A general portrait, with no plot given away.
Młoda czarodziejka, asystentka i osobista sekretarka Vilgefortza, utalentowana malarka o dłoniach poplamionych farbą olejną. Porozumiewa się wyłącznie telepatycznie, nie je i nie pije przy gościach, a uśmiecha się tylko oczami, bo dolna połowa jej twarzy jest iluzją, tak silną i wprawnie nałożoną, że trudno ją przeniknąć nawet Wybranym. Przed czterema laty, badając na polecenie swego mistrza artefakt wykopany w starożytnej nekropolii, przeżyła uaktywnienie klątwy, które zabiło trzech czarodziejów, a czwartego pozbawiło oczu, rąk i rozumu; jej samej zostały poparzenia, zmasakrowana żuchwa i okaleczona krtań, opierające się wszelkim próbom regeneracji.
You’re browsing without a bookmark, so you see the full published biography.
Podczas wizyty posłów Kapituły Lydia usługuje przy wieczerzy, zapala świece płomykiem z palców i przynosi Vilgefortzowi list, na który ten czekał od poprzedniego dnia; odpowiedź, jak słyszy, nie będzie potrzebna. Tissaia de Vries obiecuje sobie obejrzeć po wieczerzy jej nowe dzieło. Wszyscy obecni wiedzą, że Lydia od lat kocha swego mistrza cichą, zawziętą, upartą miłością, z której nigdy nie zdradziła się ani gestem; Vilgefortz o uczuciu wie i udaje, że nie wie, a ten beznadziejny, lecz stabilny układ w oczywisty sposób satysfakcjonuje oboje.
Na bankiecie w Aretuzie Lydia idzie w orszaku Kapituły za Vilgefortzem, kryjąc dół twarzy za wachlarzem, a Yennefer ucina pytania Geralta formułą „osoba bez znaczenia" i przestrogą, że wpatrywanie się w jej twarz to wielki nietakt. Podczas nocnej rozmowy to Lydia proponuje telepatycznie spacer Galerią Chwały, rozjaśnia mrok jednym gestem i prezentuje swoje malarstwo: pejzaż ze spotkaniem Cregennana z Lod i Lary Dorren oraz, wyjęty jakby znikąd, portret Lary Dorren według starożytnej miniatury, z którego na wiedźmina patrzą oczy . Geralt gratuluje arcydzieła głosem, który nawet nie drga; jedwab sukni Lydii szepcze przy każdym kroku, a w tym szepcie jest groźna tajemnica.