atrament na mapieOpis ogólny, bez zdradzania fabuły.
Rozbójnik z Stoków, zwany Słowikiem: krępy, kolorowo odziany drab o wyłupiastych jak u żaby oczach i skrzeczącym głosie, przy którym przezwisko, jeśli sam je sobie nadał, dowodzi poczucia humoru, a jeśli miało kamuflować, sprawdza się ekstraordynaryjnie. Dowodzi hanzą dwudziestu czterech zuchów, trzęsie okolicą Belhaven, ma w mieście sieć informatorów i ściąga haracze z okolicznych rudokopów. Mściwy i wybuchowy: gdy traci panowanie nad sobą, skacze nad ofiarą jak oszalała ropucha.
Przeglądasz bez zakładki, więc widzisz pełną opublikowaną biografię.
Straggen przyjął od półelfa Schirrú mokry kontrakt na wiedźmina Geralta i czekał z hanzą w Belhaven, uprzedzony, z kim ma do czynienia. Bandycki proceder prowadzi pod ochroną munduru: skorumpowany kapitan nilfgaardzkiej kawalerii, robiący z nim zyskowne interesy, przyjął go na służbę cesarską i mianował dowódcą ochotniczej kompanii ochrony górnictwa, przez co prefekt Fulko Artevelde, któremu te układy są solą w oku, nie może go tknąć oficjalnie. Na zbiegłą z hanzy Angoulême, która okradła go przy ucieczce, przyrzekł jej złą śmierć na palu; gdy wpada mu w ręce w kopalni „Rialto", bije ją i każe ciosać drążek. Podczas ataku partyzantów z Wolnych Stoków dziewczyna rozwala mu nożem policzek niemal do samych zębów: herszt osuwa się na kolana, bluzgając krwią, a z zakrwawioną gębą wygląda jak istny troll ludojad. Czy z posieczoną twarzą ruszył w pościg za kompanią, czy został się kurować, nie wiadomo.
Ruszył. Z obandażowaną gębą Słowik prowadzi bandę, wzmocnioną Nilfgaardczykami Schirrú, w pościgu za kompanią aż do Toussaint, gdzie napada na święty las Caed Myrkvid, morduje pielgrzymów i druidów i szturmuje osiedle przy wielkim dębie. Bandę gromi szarża błędnego rycerstwa, a uciekającego za graniczny strumień herszta wyławiają dębopotwory strzegące sanktuarium. Schwytany płonie żywcem w Wiklinowej Babie wraz ze Schirrú i niedobitkami bandy; z huczącego ognia Geralt rozróżnia jeszcze, jak mu się zdaje, żabie, ochrypłe od zgrozy skrzeki rozbójnika.
Każdy prowadzi do streszczenia rozdziału, w którym się wydarzył.
r. 46Zasadzka w kopalni „Rialto": Trop czerwonego błota z rudokopów wokół Belhaven prowadzi Geralta, Cahira i Angoulême do kopalni „Rialto". Po drodze trójka wycina piątkę haraczników Słowika z Novosadem i Yirrelem na czele, a mistyfikacja Angoulême, jakoby to oni zabili wiedźmina i należała im się druga rata za kontrakt, wywabia z magazynu samego zleceniodawcę. Półelf Schirrú przyjmuje jako dowód wiedźmiński medalion, po czym odsłania karty: rozpoznał Geralta od pierwszego rzutu oka, bo dokładnie mu go opisano, a przysłano go, by z wiedźminem skończył. Z nożem na gardle Angoulême doczekuje przybycia wspólników: skorumpowanego kapitana nilfgaardzkiej kawalerii, który w trybie doraźnym skazuje trójkę na śmierć, i Słowika, cesarskiego już „dowódcy kompanii ochrony górnictwa", który dla zbiegłej z jego hanzy dziewczyny każe ciosać pal. Schirrú zdąża jeszcze pochwalić się, że to on z rozkazu mistrza Vilgefortza zamordował w Dorian Codringhera i Fenna, i obiecuje Geraltowi śmierć w smole, gdy na kopalnię spadają bomby zapalające i strzały partyzantów z Wolnych Stoków. W ognistym pandemonium ginie kapitan, Angoulême rozwala Słowikowi policzek niemal do zębów, a trójka wyrywa się z okrążenia. Cenę ucieczki płaci Cahir, oskalpowany rzuconym toporkiem, oraz Geralt, którego medalion z głową wilka zostaje w kieszeni Schirrú.r. 47Rzeź w Caed Myrkvid: Ścigająca kompanię banda Słowika i Schirrú wdziera się do świętego lasu Caed Myrkvid, morduje pielgrzymów i druidów i szturmuje osiedle przy wielkim dębie, gdzie bronią się Milva, Jaskier i Angoulême. Ostrzeżony wizją Geralt przybywa na pukaczu i tnie grasantów od skraju lasu, u boku Rycerza Szachownicy, z którym ratują sobie wzajemnie życie; rozstrzyga szarża błędnego rycerstwa Toussaint, choć bełt z gabriela urywa wiedźminowi ucho. Niedobitki ze Słowikiem i Schirrú zbiegają za graniczny strumień, do nietykalnego sanktuarium, gdzie rycerzom wejść nie wolno; ruszający za nimi Geralt, Milva i Angoulême wpadają w konary dębopotworów i trafiają przed oblicze flaminiki razem ze schwytanymi bandytami. Druidka, głucha na prośby o świadka koronnego, każe spalić schwytanych żywcem w Wiklinowej Babie: w ogniu giną Słowik i Schirrú, a wraz z półelfem jedyny trop do jego mocodawcy i wiedźmiński medalion z głową wilka, który topi się w żarze. Milva wychodzi z bitwy z połamanymi żebrami, a baron de Peyrac-Peyran rozpoznaje w Jaskrze wicehrabiego Juliana i zabiera go do zamku Beauclair.