ink on the mapA general portrait, with no plot given away.
Druid z wysp Skellige, przyjaciel i doradca króla Brana, waleczny mimo niepozornej postury. Włada magią po cichu i praktycznie: potrafi ułożyć z okruchów na stole runiczny napis widoczny tylko dla adresata, nosi różdżkę z głogowej gałęzi zwieńczoną szczurzą czaszką, a jego „trzystopniowe zaklęcie" bije mocą, od której zdaje się topić posadzka. Z wiedźminem Geraltem rozumie się od pierwszego spojrzenia, jak fachowiec z fachowcem.
You’re browsing without a bookmark, so you see the full published biography.
Na zaręczynach Pavetty, królewny Cintry, Myszowór jako jedyny obok wiedźmina czuje gęstniejącą w halli Moc, surowy żywioł magii. Ostrzega Geralta ułożonym z okruchów runicznym napisem „UWAŻAJ!", a gdy w kulminacji burzliwej nocy (awantury o rękę królewny) żywioł wybucha z dziewczyny i demoluje hallę, walczy ramię w ramię z wiedźminem: dopiero ich dwa wspólne uderzenia, Znak i zaklęcie, rozbijają otaczającą Pavettę zieloną sferę. To on ujawnia też zebranym tajemnicę Geralta: wiedźmin sam był kiedyś dzieckiem-niespodzianką, zabranym z domu Prawem Niespodzianki. Po wszystkim tłumaczy dworowi, skąd u królewny Moc: odziedziczyła ją, z przeskokiem pokoleniowym, po babce Adalii. Przyjmuje wreszcie propozycję Calanthe, królowej Cintry i matki Pavetty: zostanie na zamku nauczycielem królewny, by następny atak histerii „zdolnej córki" nie rozniósł zamku.
Wysłany przez Calanthe po zbiegłą z Nastrogu Ciri, dociera pod Brokilon w samą porę: to jego iluzja lasu zamyka gościniec uciekającym niedobitkom z pozorowanego „napadu driad", a driady witają go z szacunkiem jak starego znajomego. Formalnie przysłał go król Ervyll (jako druida-przewodnika karnej ekspedycji), ale po odkryciu prowokacji Levecque'a Ervyll ostatecznie traci w jego oczach, „a jego oczy liczą się w królestwie": Myszowór wiezie księżniczkę prosto do Cintry, zapowiadając jej po drodze babcine rózgi. namawia z całych sił, by pojechał z nimi: drogi wiedźmina i Ciri skrzyżowały się po raz trzeci, więź wokół dziecka-niespodzianki jest niezwykła sama w sobie, a zlekceważona może objawić się straszniej; wziąłby nawet na siebie wytłumaczenie wszystkiego królowej. Na dowód, że mała już wybrała, wskazuje śpiącą dziewczynkę: usnęła dopiero przytulona do wiedźmina i przez sen mruczy jego imię. Odjeżdżającemu Geraltowi mówi na pożegnanie, że nie ucieknie: nie przed przeznaczeniem, przed nią.
Wspomnienie z Cintry sprzed czterech lat odsłania, ile Myszowór naprawdę wiedział i ryzykował. Gdy Geralt zjawił się po sześciu umówionych latach, druid, wbrew zakazom, wyznał mu przy zamkowej fosie dwa sekrety: że po narodzinach dziecka-niespodzianki Calanthe rozkazała mu odszukać wiedźmina i zabić go („Calanthe się nie odmawia", więc był gotów do drogi), i że rozkaz odwołała bez słowa wyjaśnienia. Opowiedział też, jak zginęli Pavetta i Duny: sztorm w drodze ze Skellige nie zostawił ze statku nawet szczap. Najdziwniejsze, że dziecka, którego Pavetta nigdy nie odstępowała, w ostatniej chwili nie zabrano na pokład i nikt nie wie dlaczego. To po tej rozmowie Geralt zrzekł się Niespodzianki. Tę decyzję przeznaczenie miało okrutnie odwrócić.
