The full description of the event.
Największa i najkrwawsza bitwa tej wojny, zapowiadana od dawna batalia „może największa w historii". Marszałek Menno Coehoorn, chcąc przeciąć drogę armii idącej z odsieczą Mayenie, rozdziela Grupę Armii „Środek" i z czterdziestoma sześcioma tysiącami wyborowej jazdy wymusza starcie na błoniu pod Brenną, nad rzeczką Chotlą. Bitwę rozstrzygają kolejno: tchórzliwy patrol, który nie wykrył nadciągającej odsieczy, twardość temerskiej piechoty, o którą rozbija się dywizja „Alba", morderczy marsz okrążonego czworoboku krasnoludów Barclaya Elsa i kondotierów Julii Abatemarco ku Złotemu Stawowi, szarża odsieczy Blenheima Blenckerta z okrzykiem „Redania!" oraz wyzimscy pikinierzy wojewody Bronibora, którzy własnymi piersiami zamykają lukę przed flankowym zagonem „Nauzicai" i Daerlańczyków. Cesarstwo traci czterdzieści cztery tysiące ludzi, kwiat kawalerii i niemal wszystkich wodzów; uciekającego w cudzym płaszczu Coehoorna dosięgają nad Chotlą bełty krasnoludzkich kuszników, mszczących Caleba Strattona. Ginie też wojewoda Bronibor, hrabia de Ruyter i wiedźmin Coën, a Jarre płaci za swoje „stać jak mur" lewym przedramieniem. Marsz Cesarstwa na północ zostaje ostatecznie złamany, a mądrze wykorzystane owoce wiktorii ruszają lawinę, która odmienia losy całej wojny.
Full context: summary of chapter 59 →
What led to this event and what came of it. Effects are shown up to your bookmark.
Wiosenna ofensywa Nilfgaardu zaczyna się zacinać. Banderie najemnej Wolnej Kompanii, Adama „Adieu" Pangratta, Molli, Frontina i Abatemarco, przeważają szalę bitwy pod Mayeną i rozrywają nilfgaardzki pierścień wokół twierdzy; Julia Abatemarco, Słodka Trzpiotka, w tysiąc koni roznosi trzytysięczny zagon Czarnych i elfów, w którego awangardzie szedł były cintryjski korpus Vissegerda pod dawną chorągwią ze lwami. Wraz z klęskami grupy „Verden" Joachima de Wetta, wiązanej przez powstanie w Verden, odsiecz niweczy nilfgaardzkie szanse na szybkie powtórne zdobycie Mayeny i Mariboru, a jej echo niesie się szerzej niż wieść o jednej bitwie: pryska mit o niezwyciężonym Nilfgaardzie i do armii Nordlingów setkami napływają ochotnicy. Opłaceni kovirskim milionem kondotierzy, „psotne koty" króla Esterada, spłacają właśnie swój dług.
Największa i najkrwawsza bitwa tej wojny, zapowiadana od dawna batalia „może największa w historii". Marszałek Menno Coehoorn, chcąc przeciąć drogę armii idącej z odsieczą Mayenie, rozdziela Grupę Armii „Środek" i z czterdziestoma sześcioma tysiącami wyborowej jazdy wymusza starcie na błoniu pod Brenną, nad rzeczką Chotlą. Bitwę rozstrzygają kolejno: tchórzliwy patrol, który nie wykrył nadciągającej odsieczy, twardość temerskiej piechoty, o którą rozbija się dywizja „Alba", morderczy marsz okrążonego czworoboku krasnoludów Barclaya Elsa i kondotierów Julii Abatemarco ku Złotemu Stawowi, szarża odsieczy Blenheima Blenckerta z okrzykiem „Redania!" oraz wyzimscy pikinierzy wojewody Bronibora, którzy własnymi piersiami zamykają lukę przed flankowym zagonem „Nauzicai" i Daerlańczyków. Cesarstwo traci czterdzieści cztery tysiące ludzi, kwiat kawalerii i niemal wszystkich wodzów; uciekającego w cudzym płaszczu Coehoorna dosięgają nad Chotlą bełty krasnoludzkich kuszników, mszczących Caleba Strattona. Ginie też wojewoda Bronibor, hrabia de Ruyter i wiedźmin Coën, a Jarre płaci za swoje „stać jak mur" lewym przedramieniem. Marsz Cesarstwa na północ zostaje ostatecznie złamany, a mądrze wykorzystane owoce wiktorii ruszają lawinę, która odmienia losy całej wojny.
