ink on the mapA general portrait, with no plot given away.
Zawodowy morderca półelf: delikatne rysy, wielkie czarne oczy i szpiczaste uszy zdradzają mieszaną krew, co nie przeszkadza mu szydzić z „mutantów" i „wybryków natury". Podobno maczał palce w masakrze w Tridam, gdzie zbójcy mordowali pielgrzymów z zajętego promu, by wymusić na baronie uwolnienie kamratów.
You’re browsing without a bookmark, so you see the full published biography.
W karczmie w Blaviken, gdzie banda zaczepkami próbuje sprowokować Geralta do bójki, Civril obraża wiedźmina najcelniej z całej kompanii: szydzi, że on przynajmniej znał swoją matkę. O świcie, gdy banda staje z wiedźminem do walki na rynku, Civril przekazuje mu posłanie Renfri, hersztki kompanii („Jestem tym, czym jestem. Wybieraj"), i strzela mu z kuszy między oczy. Geralt odbija bełt mieczem w locie. Chwilę później Civril, z ręką przeciętą powyżej łokcia, zastyga na klęczkach w kałuży krwi wśród rozsypanej kapusty, obwarzanków i ryb. Już się nie podnosi.
Each one leads to the summary of the chapter where it happened.
ch. 6Masakra w Tridam: Trzy lata przed wypadkami w Blaviken zbójcy (wśród nich podobno Civril) opanowali w Tridam prom pełen pielgrzymów płynących na Święto Nis i zażądali od barona uwolnienia uwięzionych kamratów. Gdy baron odmówił, zaczęli mordować pątników jednego po drugim i spuszczać ciała z prądem; nim władca zmiękł, zginęło ponad dziesięć osób. Baron bronił się potem na sądzie, że wybrał mniejsze zło, bo na promie było przeszło ćwierć setki ludzi. Na tej historii Renfri wzoruje swoje tridamskie ultimatum wobec Stregobora.ch. 6Rzeź w Blaviken: W dzień jarmarku Geralt wychodzi na pusty jeszcze rynek Blaviken, by ubiec tridamskie ultimatum: mordowanie ludzi, którym banda Renfri chce wywabić Stregobora z wieży. Po odbitym mieczem w locie bełcie Civrila wiedźmin rozbija szyk szóstki zbirów, krążąc wokół nich po zacieśniającej się spirali, i wycina ich między straganami co do jednego. To za tę jatkę, i za to, co po niej, Geralt zapłaci przydomkiem Rzeźnika z Blaviken.