Each one leads to the summary of the chapter where it happened.
ch. 8Burda na uczcie w Cintrze: Gdy po „tak" Pavetty królowa Calanthe każe straży zabić Jeża, w halli tronowej Cintry wybucha bitwa, a po niej żywioł. Geralt mieczem osłania Jeża przed sztyletem Rainfarna i gizarmami strażników, królewna zaś wybucha czystą, pierwotną Mocą: stół wiruje pod powałą, tron z królową roztrzaskuje się o ścianę, giną czterej ludzie. Sferę Mocy rozbijają dopiero wspólne uderzenia wiedźmina i Myszowora, gdy Kudkudak zwierzęcym koncertem na duszonych dudach dekoncentruje królewnę.ch. 18Geralt odjeżdża od Ciri: Przy obozowym ognisku Myszowór kładzie przed Geraltem wszystko: drogi wiedźmina i Ciri skrzyżowały się po raz trzeci, więź wokół dziecka-niespodzianki jest niezwykła sama w sobie, a zlekceważona może się objawić straszniej. Niech Geralt zabierze małą i zrobi z tego zdrową więź dziecka i opiekuna, a druid sam wytłumaczy to Calanthe. Dziewczynka już wybrała: usnęła dopiero przytulona do wiedźmina i przez sen mruczy jego imię. Geralt odmawia. Wie, że własnego dziecka nie będzie miał nigdy, i rezygnuje także z tego. W przeznaczenie nie wierzy, bo jedyne, co przeznaczone jest wszystkim, to śmierć: drugie ostrze miecza, które nie może doścignąć jego, więc zadowala się innymi. Odjeżdża przez wrzosowisko, a ze szczytu wzgórza biegnie za nim cienki, coraz rozpaczliwszy krzyk Ciri: „Nie odchodź! Nie uda ci się! Jestem twoim przeznaczeniem!".ch. 18Pozorowany napad na gościńcu: Tuż za granicą Brokilonu Geralt i Ciri wpadają na oddział w barwach Verden zgromadzony wokół wymordowanego kupieckiego taboru. Leśniczy Junghans „czyta ze śladów" napad driad, Brick grzmi „krew za krew", a oddział czeka tylko na druida-przewodnika, by ruszyć w las z karną ekspedycją Ervylla. Wiedźmin widzi jednak dobitych nożami kupców i krew na rękach Levecque'a. Mistyfikację głośno obnaża Ciri: sosnę na zasieku ZRĄBANO siekierą, czego driada nie zrobiłaby nigdy. Gdy ręka mordercy pełznie do sztyletu, Geralt uderza pierwszy: powala Levecque'a, zabija Bricka i kosookiego dowódcę, po czym w pojedynku, markując oślepienie słońcem, otwiera zabójcy tętnicę szyjną. Junghans pada ze strzałą driad w karku, a grad strzał z czarnej ściany lasu kosi resztę oddziału; uciekającym drogę zamyka las-iluzja Myszowora. Prowokacja, która miała wciągnąć króla Venzlava w wojnę z Brokilonem, kończy się na piachu gościńca, razem z całą ekspedycją.ch. 19Geralt zrzeka się Niespodzianki: Równo sześć lat po uczcie zaręczynowej Pavetty Geralt staje w Cintrze po swoje dziecko-niespodziankę. I rezygnuje. Calanthe gra z nim twardo: każe wybrać jedno z dziesięciorga dzieci bawiących się w fosie, a przyciśnięta odsłania prawdę, bo wie o Próbie Traw i o tym, że przeżywa ją najwyżej czworo na dziesięcioro. Geralt trafnie zgaduje (na chybił trafił, jak potem przyzna), że wśród dzieci w fosie nie ma „syna Pavetty", i wyznaje królowej, dlaczego naprawdę nie wybierze: nie wierzy w przeznaczenie, a gdy nie jest pewien, boi się. Zrzeka się nieodwołalnie, bo by złączyć dwoje ludzi, trzeba czegoś więcej niż przeznaczenie. Calanthe żegna go różą wziętą z jego rąk, obietnicą, że przeznaczenie będzie czekało, gdyby zmienił zdanie, i słowami, których wtedy nie rozumie: gdyby wybrał prawidłowo, przekonałby się, że przeznaczenie, z którego drwi, okrutnie zadrwiłoby z niego.