Opis ogólny, bez zdradzania fabuły.
Księstwo położone w kotlinach gór Amell, na dalekim Południu; z doliny Newi prowadzi do niego dolina rzeki Sansretour, która im bliżej granicy, tym bardziej z rzeczki staje się rzeką. Stolicą jest Beauclair z książęcym zamkiem. Formalnie Toussaint to lenno Nilfgaardu, ale rządzi tu księżna Anna Henrietta, zwana Anariettą, mająca słabość do cudaków, pomyleńców i rarogów, którym chętnie udziela azylu: schronili się u niej między innymi druidzi z Caed Dhu, którym kompaktaty zawarte z księżną gwarantują nietykalne sanktuarium w lesie Myrkvid. Na Stokach o „śmiesznym księstwie z bajki" mówi się z przekąsem, ale jego granic dziwnym trafem nie ośmiela się naruszać nawet nilfgaardzki kontrwywiad. Pilnuje ich bez ustanku błędne rycerstwo: wytworni kawalerowie w pełnych zbrojach, z „na honor" na ustach, ślubujący nie wyjawiać imion i herbów, wytrwale nudzący się i szukający okazji do bitki, a hultajstwo tępiący nie gorzej od Czarnych. Mąż Anarietty, książę Rajmund, zmarł na apopleksję dwa lata przed przybyciem kompanii.
Pełna kronika: czytasz bez ustawionej zakładki.
Ostrzeżona przez Angoulême część kompanii, Milva, Jaskier i Regis, chroni się przed pościgiem Schirrú za granicą księstwa i wraz z grupą pielgrzymów trafia pod opiekę druidzkiego Kręgu w Caed Myrkvid. Gdy banda Słowika dopada ich i tam, napastników gromi szarża błędnego rycerstwa, a baron de Peyrac-Peyran rozpoznaje w Jaskrze wicehrabiego Juliana i zabiera go do zamku Beauclair, przed oblicze księżnej Anarietty.
Po bezowocnym przeszukaniu jaskiń pod Gorgoną Geralt postanawia przyjąć zaproszenie księżnej Anny Henrietty: Milvie z połamanymi żebrami i Cahirowi z podleczoną głową odpoczynek dobrze zrobi, a Jaskra trzeba wyplątać z afery, w którą wplątał się na zamku. Kompania zostaje w księstwie na całą zimę, od października do stycznia, bo przełęczy przed odwilżą sforsować się nie da. Wieki później ten pobyt okaże się jedną z białych plam legendy o wiedźminie: wszystkie jej wersje zbywają go zdaniem „bohaterowie spędzili zimę w Toussaint", a co działo się naprawdę, próbuje wyśnić dopiero śniączka Condwiramurs.
Zimą, gdy śniegi zawalają przełęcze (z księstwa prowadzą cztery, w cztery strony świata, a na przełęczy Cervantesa grasują hultaje), Geralt wraca w Toussaint do zawodu: z Reynartem de Bois-Fresnes u boku czyści loszki winnic doliny Sansretour z potworów, które wedle miejscowych przełażą z głębokich pieczar łączących się z samym środkiem ziemi. Pod Vermentino ubija kuroliszka, w lochach pod ruinami starego zamku płesznicę (wypchaną podziwia potem w Castel Ravello cech bednarzy), przyjmuje zlecenie na solpugę spod Toricelli i na penetrację ciągnących się milami lochów pod winnicą Pomerol, z których nikt dotąd nie wrócił. Marki tutejszych win (Est Est z Castel Ravello, Erveluce, Côte-de-Blessure z Pomerolu, Corvo Bianco, po elfiemu Gwyn Cerbin) rozpoznaje cały świat, a za antałek Est Est płaci się tyle, co za dziesięć antałków wina z Cidaris.
Do Twojej zakładki; każde prowadzi do rozdziału.
Do Twojej zakładki nie wydarzyło się tu jeszcze nic kluczowego.