Opis ogólny, bez zdradzania fabuły.
Święty las druidów w Toussaint, zwany też gajem albo lasem Myrkvid: puszcza o dostojnej i groźnej atmosferze, na skraju złożona z olch i buków, w głębi z wielkich dębów, zasnuwająca się gęstą, nienaturalną mgłą, która przypomina ochronne opary Brokilonu. Osiedlili się tu druidzi, którzy z Caed Dhu w Angrenie wywędrowali najpierw nad jezioro Monduirn, a wreszcie do Toussaint; Kręgowi przewodzi flaminika, bo tak nazywa się najwyższy druidzki tytuł, gdy nosi go kobieta. Do Myrkvid ciągną z najdalszych zakątków pielgrzymi i chorzy szukający uzdrowienia, ale zatrzymują się w osiedlu krytych trzciną chat przy skraju lasu, w głąb nie śmiejąc wchodzić: krążą plotki, że intruz kończy spalony żywcem w Wiklinowej Babie. Część lasu za granicznym strumieniem jest nietykalnym sanktuarium, do którego na mocy kompaktatów z księżną Anną Henriettą nie wolno wkroczyć nawet błędnym rycerzom; jego dostępu strzegą posłuszne druidom dębopotwory, chodzące drzewa o kłapiących paszczach, wyławiające intruzów z wykrotów jak bocian żaby.
Pełna kronika: czytasz bez ustawionej zakładki.
Ścigająca kompanię banda Słowika z Schirrú wdziera się do lasu, morduje pielgrzymów i druidów i szturmuje osiedle przy wielkim dębie, w którym bronią się Milva, Jaskier i Angoulême. Napastników gromi szarża błędnego rycerstwa i przybyły na pukaczu Geralt, a niedobitków, którzy zbiegli do sanktuarium, wyławiają dębopotwory. Flaminika, głucha na prośby wiedźmina o świadka koronnego, każe spalić schwytanych w Wiklinowej Babie: plotkę, którą ludzie sami wyssali z palca, zamienia w przykład grozy na przestrogę.