The full description of the event.
Zwabione wieścią od Hotsporna Szczury wjeżdżają rankiem do osady Zazdrość, by zabić kwaterującego w zajeździe „Pod Głową Chimery" łowcę nagród i pomścić sławne hanzy Valdeza i Dużego Lothara. Bonhart wychodzi im naprzeciw z jajkiem na twardo w ręce i pytaniem „a gdzie Falka?", po czym proponuje wybór: po dobroci czy po złości. W starciu, którego ciosów nie chwyta ludzkie oko, w pojedynkę wycina całą szóstkę: giną Reef, Asse, Iskra, Kayleigh, Giselher i Mistle. Ciri, która pędziła ostrzec bandę, wpada do osady w chwili, gdy kona Mistle, i rzuca się na łowcę; ten paruje jej najlepsze cięcie, obala ją pięścią, wytrąca miecz kopniakiem i oszczędza, żądając, by powiedziała, kim jest. Potem przywiązuje ją do koniowiązu i na jej oczach, każąc pachołkom trzymać ją za włosy i powieki, odrzyna piłą głowy wszystkich sześciorga zabitych: dowód, za który zapłacą baronowie i Varnhagenowie. Banda, która terroryzowała Pogranicze od Korathu po Pereplut, przestaje istnieć, a jej siódmy Szczur zostaje własnością łowcy nagród.
Full context: summary of chapter 42 →
What led to this event and what came of it. Effects are shown up to your bookmark.
Przed przydrożną oberżą na Południu czeka dwudziestu zbrojnych Stefana Skellena, a przy stole cesarski koroner dobija targu z Bonhartem, sławnym łowcą nagród. Sto florenów za to, by Falki w ogóle nie było; za żywą ani grosza więcej, głowa niepotrzebna, wystarczy słowo człowieka słynącego z solidności. Bonhart zna trasę Szczurów na pamięć, od Fen Aspra przez Tyffi i Druigh po Loredo, i wie, że banda jedzie na Bandycki Szlak zimować w górach; obiecuje przeciąć jej drogę najdalej w dwadzieścia dni, a głowy zabrać mimo wszystko, bo za ich okazanie zapłacą mu jeszcze baronowie i Varnhagenowie. Człowiek, który w Amarillo skazał Szczury na śmierć wbrew rozkazom cesarza, właśnie wynajął na nie najlepszego zabójcę, jakiego zna Południe.
Cztery dni po nocy jesiennego Ekwinokcjum, podczas której pół świata budziło się z krzykiem, a nad mokradłami Pereplutu grzmiała konajączka kozodojów, stary pustelnik Vysogota z Corvo znajduje na niedostępnej kępie przepiękną karą klacz i leżącą za nią w wykrocie nieprzytomną dziewczynę z twarzą rozciętą do kości. W chacie ukrytej wśród trzcin walczy o jej życie przez wiele dób, aż desperacka mieszanka datury i akonitu przełamuje zakażenie. Uratowana przedstawia się najpierw jako Falka, a w końcu podaje prawdziwe imię: Ciri. Mówi, że jej przyjaciele nie żyją, że w twarz zranił ją Stefan Skellen, a Bonhart zranił ją znacznie głębiej; pościg tymczasem obiecuje w okolicznych osadach nagrodę za jej trupa. W bezpiecznej kryjówce, u gospodarza, który sam ukrywa się przed cesarskim wyrokiem, oszpecona uciekinierka zaczyna wieczorami opowiadać swoją historię.
