The full description of the event.
Bitwa, o której mówi się, że była głośna na cały świat, stoczona rok przed przyjazdem Geralta na Zarzecze, gdy pochód Nilfgaardu toczył się już przez ziemie nad Jarugą i zdawało się, że Czarni obrócą wszystko w pustynię. Na wzgórzu zwanym wtedy Kanią Górą stanęło do walki dwudziestu dwóch czarodziejów. Ziemia stawała dęba, ogień lał się z nieba jak deszcz, biły pioruny, ale czarodzieje zmogli Czarnych i złamali Potęgę, która ich wiodła. Czternastu z nich położyło życie w obronie ludzi z Soddenu i Zarzecza. Jak mówi kupiec Yurga: nie sztuka ginąć wojakowi, ale czarodzieje przecież mogą żyć, jak długo zechcą. I nie zawahali się. Ich imiona, wykute runami na obelisku na Górze Czternastu, zna dziś każde okoliczne dziecko. Jest wśród nich imię wesołej, kasztanowowłosej Triss Merigold, którą wiedźmin znał i lubił. Na wzgórze okolica nosi kwiaty, a w noc Belleteyn płonie tam ogień, który ma płonąć po wiek wieków. Bo takie życie w ludzkiej pamięci to, jak mówi Yurga, coś więcej.
Full context: summary of chapter 19 →
What led to this event and what came of it. Effects are shown up to your bookmark.
Bitwa, o której mówi się, że była głośna na cały świat, stoczona rok przed przyjazdem Geralta na Zarzecze, gdy pochód Nilfgaardu toczył się już przez ziemie nad Jarugą i zdawało się, że Czarni obrócą wszystko w pustynię. Na wzgórzu zwanym wtedy Kanią Górą stanęło do walki dwudziestu dwóch czarodziejów. Ziemia stawała dęba, ogień lał się z nieba jak deszcz, biły pioruny, ale czarodzieje zmogli Czarnych i złamali Potęgę, która ich wiodła. Czternastu z nich położyło życie w obronie ludzi z Soddenu i Zarzecza. Jak mówi kupiec Yurga: nie sztuka ginąć wojakowi, ale czarodzieje przecież mogą żyć, jak długo zechcą. I nie zawahali się. Ich imiona, wykute runami na obelisku na Górze Czternastu, zna dziś każde okoliczne dziecko. Jest wśród nich imię wesołej, kasztanowowłosej Triss Merigold, którą wiedźmin znał i lubił. Na wzgórze okolica nosi kwiaty, a w noc Belleteyn płonie tam ogień, który ma płonąć po wiek wieków. Bo takie życie w ludzkiej pamięci to, jak mówi Yurga, coś więcej.
Armie Nilfgaardu przechodzą przełęcze i w dolinie Marnadal otaczają wojska Cintry. W całodniowej bitwie król ginie, a Calanthe nie dopuszcza do rozsypki: zbiera wokół sztandaru, kogo może, przebija się z pierścienia i broni przeprawy, osłaniając odwrót do miasta. Bije się jak mężczyzna, aż podczas szarży na piechotę kłują ją pikami. Miasto nie ma już kim się bronić; resztka rycerstwa z rodzinami barykaduje się w zamku, którego bramę nilfgaardzcy czarownicy rozwalają w pył. Gdy po czterech dniach pada i chroniony magią stołb, zdobywcy nie zastają w nim nikogo żywego: kobiety zabiły dzieci, mężczyźni kobiety. Ciężko ranna królowa, której nikt nie chciał dobić, dopełzła do blanków i skoczyła głową w dół. O tym wszystkim Geralt dowiaduje się rok przed przyjazdem na Zarzecze od Jaskra, w panice ucieczki za Jarugę. Poeta nie słyszał nic o dziesięcioletniej wnuczce królowej; wiadomo tylko, że kobiety i dzieci znaczniejszych rodów broniły się właśnie w stołbie, z którego nie ocalał nikt.