ink on the mapA general portrait, with no plot given away.
Starszy i bardziej opanowany z dwóch rycerzy zakonu Białej Róży, którzy zjawiają się w świątyni Melitele. Mówi spokojnie, grzecznie i logicznie, i właśnie dlatego jest groźniejszy od swojego porywczego towarzysza: za dworską formą kryje się czysta, niczym nieskażona nienawiść do wiedźmina.
You’re browsing without a bookmark, so you see the full published biography.
Falwick przybywa do świątyni Melitele pod Ellander z żądaniem, by kurujący się tam Geralt wyniósł się z ziem księcia Herewarda, władcy tych okolic, oficjalnie dlatego, że wiedźmin „przyciąga kłopoty jak magnes opiłki". To on wypowiada przy tym na głos przydomek „Rzeźnik z Blaviken". Przez całą rozmowę trzyma w ryzach swojego młodego towarzysza, rwącego się do bitki Taillesa. Nenneke, kapłanka rządząca świątynią, wyprasza obu rycerzy; Geralt zaś, który w oczach hrabiego dostrzegł, że to nie książę go przepędza, lecz Falwick i jemu podobni, sam deklaruje wyjazd w trzy dni. Na odjezdnym hrabia zapowiada, że to nie była ich ostatnia wizyta.
Słowa dotrzymuje. Gdy Geralt rusza wreszcie do miasta i, jak to ujmuje hrabia, wychyla się „zza spódnicy kapłanki", Falwick czeka na niego na leśnej polanie z oddziałem oszczepników i pułapką obmyśloną tak, by nie było z niej wyjścia: kodeks kapituły nie pozwala odmówić pojedynku z Taillesem (za odmowę czeka stryczek), a za zranienie ulubieńca księcia grożą areszt i kara. Plan rozpada się na werdykcie Dennisa Cranmera, krasnoluda i kapitana książęcej straży, który pilnuje starcia: wiedźmin pokonał rycerza, nie dotykając go, więc Tailles „uderzył się o własne żelazo". Hrabiemu zostaje bezsilny rozkaz, by Geralt natychmiast opuścił Ellander, i milczenie, gdy wiedźmin głośno pyta, czy Falwick stanąłby z nim w szranki, gdyby role się odwróciły. Na drogę dostaje obietnicę: jeśli zakon tknie kapłanki Melitele albo kapitana Cranmera, wiedźmin odszuka hrabiego i spuści z niego krew jak z wieprzka.