraltowi. Wnioski z nocy Przesilenia wyznaczają dalszą drogę: Triss zostaje w twierdzy czuwać przy Ciri do wiosny, wiosną mała ma trafić do świątyni Melitele w Ellander, a Geralt, za radą Triss, ma zwrócić się o pomoc do zdolniejszej i bardziej doświadczonej czarodziejki: do Yennefer.
Na prośbę Geralta do świątyni Melitele przyjeżdża Yennefer, by zbadać zdolności Ciri i pomóc jej nad nimi zapanować. Zaczyna się od wzajemnej niechęci i buntu, ale pakt absolutnego posłuszeństwa i absolutnej, obustronnej szczerości zmienia wszystko. Testy potwierdzają to, co czarodziejka wiedziała od pierwszego spojrzenia: dziewczynka ma zdolności, jakich nie widuje się prawie nigdy (rozmowę telepatyczną podejmuje, nawet tego nie zauważając). Przy pradawnym głazie na przecięciu żył mocy Yennefer wymusza na niej ostatni koszmar i wykłada, dlaczego Chaos zsyła jej sny: boi się Dziecka Starszej Krwi i chce nim rządzić strachem. Potem przychodzą miesiące prawdziwej edukacji: gesty i formuły, czerpanie mocy z intersekcji (pierwsza próba kończy się krwotokiem z nosa i awanturą z Nenneke), psychokineza z rozniesioną w drzazgi szopą, księgi, rozmowy o dojrzewaniu i o Cintrze. Koszmary ustają. A między surową mistrzynią a upartą uczennicą rośnie więź, na którą żadna nie ma nazwy, dopóki przy tamowaniu krwi Yennefer nie powie do Ciri: „córeczko".
Gdy do Yennefer docierają wreszcie listy, na które czekała od dawna, czarodziejka i Ciri opuszczają świątynię Melitele: wyjeżdżają wczesnym rankiem, obie w męskich strojach podróżnych, w kapturach kryjących włosy, obie uzbrojone. Dokąd i po co jadą, Ciri nie wie; Jarremu powiedziała tylko, że chodzi o sekretne sprawy czarodziejek. Żegna je jedynie Nenneke, która prosi Yennefer, by chroniła małej jak źrenicy oka, i nie patrzy na chmary wron ciągnące ku Dolinie Pontaru. Na pożegnanie kapłanka mówi głośno to, o czym szepcze cała Północ: nadchodzą złe czasy i może się okazać, że Ithlinne wiedziała, co przepowiada. Nadchodzi Czas Miecza i Topora, Czas Pogardy i Wilczej Zamieci. Ciri woła z siodła, że wróci na pewno, i to niedługo. Nie wie, jak bardzo się myli.
Ciri, która uciekła nocą z Gors Velen, by przed pójściem do szkoły zobaczyć Geralta, wpada na farmę Hirundum ścigana przez Dziki Gon. Wiedźmin wybiega jej naprzeciw z mieczem, a z rozbłysku teleportu wychodzi Yennefer z twarzą bogini Zemsty i zaklęciem rozprasza widmową kawalkadę. Po raz pierwszy w życiu cała trójka staje obok siebie: wiedźmin, czarodziejka i dziecko, które łączy ich oboje. Geralt i Yennefer, skłóceni od lat, nie robią ku sobie ani kroku, a Ciri, postawiona między nimi, nie umie wybrać, do kogo podejść najpierw, więc ratuje się udanym omdleniem. Oboje zanoszą ją razem do domu i przesiadują przy łóżku do rana bez słowa, a nazajutrz na grobli między stawami zaczynają wreszcie rozmawiać, co Jaskier komentuje podglądającej ich Ciri słowem poety: najpierw on przeprasza ją, a potem ona jego.
Podczas bankietu przed zjazdem Vilgefortz zaprasza Geralta na rozmowę w cztery oczy: przez Galerię Chwały (gdzie Lydia van Bredevoort wiesza portret Lary Dorren, patrzącej z płótna oczami Ciri), przez iluzoryczny taras nad przepaścią, aż do gabinetu z klepsydrą. Czarodziej odsłania, jak głęboko pogrzebał w życiorysie wiedźmina (wie, że jego matka była czarodziejką), opowiada własną historię podrzutka, najemnika i maga z nienawiści, po czym składa propozycję: Geralt ma wstąpić w szeregi czarodziejów i przyłączyć się do tych, którzy wygrają nadchodzącą „haratanię na śmierć i życie", bo neutralnych zniszczy czas pogardy. Na koniec kładzie na szali Ciri: w tej grze na szachownicy stoi już czarny koń związany z wiedźminem przeznaczeniem, a przyjęcie propozycji to podobno jedyny sposób, by dziewczynki nie utracić. Geralt dostaje na przemyślenie jedną noc; ma myśleć, patrząc na gwiazdy, i nie pomylić ich z odbitymi na powierzchni stawu.
