A general portrait, with no plot given away.
Kraina bagien w Ebbing, hen za górami Amell, osiemset mil lotem wrony od Ellander i świątyni Melitele. Trzy rzeki, Velda, Lete i Arete, tną tu rozległe trzęsawiska, nad którymi niemal wiecznie wisi mgła, a o świcie kotłują się chmary lelków kozodojów. Wśród topieli trafiają się suche, wyżej położone kępy porośnięte czarną brzozą, olchą, świdwą i tarniną, ale większość z nich otaczają trzęsawiska tak szczelnie, że nie dotrze tam koń ani jeździec nieznający ścieżek. Na skraju mokradeł, przy rzece, leży osada, której mieszkańcy pływają po bagnach łodziami; w głębi, wśród trzcin, stoi ukryta chata pustelnika Vysogoty, z obórką dla kozy i zapachem garbowanych skór. Pinezka na mapie jest umowna: mokradła rozciągają się w widłach dolnej Veldy, Lete i Arete, niedaleko zachodniego wybrzeża, ku któremu spływają stąd węgorze.
The full chronicle: you’re reading without a bookmark set.
Cztery dni po makabrycznej nocy Ekwinokcjum pustelnik Vysogota znajduje na jednej z niedostępnych kęp karą klacz zaplątaną w świdwę i nieprzytomną, straszliwie ranną dziewczynę. W ukrytej chacie wśród trzcin wyrywa ją śmierci i poznaje jej imię: Ciri. Po osadzie na skraju bagien dwukrotnie przejeżdża tymczasem wataha konnych, która najpierw grozi chłopom mieczem i ogniem, a potem wyznacza nagrodę za odnalezienie trupa ściganej.
W chacie wśród trzcin płynie wieczorami opowieść: Ciri opowiada Vysogocie o Szczurach, Hotspornie i rzezi w Zazdrości, żartując, że w tym tempie zajmie to tysiąc i jedną noc. Nadciąga zima: gryzonie lezą do chałupy, noce są diabelnie chłodne już przed połową października, a pustelniczy kot przepadł gdzieś bez śladu.
Na wzniesieniu górującym nad bagnami, niedaleko miejsca, gdzie starzec dwa tygodnie wcześniej znalazł ranną, Ciri poi Kelpie w rozlewisku i pokazuje Vysogocie swój miecz z wytrawioną jaskółką. Wieczorem przy kominie opowieść dochodzi do niewoli u Bonharta i do areny w Claremont; kończy się milczeniem nad rubinowym żarem, którego nie może podejrzeć nikt, bo na moczary Pereplutu nikt nie odważa się zapuszczać.
Do chaty wśród trzcin wraca przepadły jesienią czarny kot, gdy chłód i głód zachwiały jego umiłowaniem wolności; mruczy na kolanach Ciri, ku uciesze harcujących po izbie myszy. Opowieść przy kominie dochodzi do piwnicy, w której Bonhart zamknął skatowaną dziewczynę, i do wieszczego snu o Geralcie z przeddnia Ekwinokcjum. Vysogota słucha i milczy.
Jesienią Ciri z Vysogotą nocami wypływają dłubanką na bagienny dopływ i zastawiają żaki na węgorze, masami ciągnące ku morzu; połów idzie do skrzyń na handel wymienny, a co grubsze sztuki na ogromną patelnię. Przy tych wieczerzach pustelnik wydobywa ze stert zbutwiałych inkunabułów trop, który wyznaczy dalszą drogę Jaskółki: drogę ku wieży nad jeziorem Tarn Mira, odległej o jakieś trzysta mil. Wyprawę odkłada się do wiosny, bo nad moczary lada dzień przyjdą mrozy.
Pod koniec października pogoda psuje się z dnia na dzień: rankami lód ścina kałuże, wschodni wicher kładzie trzciny, a wieśniak odbierający skóry uprzedza, że przypłynął może ostatni raz przed wiosną. Tuż przed Saovine Ciri wbrew wszystkim przestrogom Vysogoty pakuje juki, czerni oczy sadzą i odjeżdża na Kelpie ku Wieży Jaskółki, zabierając narysowaną przez pustelnika mapę. Tej samej nocy nad bagnami trzykrotnie, za każdym razem bliżej, skowyczy , a .
Up to your bookmark; each one leads to its chapter.