Drugiego kwietnia, na nowiu, do Cintry zjeżdżają władcy Północy i delegacja Cesarstwa, by przy okrągłym stole zakończyć wojnę. Obradom przewodniczy hierarcha Hemmelfart, Nilfgaard reprezentuje baron Shilard Fitz-Oesterlen, a wśród królów zasiada hrabia Dijkstra. Rokowania toczą się jak targ: Henselt wyje „non possumus" w sprawie zwrotu Górnego Aedirn, Demawend stawia warunki, Cesarstwo składa memoranda w sprawie Dol Blathanna, a o wszystkim, o czym „decydują" królowie, rozstrzygają wcześniej czarodziejki loży, obradujące z telekomunikatorem piętro wyżej. Ustalenia idą jak po sznurku: wojska kaedweńskie opuszczają Górne Aedirn, Francesca Findabair dostaje Dol Blathanna jako alodium za cenę zgody na reemigrację osadników i wydanie elfich „przestępców wojennych", Nilfgaard godzi się na repatriację własnych osadników z Brugge i Lyrii, bo za kulisami korporacja kupiecka Berengara Leuvaardena żąda szybkiego pokoju bez ceł i blokad, a status Cintry rozwiązuje ślub cesarza z dziewczyną noszącą imię Cirilli. Dzwony biją w całej Cintrze dziwnie żałobnie, a nowa era zaczyna się od defilad, egzekucji i rozliczeń: jednym pokój przynosi triumfy i przywileje, innym stryczek, nóż albo wygnanie.
Jednym z warunków pokoju cintryjskiego jest wydanie Nordlingom „przestępców wojennych": trzydziestu dwóch oficerów brygady „Vrihedd" i komand Scoia'tael, którzy po przejściu na cesarską służbę dotrzymali przysięgi zamiast zostać za Jarugą. Hamilcar Danza ogłasza im fakt dokonany z wysokości krużganka, pod wycelowanymi kuszami; Isengrim Faoiltiarna w milczeniu zdziera z rękawa srebrne błyskawice brygady, a zapewnienia o sprawiedliwych sądach i amnestii kwituje gromki śmiech skazanych. W porcie w Dillingen czekają już selekcjonerzy: Coinneach Dé Reo jedzie do Drakenborga, a Riordain i Angus Bri Cri, formalnie „objęci amnestią", zostają w portowej szopie zdławieni pętlami i zarżnięci nożami na rachunek rodzin swoich wojennych ofiar. Faoiltiarna nie czeka na „klauzulę dodatkową" własnego wyroku: zrzuca rozpracowaną klamrę kajdan, kładzie strażników łańcuchem i wyskakuje przez okno do basenu portowego. Woda kipi od bełtów, ale ciała nie ma.
Sprawa sukcesji Cintry, której królowie przy okrągłym stole bali się dotknąć, rozwiązuje się ponad ich głowami: Emhyr var Emreis żeni się z jasnowłosą dziewczyną z Darn Rowan, którą świat zna jako Cirillę z Cintry. Decyzja zapada podczas spaceru po pałacowym parku, przy rzeźbie pelikana rozdzierającego pierś dla piskląt: cesarz, poruszony odwagą dziewczyny, która sama nazywa siebie falsyfikatem niegodnym niczego, postanawia nie pozwolić Vattierowi zamordować „tego dziecka" i wybiera jedyne, jak uznaje, sensowne i honorowe rozwiązanie. Nie wiem, czy będę zdolny cię pokochać, mówi, obejmując płaczącą narzeczoną. Moja ty mała, biedna racjo stanu. W galerii władców Cintry, za Calanthe i Pavettą, zawisa portret szczupłej dziewczyny o smutnym spojrzeniu, podpisany „Cirilla Fiona Elen Riannon, królowa Cintry i cesarzowa Nilfgaardu"; Dijkstra myśli przy nim o czarodziejkach, Esterad Thyssen o tym, że to nie ta, którą widywał w snach, a dzwony biją dziwnie żałobnie.