ink on the mapA general portrait, with no plot given away.
Jeden z czterech krasnoludów kompanii Zoltana Chivaya; w gwincie bardziej ofiara niż mistrz, bo od partnerów obrywa za wychodzenie w listki, miast w serca, jakby doliczał do kart własnego ptoka.
You’re browsing without a bookmark, so you see the full published biography.
W marszu na wschód Caleb na zmianę z innymi ciągnie za dyszel furgon odziedziczony po zabitej kupcowej, montuje do niego niesione przez kompanię koło i staje do gry przy każdym postoju. Z Yazonem Vardą idzie na rekonesans do sadyby na polanie i przynosi stamtąd wieść, od której cała kompania odskakuje jak oparzona: w zagrodzie panuje czarna ospa.
Wedle plotek Jaskra Caleb chce się żenić, ale rodzice narzeczonej raz już przepędzili go jako golca; jego nadzieje, jak i całej czwórki, jadą w kuferkach kompanii. Po katastrofie wozu w parowie rzeczki O zostaje z Munro, Yazonem i Figgisem, by zakopać sepety bez śladu i dogonić resztę w drodze ku Chotli.
O losie Caleba kompania Geralta dowiaduje się od Zoltana na angreńskim wyrębie: gdy Czarni dopadli krasnoludów nad Iną, Caleb za wolno przebierał nogami i nie dobiegł lasu; wziął po łbie mieczem, a gdy upadł, skłuto go rohatynami. Śpi w ziemi pod brzezinką, daleko od ukochanych wierchów i góry Carbon. Żegnając się z wiedźminem, Zoltan prosi, by kuty w Mahakamie sihill płatnął choć jednego krzywdziciela Ciri właśnie za Caleba Strattona.
Zemsta za Caleba dosięga celu, o jakim nikt nie śmiał marzyć. Pod Brenną, nad młaką przy rzeczce Chotli, Zoltan i Munro Bruys rozpoznają na płaszczu grzęznącego w bagnie Nilfgaardczyka srebrny skorpion Daerlańczyków i strzelają z okrzykiem „za Caleba Strattona!". Człowiek w cudzym płaszczu, który tonie od ich bełtów w Chotli, to sam marszałek Menno Coehoorn; umiera, myśląc, że w życiu nie słyszał o żadnym Calebie Strattonie.
Przy składaniu rannego wiedźmina w łodzi nad Loc Eskalott Zoltan Chivay przysiągłby, że pomaga mu Caleb we własnej osobie. Takie figle płata zmysłom gęsta mgła znad jeziora.
Each one leads to the summary of the chapter where it happened.
ch. 35Spotkanie kompanii Zoltana: Na zasłanym trupami gościńcu w Brugge, przy rozbitej kolumnie kupieckiej Very Loewenhaupt, Geralt, Jaskier i Milva słyszą rzecz w pejzażu wojny niemożliwą: wesoły śpiew. Tak wita ich maszerująca od Dillingen kompania Zoltana Chivaya: pięciu krasnoludów, gnom Percival Schuttenbach, klnąca papuga Feldmarszałek Duda i gromadka przygarniętych uciekinierek z Kernow. Zoltan proponuje wspólny marsz za front: duktami do wzgórz Turlough, potem Starą Drogą ku rzece Chotli i Inie, za którą powinny stać temerskie wojska. Umowa staje i wokół wiedźmina, który przysięga, że żadnej kompanii nie chce, zaczyna się zbierać kompania.