A general portrait, with no plot given away.
Górska twierdza wiedźminów, siedziba Szkoły Wilka: Kaer Morhen, Wiedźmińskie Siedliszcze. Kiedyś, jak mówi Geralt, był to piękny zamek; dziś to ruiny na odludziu, do których dociera się długą drogą przez góry. Księżyc oświetla fosę, resztki murów i kopczyki ludzkich czaszek szczerzących połamane zęby, pamiątkę po dawnych, złych wydarzeniach. Za złamaną arkadą ciągnie się długi, czarny tunel wśród kolumn, zamykany wewnętrznymi wrotami („bo ciepło ucieka"), a w głębi leży przestronna halla z wielkim paleniskiem i ciężkim stołem na co najmniej dziesięć osób. Po zrujnowanych korytarzach hulają szczury. To tutaj „produkowało się" kiedyś wiedźminów; nowych już się nie robi, a w warowni zimuje ledwie garstka ostatnich.
The full chronicle: you’re reading without a bookmark set.
Nocą, wśród wyjącego wichru, do twierdzy docierają Geralt i Ciri: wiedźmin przywozi ocaloną z wojny dziewczynkę do jedynego domu, jaki ma. Wrota otwiera Eskel, a przy palenisku w halli czekają zimujący: stary Vesemir, Lambert i Coën. Przerażona zamczyskiem Ciri słyszy z ust Geralta słowa, które odmieniają jej strach w ciepło: „Ona jest naszym przeznaczeniem".
Do twierdzy przybywa przez zimowe góry Triss Merigold, a czytelnikowi jej oczami odsłania się okolica: dolina rzeki Gwenllech, trudna do odnalezienia szczerba przełęczy w granitowej ścianie i wypełniona lasem niecka, przez którą wije się treningowy Szlak, zwany przez adeptów „Mordownią". Na dnie fosy bieleją czaszki i kościotrupy: cmentarzysko-przypomnienie po napaści sprzed dziesięcioleci, w której zginęli prawie wszyscy wiedźmini, podburzonej anonimowym paszkwilem „Monstrum" i wspartej, o czym się nie mówi, przez czarodziejów. Na podwórcu wiszą przyrządy treningowe („wiatrak", wahadło, „grzebień", długa waga), w podziemiach kryje się Laboratorium z zakurzonymi butlami legendarnych eliksirów, z których sekretu nikt żyjący nie umie już korzystać, a najlepsza komnata gościnna mieści się w wieży. To tu, przy fosie, ustami Ciri przemawia obcy głos, a Triss rozpoznaje w dziewczynce Źródło. Pierwsza zamieć grzebie mury w zaspach na długo przed Midinváerne, Dniem Zimowego Przesilenia.
W noc Midinváerne, gdy od magii wibruje powietrze i drgają wiedźmińskie medaliony, przy stole w wielkiej halli wiedźmini wyznają Triss prawdę o transach Ciri, a czarodziejka wchodzi w kontakt psychiczny z pogrążoną w transie dziewczynką. Zima odsłania codzienność twierdzy: naukę na wkopanym w ziemię grzebieniu i na trzech wahadłach, poranne biegi po Szlaku, lekcje teorii przy rycinach potworów, dyżury kuchenne (na których Lambert nie umie ugotować niczego prócz klusek), łaźnię, w której pali się mimo zrzędzenia o opale, i zjazdy na sankach z górki. O tym, co dzieje się za tonącymi w śniegach przełęczami i za niosącą krę , zimujący nie chcą wiedzieć: istnieje dla nich tylko samotne, zagubione wśród dzikich gór Kaer Morhen i wiosenny szlak, o którym rozprawiają wieczorami. W połowie lutego śnieg zlizuje ciepły wiatr z południa, od przełęczy; na zrujnowanym murze, z którego szczytu spada w nocy rozżalona Ciri (łapie ją ), wyje już wiatr wiosenny, bo w dolinach, choć przełęcze wciąż zasypane, wiosna właśnie się zaczyna.
Up to your bookmark; each one leads to its chapter.