ink on the mapA general portrait, with no plot given away.
Na pierwszy rzut oka wygląda na rusałkę: filigranowa, w białej powłóczystej sukni, płochliwa, mówi rzadko i w niezrozumiałym języku, a na całe dni znika w lesie. Naprawdę jest jednak bruxą, rzadkim rodzajem wampira, który może wychodzić na słońce. Jej śpiew niesie obezwładniającą grozę, jej wrzask uderza jak taran, a mówić potrafi wprost do cudzego umysłu, bez otwierania ust. Ludzi zwodzi bez trudu; bezbłędnie rozpoznają ją za to konie, które na jej widok ogarnia paniczny strach.
You’re browsing without a bookmark, so you see the full published biography.
Zamieszkała przy Nivellenie, przeklętym w bestię gospodarzu ukrytego w borach pałacyku, jedynym człowieku, którego potworna postać jej nie odstraszała, bo sama nie była człowiekiem. To przez nią kupcy, przywożący dotąd gospodarzowi swoje córki do towarzystwa, zaczęli odjeżdżać z pałacyku z niczym, i to jej zęby zabiły dwoje podróżnych na wrzosowisku. Samego Nivellena próbowała najpierw zniewolić snami, a gdy jego umysł się nie poddał, sięgnęła po ostateczny środek: jego krew. Śladem zabitych podróżnych do pałacyku trafił jednak wiedźmin Geralt; ugoszczony przez Nivellena odjechał, ale zawrócił ze srebrnym mieczem, bo bruxę zdradził paniczny strach jego klaczy. Wiedźmin nie zdążył jej pokonać: bruxę powstrzymał sam Nivellen, wbijając w nią złamaną żerdź. Nadziana na drąg Vereena wciąż parła ku gardłu ukochanego z bezgłośnym „Mój. Albo niczyj. Kocham cię" w cudzych głowach. Wtedy ścięła ją srebrna klinga wiedźmina. Jej śmierć zdjęła z Nivellena klątwę: miłość, o której mówiło przekleństwo, okazała się prawdziwa po obu stronach.
Each one leads to the summary of the chapter where it happened.
ch. 4Odczarowanie Nivellena: Śmierć Vereeny zdejmuje z Nivellena dwunastoletnią klątwę: pod murem pałacyku ocyka się młody, przystojny, potężnie zbudowany mężczyzna, który na przemian szlocha i śmieje się, obmacując odzyskaną twarz. Spełniło się to, co wykrzyczała umierająca kapłanka Coram Agh Tera: klątwę złamały miłość i krew, bo miłość bruxy, jak podsumowuje Geralt, była prawdziwa.ch. 4Śmierć Vereeny: Bruxa Vereena w walce na dziedzińcu pałacyku zbija falami wrzasku z nóg i Geralta, i Nivellena. Ale to Nivellen, wygrzebawszy się spod zwalonych rusztowań, wbija jej między piersi złamaną trzymetrową żerdź. Nadziana na drąg wampirzyca własnymi rękami prze po żerdzi ku jego gardłu, powtarzając w cudzych głowach „Mój. Albo niczyj. Kocham cię". Wtedy wiedźmin ścina ją srebrnym mieczem.