Zwabione wieścią od Hotsporna Szczury wjeżdżają rankiem do osady Zazdrość, by zabić kwaterującego w zajeździe „Pod Głową Chimery" łowcę nagród i pomścić sławne hanzy Valdeza i Dużego Lothara. Bonhart wychodzi im naprzeciw z jajkiem na twardo w ręce i pytaniem „a gdzie Falka?", po czym proponuje wybór: po dobroci czy po złości. W starciu, którego ciosów nie chwyta ludzkie oko, w pojedynkę wycina całą szóstkę: giną Reef, Asse, Iskra, Kayleigh, Giselher i Mistle. Ciri, która pędziła ostrzec bandę, wpada do osady w chwili, gdy kona Mistle, i rzuca się na łowcę; ten paruje jej najlepsze cięcie, obala ją pięścią, wytrąca miecz kopniakiem i oszczędza, żądając, by powiedziała, kim jest. Potem przywiązuje ją do koniowiązu i na jej oczach, każąc pachołkom trzymać ją za włosy i powieki, odrzyna piłą głowy wszystkich sześciorga zabitych: dowód, za który zapłacą baronowie i Varnhagenowie. Banda, która terroryzowała Pogranicze od Korathu po Pereplut, przestaje istnieć, a jej siódmy Szczur zostaje własnością łowcy nagród.
Dwunastego września Bonhart przywozi pojmaną Ciri do warsztatu miecznika Esterhazy'ego w Fano, by odebrać zamówiony listownie miecz dla dziewczyny o dokładnie podanych wymiarach. Po próbie ze zbyt ciężką viroledanką (łowca każe Ciri zabić siebie samego, paruje jej cios i orzeka, że żelazo było o cztery uncje za ciężkie) miecznik z dziwnie zmienioną twarzą przynosi podłużne pudło. W środku leży prawdziwy gnomi gwyhyr: ponaddwustuletnia głownia z ciemnego żelaza, ostrzona płomieniście i ażurowana, oprawiona przez gnomy z Tir Tochair, z rękojeścią ze skóry rai i wytrawioną na klindze girlandą losu, w której nad rażoną piorunem wieżą leci jaskółka, Zireael. Esterhazy oddaje broń za darmo, głuchym głosem, „żeby wypełniło się, co ma się wypełnić", i zastrzega, że podarunek jest nie dla łowcy, lecz dla dziewczyny noszącej obrożę. Gdy namawia Ciri, by wzięła miecz do ręki, Bonhart doskakuje, odpycha ją na żwir i zatrzaskuje pudło z warknięciem, że jeszcze nie nadszedł czas. Dziewczyna w myślach nazwała już jednak broń Jaskółką i wkrótce, na arenie, weźmie ją do ręki naprawdę.
Piętnastego września w Claremont Bonhart wystawia odurzoną fisstechem Ciri w teatrze swojego krewniaka Houvenaghela: w dawnej świątyni zamienionej w szczwalnię gawiedź obstawia zakłady na „morderczą Falkę z bandy Szczurów". Gdy Windsor Imbra z knechtami barona Casadei żąda wydania dziewczyny, łowca ciska na arenę jej miecz otrzymany w Fano i ogłasza, że Falka jest dla każdego, kto zdoła ją z areny zabrać. Ciri prosi napastników, by jej nie zmuszali: pierwszemu, Stavro, daruje życie, a gdy ten atakuje ją od tyłu, zabija go jednym odwrotnym ciosem; z trzech następnych, którzy idą na nią razem, dwóch rozcina, a trzeciemu masakruje twarz. Widownia wyje „za-bij", markiza de Nementh-Uyvar dyszy z rozkoszy, a Bonhart oznajmia, że słyszał o miejscu, gdzie uczą takich improwizacji, i już wie, kim panienka jest. Po walce, wysłuchawszy cichego ostrzeżenia Imbry o tym, co ją czeka, Ciri klęka i celuje sztychem pod własny mostek; mimo wołania nilfgaardzkiego rotmistrza Declana Rosa „Ne tuv'en que'ss, luned!" napiera na miecz, ale nie zdoła. Rację ma Bonhart, który mówi w zupełnej ciszy: w Kaer Morhen nauczyli cię zabijać jak maszynę, wiedźminko, a do zabicia siebie trzeba charakteru, siły, determinacji i odwagi, których nauczyć cię nie mogli.
