The full description of the event.
Na suchej wyspie wśród rozlewisk, tam gdzie odnoga Iny wpada do Wielkiej Jarugi, Geralt ogłasza rozstanie: wszyscy wracają na północ, a on jedzie za Jarugę sam, bo jego sprawa jest osobista. Odpowiedzią jest kocioł zupy rybnej ugotowanej siłami całej gromady, wykład Regisa o tym, że życie zna długi spłacane zadłużeniem u innych, i wyliczanka Milvy, że samotne wilki to łgarstwo mieszczuchów. Skoro po rewelacjach Cahira nikt nie wie, gdzie jest Ciri, Regis wskazuje cel pierwszego etapu: druidzki krąg z borów Caed Dhu w Angrenie, który w sprawach magii i przeznaczenia orientuje się jak mało kto. Wiedźmin, obrzuciwszy cholerą całą kooperującą grupę idiotów, zostaje na czele drużyny, jakiej świat nie widział: wierszokleta z lutnią, pół driady, pół baby z łukiem, wampir po czterechsetce i Nilfgaardczyk, który upiera się, że nie jest Nilfgaardczykiem. Podróżować będą incognito, by nie wzbudzać sensacji. Ani śmiechu.
Full context: summary of chapter 38 →
What led to this event and what came of it. Effects are shown up to your bookmark.
Na suchej wyspie wśród rozlewisk, tam gdzie odnoga Iny wpada do Wielkiej Jarugi, Geralt ogłasza rozstanie: wszyscy wracają na północ, a on jedzie za Jarugę sam, bo jego sprawa jest osobista. Odpowiedzią jest kocioł zupy rybnej ugotowanej siłami całej gromady, wykład Regisa o tym, że życie zna długi spłacane zadłużeniem u innych, i wyliczanka Milvy, że samotne wilki to łgarstwo mieszczuchów. Skoro po rewelacjach Cahira nikt nie wie, gdzie jest Ciri, Regis wskazuje cel pierwszego etapu: druidzki krąg z borów Caed Dhu w Angrenie, który w sprawach magii i przeznaczenia orientuje się jak mało kto. Wiedźmin, obrzuciwszy cholerą całą kooperującą grupę idiotów, zostaje na czele drużyny, jakiej świat nie widział: wierszokleta z lutnią, pół driady, pół baby z łukiem, wampir po czterechsetce i Nilfgaardczyk, który upiera się, że nie jest Nilfgaardczykiem. Podróżować będą incognito, by nie wzbudzać sensacji. Ani śmiechu.
W noc przed zapowiedzianą na świt publiczną egzekucją wartownicy pod drewutnią zasypiają jak na komendę, a pachnący ziołami Regis przecina więzy Geralta i Jaskra i wskazuje im drogę: na wschód, na najjaśniejszą gwiazdę Siedmiu Kóz, prosto do Iny. Ucieczka idzie gładko tylko do kępy olszyn, gdzie czatująca warta wyłuskuje z buta poety dublony; alarm zbiega się z prawdziwym atakiem, bo na obóz Vissegerda nadciąga nocą nilfgaardzka konnica. Zbiegowie na kradzionym koniu prześlizgują się między zwierającymi się armiami, ostrzelani gradem strzał, od którego Jaskier zbiera krwawe rozcięcie głowy, a Geralt gołymi rękami i zdobyczną mizerykordią kończy trzyosobowy pościg. Nad ranem, zgodnie z obietnicą cyrulika, nad Iną czekają Milva z końmi i Cahir.
Nad brzegiem Iny, gdy Regis z upodobaniem chwali zapach krwi opatrywanego Jaskra, Geralt przystawia mu miecz do gardła, a Milva dostrzega z przerażeniem to, co powinna była zauważyć dawno: cyrulik nie rzuca cienia. Zdemaskowany przedstawia się w pełni: Emiel Regis Rohellec Terzieff-Godefroy, lat czterysta dwadzieścia osiem, wampir wyższy, potomek istot uwięzionych na tym świecie po Koniunkcji Sfer. Wiedźmin, który zawodowo eliminuje takie istoty, każe mu odejść, a na pytanie o wycenę własnej głowy wampir słyszy, że wątpliwe, by kogokolwiek było na nią stać. Regis znika, uśmiechnąwszy się po raz pierwszy z pokazaniem zębów, i tym samym kończą się zagadki towarzyszące cyrulikowi od Fen Carn: wyjęta z żaru podkowa, uśpione warty i zagadkowe uśmiechy z zaciśniętymi ustami.
