ink on the mapA general portrait, with no plot given away.
Błędny rycerz z Denesle, sławny pogromca potworów: zabijał mantikory, gryfy i kilka smoków, a rzemiosło zna tak dobrze, że nawet Geralt przyznaje mu fachowość, choć dodaje, że Eyck psuje mu interesy, bo nie bierze pieniędzy. Swoją walkę uważa za świętą misję od bogów: medytuje i modli się na klęczkach w pełnej zbroi, cytuje Świętą Księgę, a krasnoludów, czarodziejów i wiedźminów ma za plugastwo ściągające gniew niebios. Przy całej egzaltacji jest w nim konsekwencja, którą trudno wyśmiać: pomocy w potrzebie nie odmawia nikomu, nawet komuś takiemu jak wiedźmin.
You’re browsing without a bookmark, so you see the full published biography.
Na wyprawę po smoka Eyck jedzie jako najgroźniejszy z zawodników i jako jedyny, z którym nie sposób się targować, bo on nie zna się na interesach. Po katastrofie mostu grzmi, że lawina to gniew bogów za grzeszny skład wyprawy, choć to on sam chwilę wcześniej rzucił zagrożonym śmiercią Geraltowi i Yennefer swoją magiczną elfią linę. Gdy złoty smok wyzywa śmiałków na honorowy pojedynek, Eyck zgłasza się pierwszy, a kanclerz ogłasza go kopią i mieczem króla Niedamira. Szarżuje po mistrzowsku i przegrywa w kilka sekund: smok uchyla się od grotu, podcina konia i zmiata rycerza z siodła. Bilans, który zestawia Yennefer: obie nogi połamane własną kopią, wgniecione plecy zbroi. Na konia Eyck nieprędko wsiądzie, jeśli w ogóle. Do Caingorn wraca na królewskim wozie.