ink on the mapA general portrait, with no plot given away.
Tropiciel w służbie Stefana Skellena, o którym opowiada się, że wytropi rybę w wodzie. Jeździ na bułanym ogierze, mówi spokojnie i rozważnie, a wojowniczym kompanom przypomina, że nie każdą sprawę załatwia się żelazem; wolałby, żeby zwady rozłaziły się po kościach. Zna ludzi Południa i ich zwyczaje na tyle dobrze, że służy oddziałowi także za głowę do rozwiązywania zagadek.
You’re browsing without a bookmark, so you see the full published biography.
W Rocayne to właśnie Boreas rozwiązuje szaradę z przesłuchania Nycklara: zasłyszane przez chłopaka słowo brzmiało nie „szwalnia", lecz szczwalnia, a heca i szczucie to umówiony szyfr, którym Bonhart ostrzegł adresatów listów przed pościgiem. W drodze do Fano tropiciel studzi zapały grupy: Bonhart mało ma sobie równych w mieczu, a on wolałby, żeby między łowcą a panem Skellenem nie było zwady. Ludziom wykłada też sedno sprawy: łowca miał z koronerem umowę, że dziewczynę zwaną Falką zabije, i skrewił, zostawiając ją przy życiu, a dla kogo ją chowa, nie wiadomo, na pewno jednak nie dla barona z Geso. U Esterhazy'ego to on uprzedza towarzyszy o kościanej gwizdawce, hasłem której miecznik może wezwać ukrytych „kontrolerów jakości wyrobów".
Po Claremont Mun węszy za ostygłym tropem Bonharta, a w Goworożcu to on wpada do świetlicy z nowiną o przyjeździe łowcy z pojmaną dziewczyną, przerywając przesłuchanie Rience'a. Po ucieczce cwałuje w pościgu na czele, obok Bonharta, i przeżywa zawodowe upokorzenie: tropiciel, który umie wytropić rybę w wodzie, gubi ślad karej klaczy po trzech milach, w nagłej ciemności i nawałnicy. Potem tłumaczy wszystkie osobliwości nocy wichrem, deszczem i strachem, który ma wielkie oczy, ale na pytanie o ślady kopyt urywające się, jakby koń uleciał w niebo, twarz mu tężeje.
Przez blisko trzy tygodnie od Dun Dâre Boreas wisi w siodle nad śladami podków karej klaczy, wyszukując odciski w bruzdach i rozpadlinach skutej mrozem ziemi, i jako jedyny mówi głośno to, co czują wszyscy: ona jest gdzieś we mgle i nie wiedzieć, skąd uderzy, jak w Dun Dâre w noc Saovine. Nocą przed bitwą na lodzie śni, że tonie, a czarna toń zamyka mu się nad głową; sen okazuje się wieszczy połowicznie, bo Boreas wpada wprawdzie do przerębli, ale niewiadomym sposobem wyczołguje się na taflę i przeżywa jako jeden z trzech. Dezerterującej Kennie odmawia prosto: on jest żołnierz, przysięgał, służba; na pytanie, komu właściwie przysięgał, cesarzowi, Puszczykowi czy czarownikowi z puzderka, odpowiedzi już nie znajduje. To on patrzy z bliska, jak Ciri łyżwą odcina Rience'owi palce, i to on wymiotuje potem na lód.
Przybyłą do zamku Stygga Ciri Boreas poznaje od razu i sam nie wie, czemu podtrzymuje jej strzemię; przestrzega ją szeptem, że przyjechała po śmierć, a usłyszawszy, że po Yennefer i po swoje przeznaczenie, rozumie jej spojrzenie bez słów. To on warczy na Silifanta, że skoro służą u rakarzy, sami nie są lepsi, a patrząc na obsiadające mury czarne ptactwo, mówi cicho, że może pora, by wyjście wreszcie mieli. Przy bramie zostaje z własnej woli, byle nie słyszeć krzyku dziewczyny z górnego zamku. Gdy kompania wiedźmina wdziera się na dziedziniec, ostrzega ich przed ślepym międzymurzem i wskazuje schody na górny zamek, dodając, że jeśli chcą zratować Panią Jeziora, muszą się spieszyć; melduje też potem Skellenowi, że widział „upiora" grafa aep Ceallach. Wysłany w kulminacji bitwy po kusze, dezerteruje ostatecznie: gna galopem prosto na wschód, z czołem przy końskiej grzywie, wyciskając z wierzchowca, ile się da.