Przeprawa przez Jarugę, którą Geralt wybrał zamiast trzęsawisk Ysgith, kończy się w samym środku cudzej bitwy. Porwany prom, wzięty w dwa ognie przez lyrijskich partyzantów i Nilfgaardczyków, wrywa się w łachę pod mostem przy Czerwonej Bindudze, gdzie omyłkowa salwa lyrijskich kuszników zabija konie kompanii, a Milva roni dziecko i życie ratuje jej Regis. Ponieważ ranna nie może uciekać, Cahir z Geraltem zatrzymują panikę pierzchających z mostu żołnierzy i stają na czele kontrataku: to ich wspólny chrzest ognia, w którym Nilfgaardczyk tnie swoich, a wiedźmin Znakiem Aard rozbija płonącą barykadę i przechodzi przez ogień w bitwie, której w ogóle nie rozumie. Obrona mostu, wsparta odsieczą konnicy spod znaku orła i czerwonych rautów, ocala przyparty do rzeki korpus królowej Meve; sam most zostaje po bitwie zniesiony, a późniejsze kroniki nie poświęcą całej batalii najmniejszej wzmianki.
Po obronie mostu przed obolałym zwycięzcą staje osobiście Meve, królowa Lyrii i Rivii, spluwająca krwią przez zakrwawioną chusteczkę, bo w bitwie, w której walczyła w pierwszej linii, wybito jej kilka zębów. Zapytany o imię Geralt ma dość wszystkiego i odpowiada zgodnie z prawdą: Geralt, znikąd, nie pasowany. Królowa każe mu klęknąć, a rycerz Odo recytuje za bezzębną monarchinię formułę pasowania za bezprzykładne męstwo w boju za słuszną sprawę. Na koniec Meve mruga znad koronkowej chusteczki: skoro trzymał most wespół z wojakami z Rivii, nadaje mu predykat. Geralt z Rivii. Przydomek, który wiedźmin wymyślił sobie sam, żeby brzmiało ładniej, staje się prawdziwym rycerskim predykatem, a świeżo pasowany rycerz kłania się głęboko, by suzerenka nie dostrzegła jego gorzkiego uśmiechu.
Po tym, jak łaska królowej Meve zmieniła się w przymusowy pobór, a lyrijski korpus zawrócił znad drogi do Caed Dhu ku Mahakamowi, drużyna Geralta nocą z piątego na szóstego września cichaczem dezerteruje, „pożyczając" na drogę konie, ekwipunek i muła Draakula. Po dwóch dobach w nadrzecznej łozinie kompania przeprawia się dziesiątego września na lewy brzeg Jarugi najbezczelniej, jak się da: po odbudowanym moście w Czerwonej Bindudze, wmieszana w tłum nilfgaardzkich transportów i cywilnej zbieraniny, a jedyny patrol zbywa Cahir władczym warknięciem o cesarskiej służbie. Drużyna znika w lasach Górnego Zarzecza, na terytorium wrogiego Cesarstwa, i rusza ku Stokom śladem druidów, którzy opuścili Czarny Las.
Zgarnięty prosto z gospody w Riedbrune Geralt siada na krześle dla przesłuchiwanych przed jednookim prefektem Fulkiem Artevelde i wysłuchuje zeznań świadka koronnego. Zbiegła z bandy Angoulême, której za współpracę obiecano stryczek zamiast pala z rozpalonymi obcęgami, wydaje szykowaną zbrodnię: rozbójnik Słowik czeka ze swoją hanzą w Belhaven, by zabić wiedźmina na zlecenie tajemniczego półelfa, który zapłacił duże pieniądze i opisał wszystko, łącznie z kompanią Geralta (choć doliczył się w niej tylko czworga). Prefekt, który od miesięcy czeka na sposób, by dopaść Słowika przed amnestią, proponuje układ: Geralt jako jego „koronny wiedźmin" wykończy rozbójnika, a Fulko w zamian o nic nie zapyta, powiadomi cesarski kontrwywiad dopiero po wszystkim i da kompanii czas na dotarcie do Toussaint. Przy okazji wyprowadza wiedźmina z błędu: druidzi z Caed Dhu nie siedzą już nad jeziorem Loc Monduirn, lecz od miesiąca przebywają w Toussaint, pod opieką księżnej Anarietty. Geralt przystaje pod dwoma warunkami, a drugim jest przyspieszona amnestia i wolność dla Angoulême; prefekt godzi się niemal natychmiast, bo wie, że wiedźmin robi to wszystko właśnie dla niej.
Dwudziestego piątego września, u stóp Gorgony, Geralt publicznie przeprasza Cahira za niesłuszne oskarżenie o zdradę, które dwie noce wcześniej skończyło się bijatyką na pięści, rozdzieloną dopiero pasem Milvy. Wyjaśnia, skąd wziął się jego gniew: drużynę zdradziła osoba niegdyś mu bardzo bliska, śledząca ją magią skanującą, a czarodziejów zdemaskowała pomyłka w liczeniu, bo Regis jako wampir jest dla czaru wychwytującego niewidzialny. Potem wiedźmin mówi głośno to, co wszyscy przeczuwają od nocy czerwonego księżyca: tamtej nocy było Ekwinokcjum i wszystko wskazuje na to, że Ciri poniosła wtedy śmierć, gdzieś daleko, samotna wśród wrogich ludzi. Drużynie pozostała zemsta, przykład grozy, o którym opowieści będą krążyć za sto lat: w Belhaven trzeba wydusić z półelfa nie to, na czyj rozkaz działa, lecz gdzie znajdują się jego mocodawcy. Hanza dzieli się na dwie grupy: Geralt, Cahir i Angoulême ruszają w górę Newi ku Belhaven, na Słowika i półelfa, a Jaskier, Milva i Regis jadą ku dolinie Sansretour i granicom Toussaint, gdzie schronili się druidzi.
