ink on the mapA general portrait, with no plot given away.
Condwiramurs Tilly, dwudziestoczteroletnia adeptka magii, najlepsza śniączka akademii i druga lokata wśród onejromantek trzeciego roku. Talent śniączek, jak sama tłumaczy, nie polega na tym, że śnią inaczej niż inni ludzie, tylko na tym, że pamiętają sny; ona sama śni wszystkimi zmysłami, nie potrzebuje wspomagania narkotykami, a do onejroskopii wystarcza jej „zahaczka": przedmiot albo obraz związany z tym, o czym ma śnić. Na obrazy śni wyjątkowo dobrze. Pewna siebie aż po granicę zadufania, sarkastyczna wobec każdego, kto każe jej czekać, i szczera do bólu, gdy pytają o jej zdolności; do porażek przyznaje się niechętnie, a najlepiej w ogóle. Legendę o wiedźminie i wiedźmince zna na wyrywki: kochała ją jako podlotek, przeszła przez wszystkie wersje od bryków dla młodzieży po opracowania naukowe i najbardziej lubi te podania, w których dobro zwycięża, zło zostaje ukarane, a nikt z bohaterów pozytywnych nie ginie.
You’re browsing without a bookmark, so you see the full published biography.
Wybrana spośród wszystkich kandydatek (z pominięciem prymuski z ważnymi koneksjami), Condwiramurs przypływa łodzią Króla Rybaka na wyspę Inis Vitre, do Nimue. Praktyka, jaką jej powierzono, nie ma sobie równych: za dnia nasiąkać materiałem, obrazami, grafikami i wszystkimi wersjami legendy z bibliotek wieży, a nocą wyśniwać białe plamy podania, prawdziwe wersje zdarzeń, które badacze zatynkowali konfabulacją albo zbyli milczeniem. Już pierwszej nocy rozszyfrowuje dziewczynę z portretu Robina Anderidy: śni całą scenę z zamku Darn Rowan, w której Emhyr daruje sobowtórowi Ciri bezpieczeństwo i dom. Kolejne sny przynoszą jej sceny, których nie zna żadna wersja legendy: zimę wiedźmina w , wieczerzę uwięzionej u , wreszcie powracający, niedośniony dotąd sen o białowłosym mężczyźnie schodzącym z dobytym mieczem do lochów czarnego zamczyska, w których czai się potwór. Między seansami zdąża obrazić się na Króla Rybaka, zmienić o nim zdanie (gbur czyta w wolnych chwilach dzieła poważne i trudne) i skonstatować, że celibat jest dobry, ale nie dłużej niż jeden semestr.
Wieczór po wieczorze Condwiramurs siada z Nimue na tarasie, mając za plecami Zwierciadło Hartmanna i gobelin, i na polecenie mistrzyni koncentruje się, szukając w transie błądzącej wśród miejsc i czasów Ciri. Słucha przy tym wykładów: o wężu Uroborosie i wieczności jako archipelagu chwil, po którym da się żeglować, oraz o Białym Zimnie, w które, ku jej zdumieniu, Nimue naprawdę wierzy, choć uspokaja, że kataklizm potrwa jeszcze jakieś trzy tysiące lat. Opowiada też mistrzyni własny powracający sen o lodowej pustyni, pod której przejrzystą taflą widać zamarznięty świat i słychać wołających o pomoc ludzi. W noc przed przesileniem letnim jej koncentracja współtworzy Bramę Światów: to jej skupienie wyostrza obraz portalu, w który na ich oczach wjeżdża dziewczyna z blizną na policzku. Powstrzymując łzy, Condwiramurs obejmuje drżącą Nimue i woła razem z nią za wiedźminką życzenia powodzenia na szlaku.
Przy akwareli Rivijskiego Wzgórza Condwiramurs broni czcigodnej Triss, zwanej w kronikach Nieulękłą, przed złośliwcami wywodzącymi Gradobicie z plączącego się ze strachu języka, i zadaje Nimue pytanie o wersję legendy, wedle której Triss nie stała na wzgórzu sama, bo była tam z nią Yennefer. W odpowiedzi słyszy tylko, że w wizji artysty nikt taki nie przetrwał.