Opis ogólny, bez zdradzania fabuły.
Miasteczko na Stokach, położone głęboko w górach, tam gdzie dolinę rzeki Newi przecina dolina Sansretour, którą wiedzie droga do Toussaint. Żyje z żelaza: okoliczne zbocza są podziurawione szybami i sztolniami rudokopów o nazwach w rodzaju „Rialto", „Mała Babette", „Fortunna Dziura" czy „Wspólna Sprawa", przy których działają wypłuczki rudy, kompleksy drewnianych koryt i rynien z wodą prowadzoną ze strumieni. Urobek płucze się na rząpnicach, a rudę wozi w doliny, do Mag Turga, gdzie są dymarki, huty i lasy dające drewno do wytopu. Wszędzie tu pod dostatkiem charakterystycznego czerwonego błota, którym obleka się każdy but; w kopalnianych chodnikach lęgną się pukacze i barbegazi, więc na szyldach wisi ogłoszenie, że wiedźmin potrzebny. W okolicy pracują też setki jeńców wojennych z Północy przysłanych z Riedbrune. Miasteczkiem trzęsie rozbójnik Słowik ze swoją hanzą, utrzymujący w mieście sieć informatorów i ściągający haracze z kopalni, a nilfgaardzka lekka kawaleria, której skorumpowany kapitan robi z hersztem zyskowne interesy, osłania ten układ urzędowo. Po górach wokół działają partyzanci z organizacji Wolne Stoki. Belhaven leży daleko za południową krawędzią mapy Północy.
Pełna kronika: czytasz bez ustawionej zakładki.
Geralt, Cahir i Angoulême omijają miasto łukiem i tropią zleceniodawcę zamachu po czerwonym błocie z rudokopów. Trop wskazany przez sztygara Golana Drozdecka prowadzi do kopalni „Rialto", gdzie po wycięciu piątki haraczników Słowika trójka wpada w zasadzkę półelfa Schirrú, wspieranego przez nilfgaardzką kawalerię i samego Słowika. Od egzekucji ratuje ich atak partyzantów z Wolnych Stoków, który zamienia kopalnię w płonące pandemonium.