A general portrait, with no plot given away.
Górskie zamczysko w Ebbing, wzniesione na grani przepaści, na której dnie leży jezioro szare i gładkie jak rtęć; część wież góruje nad płaskowyżem, część bastionów zwisa wprost nad wodą, wrośnięta w pionową ścianę skalną. Sam płaskowyż wygląda jak skamieniałe morze: leżą na nim dziesiątki wraków galer, galeasów, kog, karaweli, brygów, holków i drakkarów, jedne świeże, inne od stuleci rozsypane w deski, niektóre wciąż z załogami kościotrupów zaklinowanych w wantach, jakby martwi żeglarze nadal pełnili wachtę. To pamiątka po Wsysaczu Sedny, zaklęciu, którym gospodarz zamku ściągał statki z morza wprost w góry. Wewnątrz warownia jest labiryntem korytarzy, krużganków i hall o gwiaździstych sklepieniach, pełnym posągów, panopliów i alabastrowych kanefor; głębiej kryją się laboratorium ze stalowym fotelem i cele kute w skale. Nad wieżami niemal stale krąży czarne ptactwo. Pinezka na mapie jest umowna: zamek stoi w południowych odnogach Tir Tochair, na północno-wschodnim krańcu Ebbing, skoro huk jego zagłady słyszano w Maecht, a błysk widziano w Metinnie i Geso.
The full chronicle: you’re reading without a bookmark set.
Po ucieczce z Thanedd Vilgefortz urządził w zamku Stygga swoją główną kryjówkę: tu przeniósł laboratorium, w którym eksperymentował na ludziach, tu więził Yennefer i tu zimowali u niego Stefan Skellen i Bonhart ze swoimi ludźmi. Położenia zamku strzeżono tak skutecznie, że szukały go bezowocnie wywiady dwóch cesarstw i loża czarodziejek, a Geralt poznał je dopiero z podsłuchanej rozmowy spiskowców pod Pomerol.
Wiosną do bram zamku przybywa z własnej woli Ciri, a w ślad za nią wdziera się kompania wiedźmina. W jeden dzień i jedną noc zamek staje się polem ostatecznej rozprawy legendy: giną Milva, Cahir, Angoulême i Regis, Ciri zabija Bonharta, a Geralt Vilgefortza. Wieczorem warownię zajmują bez walki czarne chorągwie Emhyra var Emreis, które równie nagle ją opuszczają, zostawiając w środku tylko troje ocalałych.
O losie opustoszałego zamku decyduje loża czarodziejek: legenda, o ile powstanie, ma mieć jedną, prawomyślną wersję. Wysłane przez Filippę Eilhart czarodziejki Sabrina, Keira i Triss załatwiają sprawę tak, że huk nocnej eksplozji słychać aż w Maecht, błysk widać w Metinnie i Geso, a wstrząsy tektoniczne czuć na naprawdę odległych krańcach świata. Po zamku Stygga nie zostaje ślad.
Zanim trójka ocalałych odjechała spod warowni, pochowała pod zamkiem poległych przyjaciół wiedźmina. Ciri wspomni później przed lożą, że to właśnie tam, nad grobami Milvy, Cahira, Regisa i Angoulême, spytała Geralta, czy dobro zatriumfowało nad złem, i dostała w odpowiedzi tylko dziwny, smutny uśmiech.
Up to your bookmark; each one leads to its chapter.