Pełny opis wydarzenia.
Gdy nad pokonaną Yennefer staje szabla Vei, pada rozkaz ludzkim głosem, z ust siedzącego na kamieniu Borcha Trzy Kawki: „Nie będziemy zabijać pani Yennefer". Borch i złoty smok Villentretenmerth to jedno: smoki złote, wbrew temu, co twierdził Geralt, istnieją i potrafią przybrać każdą postać. Villentretenmerth wyjaśnia, że wezwała go otruta smoczyca Myrgtabrakke, a zapłatą za obronę jest jej smoczątko: cel z końca drogi, dzięki któremu udowodni, że granic możliwości nie ma, bo potwory potrzebują dziś obrońcy, „takiego… wiedźmina". Na pożegnanie zostawia Geraltowi i Yennefer wróżbę: są dla siebie stworzeni, ale nic z tego nie będzie.
Pełny kontekst: streszczenie rozdziału 14 →
Co doprowadziło do tego wydarzenia i co z niego wynikło. Skutki pokazujemy do Twojej zakładki.
Gdy nad pokonaną Yennefer staje szabla Vei, pada rozkaz ludzkim głosem, z ust siedzącego na kamieniu Borcha Trzy Kawki: „Nie będziemy zabijać pani Yennefer". Borch i złoty smok Villentretenmerth to jedno: smoki złote, wbrew temu, co twierdził Geralt, istnieją i potrafią przybrać każdą postać. Villentretenmerth wyjaśnia, że wezwała go otruta smoczyca Myrgtabrakke, a zapłatą za obronę jest jej smoczątko: cel z końca drogi, dzięki któremu udowodni, że granic możliwości nie ma, bo potwory potrzebują dziś obrońcy, „takiego… wiedźmina". Na pożegnanie zostawia Geraltowi i Yennefer wróżbę: są dla siebie stworzeni, ale nic z tego nie będzie.
O złotego smoka biją się na hali wszyscy ze wszystkimi. Najpierw Rębacze tłuką i wiążą jego obrońców: Dorregaraya, Geralta i Jaskra. Po zdradzieckiej kuli Yarpena do koła wozu trafia i Yennefer. Potem smok sam schodzi na obóz i gruchocze Rębaczy jak wcześniej Eycka. Wreszcie na halę wtaczają się wozy hołopolskiej milicji Kozojeda: spętanego sieciami smoka ratują Zerrikanki Tea i Vea oraz, mimowolnie, sama Yennefer, która z rękami przywiązanymi do koła ciska zaklęcia wyprężoną nogą, zamieniając milicjantów w żaby, gęsi i pasiaste prosięta (więzy przepalił jej Znakiem Igni Geralt). Smok rwie sieci i pożera uciekającego Kozojeda: trucicielowi spod Hołopola nie daruje. Wszystkim pozostałym, choć leżą pokotem, daruje życie.