ink on the mapA general portrait, with no plot given away.
Córka księcia Fredefalka z Creyden, urodzona krótko po zaćmieniu słońca, przez czarodziejów zaliczona do „skażonych" dziewcząt Czarnego Słońca. Wyjęta spod prawa księżniczka i herszt bandy w jednym: włosy koloru słomy nosi nierówno obcięte (odkąd jako włóczęga straciła warkocze pod nożycami do strzyżenia owiec), do asymetrycznej spódnicy przypina miecz i sztylet z rubinem, a mieczem robi tak, że mało który mężczyzna może jej stawić czoło. Na magię jest odporna: Znaki i zaklęcia się jej nie imają. W jej głosie, gdy zechce, dźwięczy coś, co kojarzy się z pożarem, wyciem mordowanych i zapachem krwi. Przydomka „Dzierzba" szczerze nie znosi.
You’re browsing without a bookmark, so you see the full published biography.
Dzieciństwo Renfri ma dwie wersje, zależnie od tego, kto je opowiada. Stregobor, czarodziej, który badał ją jako dziecko na dworze w Creyden, twierdzi, że urodzona po zaćmieniu dziewczynka była mutantką: męczyła zwierzęta, okaleczyła służebnicę, a zbirowi-łowczemu, z którym wysłano ją do lasu, wbiła w mózg szpilkę od broszki. Sama Renfri opowiada inaczej. Była rozpieszczoną księżniczką, którą macocha Aridea (ostrzeżona przez Zwierciadło Nehaleni, że zginie z ręki lub z winy pasierbicy) kazała wywieźć do lasu i zarżnąć. Najęty łowczy zlitował się i puścił małą wolno, ale najpierw ją zgwałcił i obrabował.
Potem przyszły lata dna: głód, kije, sprzedawanie siebie za miskę zupy, lochy, wreszcie zatrute jabłko, po którym uratował ją gnom, podając emetyk. Pierwszemu ze swoich krzywdzicieli, wolnemu kmieciowi, poderżnęła gardło kosą i odkryła, że zemsta sprawia, iż ból po krzywdzie znika. W Mahakamie przewodziła siódemce gnomów, łupiąc kupców; wtedy przylgnęło do niej przezwisko Dzierzba, bo jeńców nabijała żywcem na kołki. Stregobor dopadł ją wówczas ponownie: zaklął ją w bryłę górskiego kryształu i zawalił nad nią szyb kopalni. Odczarował ją zakochany królewicz, a tortury, na które wziął ją potem ojciec chłopaka, skończyły się przewrotem. Po nim Renfri była pierwszą faworytą nowego króla. Od tamtej pory ściga Stregobora. Po trzech nieudanych zamachach w Kovirze tropiła czarodzieja przez Pontar i Angren, aż wytropiła go w Blaviken, gdzie ukrył się w wieży.
Do Blaviken Renfri przyjeżdża z szóstką zbirów i glejtem króla Audoena, dokumentem, przez który miejscowy wójt nie może jej tknąć. Nocą przychodzi po dachach do izby Geralta, wiedźmina, który zatrzymał się właśnie w miasteczku i którego Stregobor bezskutecznie namawiał na zabicie jej. Przychodzi bez broni, z winem i z propozycją: niech wiedźmin sam zabije Stregobora, a rzezi w Blaviken nie będzie. Słyszy „nie", bo Geralt w mniejsze zło nie wierzy. Zapytana wprost, czy jest potworem, przez krótką chwilę wygląda na bezbronną: sama tego nie wie. Wpatrzona w wirujący medalion wiedźmina wpada w dziwny trans i mówi jak przez sen: żal jej Geralta, który stanie sam na bruku zalanym krwią, a zapłatą będzie mu kamień i złe słowo; jej samej jest „zimno". Potem ogłasza, że wiedźmin wygrał, obiecuje rano wyjechać i zostaje u niego do świtu. Batystowej bielizny, jak na księżniczkę przystało, jej nie brakuje.
Obietnica wyjazdu była kłamstwem, jak wszystko, gdy było trzeba. Renfri stawia Stregoborowi tridamskie ultimatum: jej banda zacznie mordować ludzi na jarmarku i nie przestanie, póki czarodziej nie wyjdzie z wieży. Stregobor ją wyśmiewa, a bandę, nim zdąży wziąć zakładników, wycina na rynku Geralt. Renfri staje wtedy naprzeciw wiedźmina sama: w kolczudze pod kaftanikiem, ze spódnicą okręconą na przedramieniu jak sieć. Nim skrzyżują ostrza, mówi: „Jesteśmy tym, czym jesteśmy. Ty i ja". Walczy po mistrzowsku i znaczy Geralta cięciem przez pierś, ale ginie od ciosu końcem miecza przez udo i pachwinę. Umierając na bruku, powtarza co do słowa zdania z nocnego transu: „Zimno mi… Obejmij mnie…". Spod jej ciała wyślizguje się ukryty sztylet: ostatnia dwuznaczność, której nikt już nie rozstrzygnie. Geralt z mieczem w ręku nie pozwala Stregoborowi zabrać ciała na sekcję, więc tego, czy Renfri była potworem, nie dowie się już nikt.
Each one leads to the summary of the chapter where it happened.
ch. 6Śmierć Renfri: Po rzezi bandy Renfri staje naprzeciw Geralta sama: w kolczudze pod kaftanikiem, odporna na Znaki, ze spódnicą okręconą na przedramieniu. Przed walką mówi: „Jesteśmy tym, czym jesteśmy. Ty i ja". W starciu rani wiedźmina w pierś i ginie od cięcia końcem miecza przez udo i pachwinę. Umierając na bruku, powtarza słowa z nocnego transu („Zimno mi… Obejmij mnie…"), a spod jej ciała wyślizguje się ukryty sztylet. Geralt z mieczem w ręku nie oddaje ciała Stregoborowi na sekcję. Pewności, czym była Renfri, nie będzie miał nigdy.