Trop czerwonego błota z rudokopów wokół Belhaven prowadzi Geralta, Cahira i Angoulême do kopalni „Rialto". Po drodze trójka wycina piątkę haraczników Słowika z Novosadem i Yirrelem na czele, a mistyfikacja Angoulême, jakoby to oni zabili wiedźmina i należała im się druga rata za kontrakt, wywabia z magazynu samego zleceniodawcę. Półelf Schirrú przyjmuje jako dowód wiedźmiński medalion, po czym odsłania karty: rozpoznał Geralta od pierwszego rzutu oka, bo dokładnie mu go opisano, a przysłano go, by z wiedźminem skończył. Z nożem na gardle Angoulême doczekuje przybycia wspólników: skorumpowanego kapitana nilfgaardzkiej kawalerii, który w trybie doraźnym skazuje trójkę na śmierć, i Słowika, cesarskiego już „dowódcy kompanii ochrony górnictwa", który dla zbiegłej z jego hanzy dziewczyny każe ciosać pal. Schirrú zdąża jeszcze pochwalić się, że to on z rozkazu mistrza Vilgefortza zamordował w Dorian Codringhera i Fenna, i obiecuje Geraltowi śmierć w smole, gdy na kopalnię spadają bomby zapalające i strzały partyzantów z Wolnych Stoków. W ognistym pandemonium ginie kapitan, Angoulême rozwala Słowikowi policzek niemal do zębów, a trójka wyrywa się z okrążenia. Cenę ucieczki płaci Cahir, oskalpowany rzuconym toporkiem, oraz Geralt, którego medalion z głową wilka zostaje w kieszeni Schirrú.
W drodze doliną Sansretour, przy ognisku nad pieczonymi pstrągami, Cahir opowiada wreszcie Geraltowi całą swoją historię z Cintry. Nilfgaardzki szpieg na dworze wydał plan wywiezienia królewskiej wnuczki, a na grupę młodego oficera uciekający wpadli czystym przypadkiem. Po sieczce w płonącym kwartale miasta Cahir został z półprzytomną Ciri sam wśród trupów i ognia: wywiózł ją przez płomienie, wyrwą w murze wydostał się nad rzekę, umył skamieniałą ze strachu dziewczynkę, która przy każdym dotknięciu sztywniała i kwiliła jak pisklę, a gdy zasnął, zniknęła. Za wrzask o cesarzu polującym na małe dziewczynki jak krogulec przesiedział potem ponad rok w cytadeli, nim przypomniano sobie o nim przed Thanedd. Po opowieści przychodzi wyznanie właściwe: Cahir nie może o Ciri zapomnieć, widuje ją w snach jako dorosłą, piękną kobietę, z takimi szczegółami jak pąsowa róża wytatuowana w pachwinie, i myśli, że ją kocha. Wie przy tym realistycznie, że ona go nie zechce, a jako małżonkę cesarza mógłby ją przynajmniej widywać. Na pytanie, czy Geralt pozwoli mu ją zabrać, wiedźmin nie odpowiada; umawiają się, że do tego czasu mogą być druhami, a Cahir przyrzeka, że wiedźmina nigdy nie zdradzi.
Ścigająca kompanię banda Słowika i Schirrú wdziera się do świętego lasu Caed Myrkvid, morduje pielgrzymów i druidów i szturmuje osiedle przy wielkim dębie, gdzie bronią się Milva, Jaskier i Angoulême. Ostrzeżony wizją Geralt przybywa na pukaczu i tnie grasantów od skraju lasu, u boku Rycerza Szachownicy, z którym ratują sobie wzajemnie życie; rozstrzyga szarża błędnego rycerstwa Toussaint, choć bełt z gabriela urywa wiedźminowi ucho. Niedobitki ze Słowikiem i Schirrú zbiegają za graniczny strumień, do nietykalnego sanktuarium, gdzie rycerzom wejść nie wolno; ruszający za nimi Geralt, Milva i Angoulême wpadają w konary dębopotworów i trafiają przed oblicze flaminiki razem ze schwytanymi bandytami. Druidka, głucha na prośby o świadka koronnego, każe spalić schwytanych żywcem w Wiklinowej Babie: w ogniu giną Słowik i Schirrú, a wraz z półelfem jedyny trop do jego mocodawcy i wiedźmiński medalion z głową wilka, który topi się w żarze. Milva wychodzi z bitwy z połamanymi żebrami, a baron de Peyrac-Peyran rozpoznaje w Jaskrze wicehrabiego Juliana i zabiera go do zamku Beauclair.