ink on the mapA general portrait, with no plot given away.
Adeptka świątyni Melitele, z tej samej dwunastki Średnich Dziewcząt co Ciri i Iola Druga. Języczek ma najostrzejszy z całego dormitorium i celnie trafia tam, gdzie zaboli: w nierówny podział obowiązków, w „rączki jak u królewny" i w podejrzane przywileje koleżanki, która zamiast macać kury uczy się magii.
You’re browsing without a bookmark, so you see the full published biography.
Gdy Iola Druga roznosi wieści o nadchodzącej wojnie, Eurneid dokłada od siebie zgryźliwości: jeśli wojna, to pewnie znowu z Nilfgaardem, a poza tym niektóre to sobie pracują dwa razy w tygodniu i zbijają bąki, ścinając badyle kijem. Namawia Ciri, by „pokazała jakiś straszny czar" i zrobiła się niewidzialna albo przyspieszyła marchew, a odmowę kwituje parodią: zupełnie jakby słyszała „tę jędzę Yennefer". Wymiana uprzejmości eskaluje do „głupia jesteś, sama głupia jesteś", po czym Eurneid odchodzi z zadartym nosem, oznajmiwszy, że czarodziejki to nie kompania dla adeptek.
W listopadzie Eurneid żegna się ze świątynią: zaciągnęła się do armii i na razie ma zimować w obozie pod Wyzimą, a wiosną zostać felczerką w którymś z oddziałów kondotierów z Północy. Przy pożegnaniu z Nenneke pociąga nosem, ale odchodzi ku bramie razem z Iolą Drugą, nie oglądając się. Za drzwiami wieży Ciri zobaczy obie w wizji, maszerujące zmarzniętym gościńcem.
Eurneid wraca z wojny do świątyni odmieniona: Nenneke patrzy na nią i widzi, że wysyłała na front dziewczynkę, a wróciła kobieta, pewna siebie, spokojna i opanowana, która wygrała tę wojnę, nie pozwalając, by wojna ją zniszczyła. Cichym, pewnym głosem Eurneid wylicza losy adeptek: zmarłą Deborę, utopioną Prune, zabitą Myrrhę, Katje, która odeszła do Nilfgaardu za miłością, i Iolę Drugą, która została w Mariborze, by leczyć.