W noc przed naradą zjazdu Filippa Eilhart z wiernymi królom czarodziejami i redańskimi zbirami Dijkstry zakuwa w kajdany z dwimerytu przekupionych przez Nilfgaard zdrajców: Vilgefortza, Terranovę, Fercarta i Francescę Findabair. Ceną nocnej akcji są pierwsze ofiary, Lydia van Bredevoort i Hen Gedymdeith. Na naradzie w Garstangu Tissaia de Vries staje po stronie oskarżonych, a wprowadzone przez Yennefer medium wieszczy wybuch wojny i śmierć króla Vizimira; wtedy arcymistrzyni znosi jednym zaklęciem blokadę Garstangu, neutralizuje dwimeryt i uwalnia spiskowców. Z podziemi wyspy wysypują się sprowadzeni zdradą Scoia'tael pod wodzą Cahira i Rience'a i zaczyna się masakra, w której ginie kilkoro czarodziejów z obu stron. Geralt, torujący sobie drogę do Ciri i Yennefer, ścina Terranovę i wycina komando elfów, po czym u stóp Tor Lara zostaje zmasakrowany żelaznym kijem Vilgefortza; na koniec Wieża Mewy, do której wbiegła Ciri, zawala się wraz ze spaczonym teleportem. Kapituła i Rada przestają istnieć, a losy Ciri i Yennefer pozostają nieznane.
W sali tronowej Loc Grim herold ogłasza pełną tytulaturę Cirilli z Cintry, a Emhyr uroczyście wita jasnowłosą dziewczynę z Północy, nadaje jej tytuł princessy Rowan i Ymlac i odsyła ją do odległego zamku Darn Rowan. Prawda pada za zamkniętymi drzwiami biblioteki: do twierdzy Nastrog przywieźli ją nie Vilgefortz, nie Rience i nie graf Cahir, którzy gwarantowali schwytanie Cirilli na Thanedd, lecz nieznany człowiek i półelf, a sama dziewczyna jest podstawioną fałszywką. Cesarz obejmuje prawdę tajemnicą stanu i uruchamia machinę: astrolog Xarthisius ma astromancją namierzyć zaginioną, Vattier de Rideaux ma ująć Rience'a i Cahira i dostarczyć ich na tortury do Darn Ruach, a Stefan Skellen ma sformować specjalny oddział i wziąć szturmem kryjówkę Vilgefortza, w której zdaniem cesarza przebywa prawdziwa Ciri: jej nie może spaść włos z głowy, Vilgefortzowi i każdemu magowi przy nim głowa ma spaść raz na zawsze. Emhyr kończy słowami, które mówią więcej, niż dwór może zrozumieć: prawdziwą Ciri rozpozna na końcu świata i w ciemnościach piekieł.
Wyrzucona przez spaczony teleport z Tor Lara na bezimienną, bezwodną pustynię, Ciri przez kolejne doby walczy o życie: zlizuje poranną rosę z klingi kordzika, żywi się jaszczurczymi jajami i mrówkami, nocą kieruje się gwiazdą, którą sama nazwała Okiem, a gdy kończą się siły i magiczna energia, odpędza podszepty kordzika mówiącego głosem Tissai de Vries, by skończyć z cierpieniem. Gdy nad leżącą dziewczyną krążą już sępy, zjawia się przy niej młody jednorożec, któremu Ciri nada imię Konik: ociekającymi wodą kopytami zdradza, że w pobliżu jest źródło, prowadzi ją do jaru z mokrym piaskiem i uczy dokopywać się do wody. Odtąd wędrują razem ku widocznym na horyzoncie górom, dzieląc się znaleziskami i wspólnie zabijając jadowitego piaskowego potwora, w którego lej-pułapkę wpada Ciri. Ihuarraquax płaci za ratunek zatrutą raną uda, a bezradność wobec konającego towarzysza pchnie Ciri do sięgnięcia po magię, której zabroniła jej Yennefer.
W zamku Montecalvo Filippa Eilhart gromadzi przy okrągłym stole osiem czarodziejek: cztery obecne osobiście i cztery w postaci teleprojekcji, w tym ryzykującą głowę Assire var Anahid z Nilfgaardu i znienawidzoną przez Sabrinę Francescę Findabair. Po Thanedd magia jest rozbita i zagrożona, a Kapituły nie ma z kogo odbudować, proponuje więc Filippa rzecz niebywałą: sekretny, apolityczny konwent złożony wyłącznie z kobiet, który weźmie w ręce ster i będzie służył wyłącznie sprawom magii, ponad królestwami, rasami i frontami trwającej wojny. Mimo kłótni i nieufności żadna z zaproszonych nie przerywa projekcji: za czternaście dni spotkają się we własnych osobach, a Assire i Francesca mają przyprowadzić kandydatki na wolne krzesła. Dwunaste krzesło Filippa owija tajemnicą: zasiąść ma na nim osoba, która jest Śmiercią albo Życiem, Destrukcją lub Odrodzeniem, Ładem lub Chaosem. Zależy, jak na to spojrzeć.
Na odizolowanym polem ochronnym dziedzińcu w Dolinie Kwiatów Francesca Findabair odczarowuje wreszcie nefrytową figurynkę, którą nosiła za dekoltem od nocy puczu na Thanedd. Z figurki, wśród krzyku i bólu, wraca do własnej postaci Yennefer: kompresja artefaktowa trwała czterdzieści siedem dni i ocaliła jej życie, bo po Garstangu uganiał się za nią Rience, a pytana o Yennefer Francesca mogła zgodnie z prawdą odpowiadać, że czarodziejki w Dolinie Kwiatów nie ma. Rozpakowana poznaje bilans przespanej wojny i wieści o zmasakrowanym przez Vilgefortza Geralcie, po czym słyszy propozycję nie do odrzucenia: rekomendację do sekretnej loży czarodziejek, która interesuje się Ciri. Słowa, że nie spróbuje ucieczki, nie daje mimo ostrzeżenia, że Francesca wciąż ma jej matrycę i algorytm zaklęcia.