ink on the mapA general portrait, with no plot given away.
Syn bednarza z Ellander, rówieśnik Jarrego z czasów przyświątennej szkółki, z której ojciec zabrał go po roku, bo latorośl nadawała się wyłącznie do beczek. Poczciwy, hałaśliwy i naiwny: w szkole bijał Jarrego i przezywał go bękartem z pokrzyw, a gdy ten wyrósł na sądowego pisarczyka, zaczął mu się kłaniać w pas i deklarować dozgonną przyjaźń. Do wojska wylosowany w uzupełniającym ciągnieniu cechowym, o czym opowiada bez cienia żalu.
You’re browsing without a bookmark, so you see the full published biography.
To Melfi ratuje Jarrego na mostku, rozpoznając w napadniętym przez bandę Szczupaka „znajomka z Ellander", i to on najdłużej broni bandy przed oczywistością, powtarzając, że zasadzki i łakome spojrzenia to tylko niewinne żarty. W Wyzimie znika razem z hałastrą, ale wraca: pijany w sztok, bo piło się na pohybel Nilfgaardowi, i dumny z własnej przenikliwości wyjawia Jarremu, że Szczupak przyszedł ukraść konie i uniformy, by iść na zbój w żołnierskim przebraniu, i że pociągnął za sobą Miltona i Ograbka. Sam Melfi zdążył się jednak uczciwie zaciągnąć i dostaje przydział w to samo miejsce co Jarre, na południowy kraniec miasta, do Biednej Pierdolonej Piechoty, więc na majdan z wiechciami siana i słomy u nóg rekrutów wkraczają już jako towarzysze broni.
Pod Brenną Melfi staje z Jarrem w czworoboku wyzimskich pikinierów Bronibora, rzuconych na drogę flankowego zagonu „Nauzicai" i Daerlańczyków. Gdy ziemia dygocze od nadciągającej szarży, bednarczyk międli bez ustanku modlitwę za konających i powtarza drżącymi wargami „mamo, mamuniu". Czworobok staje jak mur i wytrzymuje, ale Melfi tego nie doczekuje: ginie w boju, o czym Jarre, sam ranny, mówi potem w lazarecie pustym głosem, między jednym szczęknięciem zębów a drugim. Z szóstki, która wiosną szła razem gościńcem do Wyzimy, wojnę przeżyje tylko Jarre.