The full description of the event.
Wieści, które na naradzie w Garstangu wygłasza w transie medium wprowadzone przez Yennefer, zmieniają spór czarodziejów w rozliczenie u progu wojny. Minionej nocy wojska ze znakami Lyrii i sztandarami Aedirn zaatakowały Glevitzingen, nilfgaardzki fort graniczny w Dol Angra, a heroldowie ogłosili w imieniu Demawenda przejęcie władzy nad krajem: dokładnie taką prowokację „przebierańców" uzgadniali królowie, nim Vizimir kazał ją wstrzymać. Emhyr var Emreis odpowiedział ciosem na cios i o świcie armie Nilfgaardu wkroczyły do Lyrii i Aedirn. Tissaia de Vries wylicza przy tym, co Północ trzymała w gotowości (armię Henselta na granicy, łodzie Foltesta nad Jarugą, korpus Vizimira nad Pontarem), a medium dopowiada wieść ostatnią: król Vizimir zginął tej samej nocy od sztyletu zamachowca i Redania nie ma już króla. Wojna, o której mówiło się od miesięcy, staje się faktem.
Full context: summary of chapter 30 →
What led to this event and what came of it. Effects are shown up to your bookmark.
Wieści, które na naradzie w Garstangu wygłasza w transie medium wprowadzone przez Yennefer, zmieniają spór czarodziejów w rozliczenie u progu wojny. Minionej nocy wojska ze znakami Lyrii i sztandarami Aedirn zaatakowały Glevitzingen, nilfgaardzki fort graniczny w Dol Angra, a heroldowie ogłosili w imieniu Demawenda przejęcie władzy nad krajem: dokładnie taką prowokację „przebierańców" uzgadniali królowie, nim Vizimir kazał ją wstrzymać. Emhyr var Emreis odpowiedział ciosem na cios i o świcie armie Nilfgaardu wkroczyły do Lyrii i Aedirn. Tissaia de Vries wylicza przy tym, co Północ trzymała w gotowości (armię Henselta na granicy, łodzie Foltesta nad Jarugą, korpus Vizimira nad Pontarem), a medium dopowiada wieść ostatnią: król Vizimir zginął tej samej nocy od sztyletu zamachowca i Redania nie ma już króla. Wojna, o której mówiło się od miesięcy, staje się faktem.
Walna bitwa wojny o Aedirn. Po błyskawicznym upadku lyrijskich twierdz Spalla i Scala oraz kapitulacji Rivii Demawend i Meve przyjmują pod Aldersbergiem bitwę, by nie dopuścić do blokady twierdzy, choć zdołali zebrać ledwie pięć, sześć tysięcy żołnierza: resztę sił odcięto w fortach albo związały ją rajdy Scoia'tael na skrzydłach. Menno Coehoorn rzuca na nich trzynaście tysięcy ludzi, w tym dziesięć chorągwi pancernych, kwiat nilfgaardzkiego rycerstwa, i rozbija armię Aedirn w puch. Po bitwie marszałek ogłasza nową zasadę wojny (wojna wszystkiemu, co żyje, i spalona ziemia za linią przyszłego traktatu), komornicy Evertsena przystępują do wywózki bogactw kraju, a Vengerberg, którego cechy bronią się dzielnie przez tydzień, płaci za opór rzezią około sześciu tysięcy ludzi. Zaczyna się wielka ucieczka ludności ku Temerii i Redanii i wielkie polowanie Cesarstwa na jeńców.
Klęska Demawenda rozstrzyga się nie tylko na polu bitwy, ale i przy stołach. Foltest, któremu hołd lenny Ervylla z Verden oddał w nilfgaardzkie ręce twierdze u ujścia Jarugi, przyjmuje układ Emhyra i ogłasza radzie w Wyzimie, że przynosi jej pokój; ceną neutralności jest zajęcie doliny Pontaru z twierdzą Hagge. Henselt zawiera z Cesarstwem własny układ i wysyła Burą Chorągiew po „odwieczne ziemie" Dolnej Marchii: na moście na rzeczce Dyfne margraf Mansfeld i Menno Coehoorn pieczętują podział łupów uściskiem dłoni nad dogorywającym królestwem. Trzecią częścią rozbioru jest dar dla elfów: Francesca Findabair zostaje z łaski Emhyra królową Wolnych Elfów w Dol Blathanna, za cenę dalszej, samotnej walki komand Scoia'tael, których nie wolno jej ani wycofać, ani wspierać.