Przy smażonych węgorzach w chacie na Pereplucie Vysogota składa w całość to, co nie daje mu spać: rana Ciri miała najwyżej dziesięć godzin, a dziewczyna upierała się, że zraniono ją cztery dni wcześniej; gdzieś przepadły cztery dni. Autorytet od teleportacji Geoffrey Monck pisze zaś, że portal Tor Lara wiedzie do Wieży Jaskółki, Tor Zireael: gdyby Ciri dotarła do wieży, mogłaby teleportować się z powrotem na Thanedd, poza zasięg wrogów. W „Peregrynacjach" Buyvida Backhuysena, książce uznawanej za apokryf, pustelnik znajduje lokalizację: jezioro Tarn Mira w krainie Mil Trachta, jakieś trzysta mil od Pereplutu, dwa tygodnie drogi na Kelpie, tyle że wiosną, bo lada dzień mrozy. Z rozsypanych kart wypada przy tym grawiura z herosem wiszącym na Jesionie Światów, a Ciri nieruchomieje: to samo śniło się jej kilka razy. Sceptycyzm dziewczyny (z wieży pewnie zostały gołe kamienie jak z Shaerrawedd) Vysogota zbywa pewnością: teleporty nie bywają widzialne, portal objawi się jej i usłucha jej rozkazu. Bo on myśli, że Ciri jest wybranką.
W dzień jesiennej Równonocy los zbiera we wsi Goworożec wszystkich, którzy ścigają Ciri: Bonhart przywozi ją na łańcuchu do Skellena, przy stole siedzi pojmany chwilę wcześniej Rience, a z jego srebrnego ksenoglozu przemawia sam Vilgefortz. Podczas targu o dziewczynę na jaw wychodzi wszystko naraz: Skellen morduje na zlecenie spiskujących przeciw Emhyrowi książąt, Vilgefortzowi potrzebne jest tylko łożysko Ciri, a Bonhart sprzedaje ją za dwa tysiące florenów z prawem przyglądania się. O losie dziewczyny przesądza jednak ktoś inny. Czujna Kenna Selborne próbuje wejść w jej myśli, a odepchnięta z krwotokiem, sama wpycha jej do ręki broń: Ciri odzyskuje Siłę, której wyrzekła się na pustyni Korath. Psionicznym uderzeniem powala wartowników, Neratin Ceka, agent Vattiera, przecina jej więzy i ceną życia zatrzymuje Bonharta, a Kelpie przesadza siedmiostopowy kołowrót jak czarna jedwabna wstęga. W zamieszaniu giną czworo: Ceka rozpłatany przez Bonharta, Kabernik Turent od miecza Ciri, Chloe Stitz od bełtu Jediaha Mekessera, który nie pozwolił jej strzelić do dziewczyny, i sam Mekesser od oriona Skellena. Drugi orion, rzucony za uciekającą, rozcina jej twarz: to rana, z którą kilka dni później znajdzie ją pustelnik na Pereplucie. Pościg gubi trop w nienaturalnej nawałnicy, wśród opowieści o rosnącym do rozmiarów smoka słomianym jednorożcu, o zacierającej ślady kawalkadzie widm na końskich szkieletach i o wyciu beann'shie.
