atrament na mapieOpis ogólny, bez zdradzania fabuły.
Półelf niezwykle wysokiego wzrostu, dobrze ponad sześć stóp, przystojny, z długimi ciemnymi włosami związanymi na karku w opadający na plecy koński ogon. Mieszaną krew zdradzają oczy: wielkie, kształtu migdałów, zielonożółte jak u kota. Mówi zimno i z wyszukaną uprzejmością, która w każdej chwili może przejść w jadowitą drwinę. Cudze cierpienie sprawia mu nieskrywaną przyjemność: ofiar nie zabija po prostu, lecz poświęca „trochę czasu i zachodu", by posłuchać, jak wyją.
Przeglądasz bez zakładki, więc widzisz pełną opublikowaną biografię.
Schirrú od lat służy czarodziejowi Vilgefortzowi. To on wykonał w Dorian wyrok na jurystach, którzy ośmielili się wścibiać nos w sprawy jego pana: Codringhera wybebeszył nożem, a Jakuba Fenna podpalił wśród papierów archiwum i upiekł żywcem, słuchając jego wycia. Geralta zna nie tylko z dokładnego opisu, który otrzymał wraz ze wskazówkami, gdzie i w jakiej kompanii wiedźmina szukać: już w lipcu śledził go w Temerii, aż do siedziby jurystów w Dorian. Na Stokach zorganizował zamach: najął rozbójnika Słowika z hanzą, obiecując drugą ratę zapłaty po robocie, a sam bywał w rudokopach wokół Belhaven, skąd na kamaszach nosił charakterystyczne czerwone błoto. W kopalni „Rialto" nie daje się nabrać na mistyfikację Angoulême: przyjmuje wprawdzie wiedźmiński medalion jako „dowód śmierci" Geralta i chowa go za pazuchę, ale rozpoznanego od pierwszego rzutu oka wiedźmina zamierza spalić żywcem w smole, a egzekucję zabezpieczają mu skorumpowany kapitan nilfgaardzkiej kawalerii i przybyły z nim Słowik. Atak partyzantów z Wolnych Stoków krzyżuje te plany: Schirrú zbiera wokół siebie spanikowanych Nilfgaardczyków, a potem prowadzi pościg za niedobitkami kompanii. Medalion Geralta wciąż ma przy sobie.
Pościg za kompanią prowadzi Schirrú aż do Toussaint, gdzie wraz ze Słowikiem napada na święty las Caed Myrkvid, mordując pielgrzymów i druidów; podczas szturmu na osiedle kryje się za plecami Nilfgaardczyków. Po rozgromieniu bandy przez błędne rycerstwo ucieka za graniczny strumień, prosto w konary dębopotworów strzegących sanktuarium. Schwytanego druidzi wsadzają wraz z niedobitkami bandy do Wiklinowej Baby i palą żywcem: Geralt, który błagał flaminikę o wstrzymanie egzekucji, bo półelf jako jedyny znał drogę do mocodawcy zamachu, słyszy już tylko jego wysokie, pełne bólu krzyki. W żarze stosu topi się też wiedźmiński medalion z głową wilka, który Schirrú miał przy sobie.
Każdy prowadzi do streszczenia rozdziału, w którym się wydarzył.
r. 46Zasadzka w kopalni „Rialto": Trop czerwonego błota z rudokopów wokół Belhaven prowadzi Geralta, Cahira i Angoulême do kopalni „Rialto". Po drodze trójka wycina piątkę haraczników Słowika z Novosadem i Yirrelem na czele, a mistyfikacja Angoulême, jakoby to oni zabili wiedźmina i należała im się druga rata za kontrakt, wywabia z magazynu samego zleceniodawcę. Półelf Schirrú przyjmuje jako dowód wiedźmiński medalion, po czym odsłania karty: rozpoznał Geralta od pierwszego rzutu oka, bo dokładnie mu go opisano, a przysłano go, by z wiedźminem skończył. Z nożem na gardle Angoulême doczekuje przybycia wspólników: skorumpowanego kapitana nilfgaardzkiej kawalerii, który w trybie doraźnym skazuje trójkę na śmierć, i Słowika, cesarskiego już „dowódcy kompanii ochrony górnictwa", który dla zbiegłej z jego hanzy dziewczyny każe ciosać pal. Schirrú zdąża jeszcze pochwalić się, że to on z rozkazu mistrza Vilgefortza zamordował w Dorian Codringhera i Fenna, i obiecuje Geraltowi śmierć w smole, gdy na kopalnię spadają bomby zapalające i strzały partyzantów z Wolnych Stoków. W ognistym pandemonium ginie kapitan, Angoulême rozwala Słowikowi policzek niemal do zębów, a trójka wyrywa się z okrążenia. Cenę ucieczki płaci Cahir, oskalpowany rzuconym toporkiem, oraz Geralt, którego medalion z głową wilka zostaje w kieszeni Schirrú.r. 47Rzeź w Caed Myrkvid: Ścigająca kompanię banda Słowika i Schirrú wdziera się do świętego lasu Caed Myrkvid, morduje pielgrzymów i druidów i szturmuje osiedle przy wielkim dębie, gdzie bronią się Milva, Jaskier i Angoulême. Ostrzeżony wizją Geralt przybywa na pukaczu i tnie grasantów od skraju lasu, u boku Rycerza Szachownicy, z którym ratują sobie wzajemnie życie; rozstrzyga szarża błędnego rycerstwa Toussaint, choć bełt z gabriela urywa wiedźminowi ucho. Niedobitki ze Słowikiem i Schirrú zbiegają za graniczny strumień, do nietykalnego sanktuarium, gdzie rycerzom wejść nie wolno; ruszający za nimi Geralt, Milva i Angoulême wpadają w konary dębopotworów i trafiają przed oblicze flaminiki razem ze schwytanymi bandytami. Druidka, głucha na prośby o świadka koronnego, każe spalić schwytanych żywcem w Wiklinowej Babie: w ogniu giną Słowik i Schirrú, a wraz z półelfem jedyny trop do jego mocodawcy i wiedźmiński medalion z głową wilka, który topi się w żarze. Milva wychodzi z bitwy z połamanymi żebrami, a baron de Peyrac-Peyran rozpoznaje w Jaskrze wicehrabiego Juliana i zabiera go do zamku Beauclair.