Po dezercji spod zamku Stygga Boreas wędruje na wschód: przechodzi Bramę Solveigi drugiego dnia po wrześniowej pełni, gdzieś po drodze traci konia i dociera pieszo pod przełęcz Elskerdeg, za którą leżą Zerrikania i Hakland. W obronie własnej zastrzela olbrzymiego szczura i piecze go nad ogniskiem, a zapach pieczystego przywabia dwóch wędrowców: potężnego „pielgrzyma" w filcowym kapeluszu i elfa o twarzy zeszpeconej szramą. Boreas, tropiciel zbyt doświadczony, by dać się podejść, wykrywa obu i zaprasza do poczęstunku; przy ogniu słucha opowieści o pokoju cintryjskim, który wszystkim trzem odebrał miejsce w nowym porządku świata. O brzasku pierwszy proponuje, by porzucić nieufność, skoro mają razem iść dalej, i pierwszy podaje rękę. Wymianę nowych imion towarzyszy, „Sigi Reuven" i „Wolf Isengrim", kwituje szerokim uśmiechem: niech go diabli, jeśli nie jest to początek pięknej przyjaźni.
Each one leads to the summary of the chapter where it happened.
ch. 51Bitwa na lodzie Tarn Mira: Po blisko trzech tygodniach pościgu od Dun Dâre myśliwi dopadają zdobycz na zamarzniętym jeziorze Tarn Mira i dopiero na lodzie pojmują, kto tu na kogo polował. Ślady stóp Ciri, idącej rzekomo pieszo środkiem jeziora, urywają się nagle: dziewczyna założyła łyżwy i we mgle zawraca ku rozciągniętej w ławę pogoni. W przelotach ginie Stigward i dwaj gemmerscy żołnierze, Ola Harsheim pada podcięty pod kolano, a rzucony w łyżwiarkę orion Skellena grzęźnie w twarzy właśnie jego. Zaklęcie Rience'a, zamiast przegrodzić jej drogę, rozrywa taflę wzdłuż: w czarnej wodzie lądują niemal wszyscy, a Ciri przefruwa nad szczeliną i dogania uciekającego Berta Brigdena. Wiszącemu u krawędzi kry Rience'owi, który kupczy wiedzą o miejscu przetrzymywania Yennefer, przypomina obietnicę nauczenia jej bólu „tymi palcami", po czym przejeżdża łyżwą wzdłuż krawędzi: na lodzie zostaje osiem palców, a czarodziej tonie razem ze swoim ksenoglozem. Z dziesięciu ludzi, którzy weszli na lód, wychodzą z niego żywi tylko Skellen, Boreas Mun i Dacre Silifant; Bonhart, który pułapkę przewidział i zawrócił po konia, gna już brzegiem, by odciąć dziewczynie drogę do północnego krańca jeziora.ch. 60Szturm na zamek Stygga: Wszystkie drogi legendy schodzą się w zamku Stygga. Ciri przybywa do kryjówki Vilgefortza z własnej woli, by oddać się w zamian za wolność Yennefer, a gdy czarodziej odrzuca ofertę i wlecze ją do laboratorium, do zamku wdziera się kompania Geralta: zahipnotyzowani przez Regisa wartownicy sami otwierają bramę. Zwycięstwo kosztuje kompanię wszystko. Milva ginie w pojedynku łuczników na krużganku, osłaniając towarzyszy; Cahir zastępuje drogę Bonhartowi, by Ciri mogła ujść, i pada pod jego mieczem; raniona w udo Angoulême wykrwawia się w objęciach Ciri; Regis, który wyrwał Yennefer z magicznej matni, zostaje przez Vilgefortza rozdarty i stopiony białym ogniem wraz z kolumną. Rachunki wyrównują ocaleni. Ciri, przyparta na belkach zrujnowanego skrzydła, sięga po wahadłową naukę z Kaer Morhen, zwala Bonharta w przepaść, a zdradziecki atak nożem kończy cięciem przez gardło i zabiera łowcy trzy wiedźmińskie medaliony. Geralt, tłuczony żelaznym drągiem, myli maga iluzją z medalionu Fringilli i dwoma cięciami oraz dekapitacją kończy karierę największego wroga; pomaga i to, że zregenerowane oko Vilgefortza nigdy nie odzyskało koordynacji. Wiedźmin, wiedźminka i Yennefer schodzą potem razem po zalanych krwią schodach przez resztki najemników Skellena, aż na dole zamiast wyjścia czekają na nich czarne salamandry cesarskiego wojska.