W wilię Saovine do karczmy na rozstajach za wysiółkiem Dun Dâre wchodzi szczupła postać w kubraku z piżmaczych skórek. Kwaterująca tam od dwóch tygodni czwórka z hanzy Skellena, Cyprian Fripp Młodszy, Dede Vargas, Rispat La Pointe i Yuz Jannowitz, zostawiona we wsi jako zasadzka na ściganą dziewczynę, ma już na sumieniu sołtysa i chłopa, którzy stanęli w obronie miejscowych dziewek, a tego wieczoru planuje napaść na zagrodę kowala. Na okrzyk „mamy cię, Falka" przybyła odpowiada, że się ich spodziewała, odsłania oszpeconą twarz z oczami umalowanymi sadzą i przedstawia się: nie jestem Falką, jestem Ciri z Kaer Morhen, jestem wiedźminką, przyszłam tu, by zabijać. W kilkadziesiąt uderzeń serca kładzie całą czwórkę, przechodząc przez ich zastawy jak szary dym. Przerażonemu karczmarzowi mówi, że zabija potwory, i w jej własnym głosie pojawia się przy tych słowach zdziwienie i wahanie. Stary dziad, który przeżył rzeź pod stołem, poznaje w niej wiedźmę z własnej opowieści wigilijnej: tę, która jedzie nocą na karej klaczy, a kto ją spotka, nie odejmie się śmierci. Masz rację, odpowiada dziewczyna. Wieść o tej nocy sprawi, że z nadnaturalnych okoliczności ucieczki z Goworożca nie będzie się już śmiał nikt z hanzy.
Po blisko trzech tygodniach pościgu od Dun Dâre myśliwi dopadają zdobycz na zamarzniętym jeziorze Tarn Mira i dopiero na lodzie pojmują, kto tu na kogo polował. Ślady stóp Ciri, idącej rzekomo pieszo środkiem jeziora, urywają się nagle: dziewczyna założyła łyżwy i we mgle zawraca ku rozciągniętej w ławę pogoni. W przelotach ginie Stigward i dwaj gemmerscy żołnierze, Ola Harsheim pada podcięty pod kolano, a rzucony w łyżwiarkę orion Skellena grzęźnie w twarzy właśnie jego. Zaklęcie Rience'a, zamiast przegrodzić jej drogę, rozrywa taflę wzdłuż: w czarnej wodzie lądują niemal wszyscy, a Ciri przefruwa nad szczeliną i dogania uciekającego Berta Brigdena. Wiszącemu u krawędzi kry Rience'owi, który kupczy wiedzą o miejscu przetrzymywania Yennefer, przypomina obietnicę nauczenia jej bólu „tymi palcami", po czym przejeżdża łyżwą wzdłuż krawędzi: na lodzie zostaje osiem palców, a czarodziej tonie razem ze swoim ksenoglozem. Z dziesięciu ludzi, którzy weszli na lód, wychodzą z niego żywi tylko Skellen, Boreas Mun i Dacre Silifant; Bonhart, który pułapkę przewidział i zawrócił po konia, gna już brzegiem, by odciąć dziewczynie drogę do północnego krańca jeziora.
Na północnym krańcu Tarn Mira legenda z „Peregrynacji" Backhuysena zdaje się umierać: zamiast Wieży Jaskółki na Ciri czeka tylko ośnieżony pagórek i kupa kamieni, a po lodzie pędzi ku niej triumfujący Bonhart. Wtedy między łowcą a brzegiem staje dęba śnieżnobiały jednorożec, a z kłębiącej się mgły wyłania się demoniczna kawalkada kościotrupich jeźdźców z koronowanym widmem na czele, dudniąca w głowie Bonharta jednym rozkazem: precz, śmiertelniku, ona nie jest twoja, ona jest nasza. Spłoszony gniadosz łamie lód i topi się, a wygrzebujący się z przerębla łowca patrzy, jak w trupiej jasności zorzy nad usypiskiem wyrasta z nicości czarna bazaltowa wieża, do której dziewczyna, nie spiesząc się, wjeżdża na Kelpie i znika razem z nią. Wewnątrz, w otchłani niemieszczącej się w smukłym obelisku, przed Ciri otwierają się drzwi wytyczające nieskończenie wiele kierunków, pełne wizji bliskich i dalekich, a pośmiertny głos Vysogoty wyjaśnia jej to, czego nie zdążył za życia: Starsza Krew daje jej władzę nad czasem, przestrzenią, wymiarami i sferami. Ostatnie drzwi otwierają się na wiosnę, kwitnącą czeremchę i jednorożce u wodopoju: na inny świat, w którym na przybyłą czeka grający na fletni jasnowłosy elf z pytaniem, co ją zatrzymało tak długo.