ink on the mapA general portrait, with no plot given away.
Wysoki elf, legendarny dowódca komanda Scoia'tael: od czterech lat walczy z ludźmi, od trzech dowodzi własnym komandem, pochował brata, czterech kuzynów i ponad czterdziestu towarzyszy broni. Mówi się, że brzydkie elfy nie istnieją, ale jego twarz przecina skosem paskudna szrama, biegnąca przez czoło, brew, nos i policzek. Mówi spokojnie, uczenie i z lodowatą uprzejmością, która bywa straszniejsza od krzyku, a przesłuchania prowadzi metodą klonowego syropu i czerwonego mrowiska. Nilfgaard ma za sprzymierzeńca w swojej wojnie, ale własne bezpieczeństwo za rzecz świętą: każdego, kto zastawia na niego zasadzkę, eksterminuje bez dociekania, kto go przysłał.
You’re browsing without a bookmark, so you see the full published biography.
Ostrzeżony przez informatora, że cesarski wywiad szykuje na niego zasadzkę, Faoiltiarna zjawia się na sekretnym spotkaniu wcześniej i nie sam, po czym bierze żywcem dowódcę zbirów z kneblem i kaftanem bezpieczeństwa, szpiega Jana Struyckena. Z przesłuchania dowiaduje się, że Vattier de Rideaux chciał go wywieźć do Nastrogu i przesłuchać w sprawie Thanedd, bo Emhyr uznał, że na wyspie go zdradzono, a do Loc Grim trafiła fałszywa królewna. W zamian za darowane życie każe szpiegowi powtórzyć Vattierowi słowo w słowo pełną relację z akcji na Thanedd: od planu przedstawionego przez Francescę Findabair i Rience'a, przez rejs do pieczary pod wyspą i masakrę w Garstangu, po odnalezienie rannego Cahira na schodach rozbitej Tor Lara, sekretny rozkaz wydania go i trumnę powierzoną . Skoro eskortę odbiorców ktoś wymordował, a miejsce znał poza nim tylko nilfgaardzki wywiad, zdrajcy radzi szukać u siebie.
Faoiltiarna, zwany Żelaznym Wilkiem, dowodzi pod Brenną elfią brygadą „Vrihedd", wcieloną w skład cesarskiej Czwartej Armii Konnej. Gdy królewska linia zaczyna pękać, to jego Coehoorn posyła buławą w styk Temerii i Redanii; elf salutuje bez słowa, a zeszpecona szramą twarz nie drga mu nawet, co marszałek kwituje w duchu myślą, że swoich elfich sojuszników nie rozumie wcale, bo są tacy inni, tacy obcy. Brygada przerywa front, zmuszając hrabiego de Ruytera do meldunku, że czas ratować życie; o tym, co część jej żołnierzy robiła potem w lazarecie, opowiada biografia Yaevinna.
Po wojnie pokój cintryjski wystawia elfom rachunek: Cesarstwo wydaje Nordlingom trzydziestu dwóch oficerów brygady „Vrihedd" jako przestępców wojennych. Gdy Hamilcar Danza ogłasza to stłoczonym w ślepym zaułku oficerom, Isengrim w milczeniu zdziera z rękawa i naramienników srebrne błyskawice brygady i ciska je na płyty dziedzińca, a za jego przykładem idą pozostali. W porcie w Dillingen selekcjonerzy bez trudu rozpoznają jego pokiereszowaną twarz; wyrok Żelaznego Wilka ma być „wyposażony w klauzulę dodatkową", ale Isengrim nie zamierza czekać: klamra kajdan, nad którą pracował dwa dni i dwie noce, spada z przegubu, elf kładzie łańcuchem strażników, rani cywila i wyskakuje przez okno szopy do basenu portowego, walcząc o życie, na którym, jak jeszcze niedawno sądził, wcale mu nie zależało. Woda kipi od bełtów, ale ciała nie ma.