O świcie siódmego dnia po Lammas Nilfgaard uderza na Brugge: od Drieschot rusza jazda ze sprzymierzonym wojskiem Verden, które jest już cesarską protekcją, a na twierdzę Dillingen idzie zza Jarugi Czarna Piechota po moście zbudowanym na łodziach w pół dnia. Boki cesarskich hufów flankują komanda Scoia'tael i verdeńscy wolentarze, pustoszący kraj gorzej od regularnych wojsk. Geralt, Jaskier i Milva oglądają z urwiska zagładę bruggeńskich knechtów broniących wsi na grobli i rzeź jeńców, a potem przez dni jadą wschodnim szlakiem wśród zgliszcz, szubienic i pobojowisk. Inwazja odcina drogę na południe i grzebie plan spłynięcia łodzią do ujścia Jarugi: strzeżonego mostu nie minie nic prócz łososia.
Na zasłanym trupami gościńcu w Brugge, przy rozbitej kolumnie kupieckiej Very Loewenhaupt, Geralt, Jaskier i Milva słyszą rzecz w pejzażu wojny niemożliwą: wesoły śpiew. Tak wita ich maszerująca od Dillingen kompania Zoltana Chivaya: pięciu krasnoludów, gnom Percival Schuttenbach, klnąca papuga Feldmarszałek Duda i gromadka przygarniętych uciekinierek z Kernow. Zoltan proponuje wspólny marsz za front: duktami do wzgórz Turlough, potem Starą Drogą ku rzece Chotli i Inie, za którą powinny stać temerskie wojska. Umowa staje i wokół wiedźmina, który przysięga, że żadnej kompanii nie chce, zaczyna się zbierać kompania.
Na przymusowym noclegu wśród kurhanów Fen Carn kompania rusza w pełnię księżyca na łowy na ghula, którego wypatrzył Percival, ale wiedźmiński medalion Geralta ani drgnie, a zamiast trupiego odoru w powietrzu wisi zapach szałwii i anyżu. Z jamy pod dolmenem wychodzi Emiel Regis, cyrulik z Dillingen, który na cmentarzysku spędza każde lato przy zbiorach rosnącej tu masowo mandragory. Nocna gościna w jego chatce, z krążącą menzurką mandragorowego destylatu, kończy się rozmową o wojnie i decyzją: odcięty od domu cyrulik rusza dalej razem z kompanią Zoltana Chivaya. Wokół wiedźmina, który kompanii mieć nie chciał, robi się coraz tłoczniej.
Krzyk „Nilfgaard!" zamienia obóz zbiegów nad Chotlą w pandemonium: tratujący się tłum rozdziela kompanię, porywa ze sobą Milvę i grzebie Geralta pod drabiną i workami mąki, a kopnięcie końskiego kopyta w głowę odbiera wiedźminowi przytomność. Przez obóz przetacza się starcie temerskiego kontruderzenia z nilfgaardzkim podjazdem: gdy Geralt się ocyka, obozowisko jest dymiącą ruiną, konni strzelcy z liliami Temerii spędzają ocalałych i obdzierają poległych w czarnych płaszczach, a po Zoltanie, Percivalu, Regisie i Milvie nie ma śladu. Ból tratowanego wiedźmina, zmiażdżoną głowę i kolano, czuje przez sen Ciri w jaskini daleko na południu.