Jesienią przechodzi Bramę Solveigi szóstego dnia po wrześniowej pełni i długo idzie skrycie tropem wędrującego tą samą drogą „pielgrzyma"; ujawnia się dopiero przy ognisku Boreasa Muna pod przełęczą Elskerdeg. Przy pieczonym skrekku mówi gorzko, że po pokoju cintryjskim nie miał podstaw, by lubić świat: na jarmarku rokowań, żeby jedni mogli zostać kupieni, inni musieli być sprzedani, a honor, wierność i przysięgi okazały się towarem, który poszedł na śmietnik historii. O brzasku, gdy trzej wędrowcy postanawiają porzucić nieufność, elf krzywi pobliźnioną twarz w czymś, co wedle wszelkich przesłanek jest uśmiechem, i przedstawia się nowym imieniem: Wolf Isengrim. Dłoń, którą ściska, należy do człowieka, z którym jeszcze niedawno stał po przeciwnych stronach wojny.
Each one leads to the summary of the chapter where it happened.
ch. 59Bitwa pod Brenną: Największa i najkrwawsza bitwa tej wojny, zapowiadana od dawna batalia „może największa w historii". Marszałek Menno Coehoorn, chcąc przeciąć drogę armii idącej z odsieczą Mayenie, rozdziela Grupę Armii „Środek" i z czterdziestoma sześcioma tysiącami wyborowej jazdy wymusza starcie na błoniu pod Brenną, nad rzeczką Chotlą. Bitwę rozstrzygają kolejno: tchórzliwy patrol, który nie wykrył nadciągającej odsieczy, twardość temerskiej piechoty, o którą rozbija się dywizja „Alba", morderczy marsz okrążonego czworoboku krasnoludów Barclaya Elsa i kondotierów Julii Abatemarco ku Złotemu Stawowi, szarża odsieczy Blenheima Blenckerta z okrzykiem „Redania!" oraz wyzimscy pikinierzy wojewody Bronibora, którzy własnymi piersiami zamykają lukę przed flankowym zagonem „Nauzicai" i Daerlańczyków. Cesarstwo traci czterdzieści cztery tysiące ludzi, kwiat kawalerii i niemal wszystkich wodzów; uciekającego w cudzym płaszczu Coehoorna dosięgają nad Chotlą bełty krasnoludzkich kuszników, mszczących Caleba Strattona. Ginie też wojewoda Bronibor, hrabia de Ruyter i wiedźmin Coën, a Jarre płaci za swoje „stać jak mur" lewym przedramieniem. Marsz Cesarstwa na północ zostaje ostatecznie złamany, a mądrze wykorzystane owoce wiktorii ruszają lawinę, która odmienia losy całej wojny.ch. 61Wydanie oficerów Vrihedd: Jednym z warunków pokoju cintryjskiego jest wydanie Nordlingom „przestępców wojennych": trzydziestu dwóch oficerów brygady „Vrihedd" i komand Scoia'tael, którzy po przejściu na cesarską służbę dotrzymali przysięgi zamiast zostać za Jarugą. Hamilcar Danza ogłasza im fakt dokonany z wysokości krużganka, pod wycelowanymi kuszami; Isengrim Faoiltiarna w milczeniu zdziera z rękawa srebrne błyskawice brygady, a zapewnienia o sprawiedliwych sądach i amnestii kwituje gromki śmiech skazanych. W porcie w Dillingen czekają już selekcjonerzy: Coinneach Dé Reo jedzie do Drakenborga, a Riordain i Angus Bri Cri, formalnie „objęci amnestią", zostają w portowej szopie zdławieni pętlami i zarżnięci nożami na rachunek rodzin swoich wojennych ofiar. Faoiltiarna nie czeka na „klauzulę dodatkową" własnego wyroku: zrzuca rozpracowaną klamrę kajdan, kładzie strażników łańcuchem i wyskakuje przez okno do basenu portowego. Woda kipi od bełtów, ale ciała nie ma.