Wzięci za dezerterów Geralt i Jaskier trafiają do obozu wojskowego przy odbitej Armerii, gdzie hrabia Daniel Etcheverry rozpoznaje słynnego barda i już każe zdjąć jeńcom pęta. Ratunek trwa chwilę: korpusem dowodzi marszałek Vissegerd, który pamięta wiedźmina z zaręczyn Pavetty i ma go za nilfgaardzkiego szpiega, łotra, który porwał, wychował i sprzedał Emhyrowi Cirillę. Hrabia ręczy za niewinność pojmanych, ale jako żołnierz nie sprzeciwi się dowódcy, a rozjuszony marszałek kończy przesłuchanie wyrokiem: za Ciri, córkę Pavetty, wiedźmin będzie wisiał.
W noc przed zapowiedzianą na świt publiczną egzekucją wartownicy pod drewutnią zasypiają jak na komendę, a pachnący ziołami Regis przecina więzy Geralta i Jaskra i wskazuje im drogę: na wschód, na najjaśniejszą gwiazdę Siedmiu Kóz, prosto do Iny. Ucieczka idzie gładko tylko do kępy olszyn, gdzie czatująca warta wyłuskuje z buta poety dublony; alarm zbiega się z prawdziwym atakiem, bo na obóz Vissegerda nadciąga nocą nilfgaardzka konnica. Zbiegowie na kradzionym koniu prześlizgują się między zwierającymi się armiami, ostrzelani gradem strzał, od którego Jaskier zbiera krwawe rozcięcie głowy, a Geralt gołymi rękami i zdobyczną mizerykordią kończy trzyosobowy pościg. Nad ranem, zgodnie z obietnicą cyrulika, nad Iną czekają Milva z końmi i Cahir.
Na suchej wyspie wśród rozlewisk, tam gdzie odnoga Iny wpada do Wielkiej Jarugi, Geralt ogłasza rozstanie: wszyscy wracają na północ, a on jedzie za Jarugę sam, bo jego sprawa jest osobista. Odpowiedzią jest kocioł zupy rybnej ugotowanej siłami całej gromady, wykład Regisa o tym, że życie zna długi spłacane zadłużeniem u innych, i wyliczanka Milvy, że samotne wilki to łgarstwo mieszczuchów. Skoro po rewelacjach Cahira nikt nie wie, gdzie jest Ciri, Regis wskazuje cel pierwszego etapu: druidzki krąg z borów Caed Dhu w Angrenie, który w sprawach magii i przeznaczenia orientuje się jak mało kto. Wiedźmin, obrzuciwszy cholerą całą kooperującą grupę idiotów, zostaje na czele drużyny, jakiej świat nie widział: wierszokleta z lutnią, pół driady, pół baby z łukiem, wampir po czterechsetce i Nilfgaardczyk, który upiera się, że nie jest Nilfgaardczykiem. Podróżować będą incognito, by nie wzbudzać sensacji. Ani śmiechu.
Przeprawa przez Jarugę, którą Geralt wybrał zamiast trzęsawisk Ysgith, kończy się w samym środku cudzej bitwy. Porwany prom, wzięty w dwa ognie przez lyrijskich partyzantów i Nilfgaardczyków, wrywa się w łachę pod mostem przy Czerwonej Bindudze, gdzie omyłkowa salwa lyrijskich kuszników zabija konie kompanii, a Milva roni dziecko i życie ratuje jej Regis. Ponieważ ranna nie może uciekać, Cahir z Geraltem zatrzymują panikę pierzchających z mostu żołnierzy i stają na czele kontrataku: to ich wspólny chrzest ognia, w którym Nilfgaardczyk tnie swoich, a wiedźmin Znakiem Aard rozbija płonącą barykadę i przechodzi przez ogień w bitwie, której w ogóle nie rozumie. Obrona mostu, wsparta odsieczą konnicy spod znaku orła i czerwonych rautów, ocala przyparty do rzeki korpus królowej Meve; sam most zostaje po bitwie zniesiony, a późniejsze kroniki nie poświęcą całej batalii najmniejszej wzmianki.