Pełny opis wydarzenia.
W Drzewie Eithné — trzech zrośniętych, trzystuletnich dębach — Pani Brokilonu urządza Geraltowi lekcję przeznaczenia. Braenn wnosi srebrny puchar z nekropolii Craag An ze Starszymi Runami: „Miecz przeznaczenia ma dwa ostrza. Jednym z nich jesteś ty". Ciri — którą Eithné nazywa Dzieckiem Starszej Krwi z przepowiedni — wypija Wodę Brokilonu, truciznę odbierającą porwanym dziewczynkom pamięć… i nie dzieje się nic. Zapytana, odpowiada dźwięcznie, że nie chce zostać w lesie: chce podążyć za swoim przeznaczeniem, którym — jak sama powiedziała driadzie — jest Geralt. Wiedźmin, przekonany o mistyfikacji, na wyzwanie Eithné wypija resztę pucharu, pewny odporności na halucynogeny — i tonie w wizjach: Cintra sprzed dziesięciu lat, Calanthe z różą i obietnicą „twoje przeznaczenie będzie czekało", Yennefer w ogniach Belleteyn łkająca „za mało; trzeba czegoś więcej" i Calanthe w zakrwawionej zbroi, mówiąca, że śmierć, nie mogąc doścignąć wiedźmina, zadowala się innymi. Rano Geralt i Ciri budzą się wolni na skraju lasu — a wiedźmin wie już, że uratowana dziewczynka to córka Pavetty, wnuczka Calanthe: jego Niespodzianka.
Pełny kontekst: streszczenie rozdziału 18 →
Co doprowadziło do tego wydarzenia — i co z niego wynikło. Skutki pokazujemy do Twojej zakładki.
W Drzewie Eithné — trzech zrośniętych, trzystuletnich dębach — Pani Brokilonu urządza Geraltowi lekcję przeznaczenia. Braenn wnosi srebrny puchar z nekropolii Craag An ze Starszymi Runami: „Miecz przeznaczenia ma dwa ostrza. Jednym z nich jesteś ty". Ciri — którą Eithné nazywa Dzieckiem Starszej Krwi z przepowiedni — wypija Wodę Brokilonu, truciznę odbierającą porwanym dziewczynkom pamięć… i nie dzieje się nic. Zapytana, odpowiada dźwięcznie, że nie chce zostać w lesie: chce podążyć za swoim przeznaczeniem, którym — jak sama powiedziała driadzie — jest Geralt. Wiedźmin, przekonany o mistyfikacji, na wyzwanie Eithné wypija resztę pucharu, pewny odporności na halucynogeny — i tonie w wizjach: Cintra sprzed dziesięciu lat, Calanthe z różą i obietnicą „twoje przeznaczenie będzie czekało", Yennefer w ogniach Belleteyn łkająca „za mało; trzeba czegoś więcej" i Calanthe w zakrwawionej zbroi, mówiąca, że śmierć, nie mogąc doścignąć wiedźmina, zadowala się innymi. Rano Geralt i Ciri budzą się wolni na skraju lasu — a wiedźmin wie już, że uratowana dziewczynka to córka Pavetty, wnuczka Calanthe: jego Niespodzianka.
Cienki, rozpaczliwy krzyk ściąga Geralta i Braenn na polanę, gdzie olbrzymi yghern osacza małą istotkę w szarym kubraczku. Wiedźmin biodrem odrzuca ofiarę w krzaki i wiąże walką potwora, którego pancerza nie bierze miecz — a gdy wij oplata mu nogi, Braenn w nieprawdopodobnym tempie przygważdża stwora strzałami do pnia, aż Geralt jednym cięciem odrąbuje mu łeb. Uratowana okazuje się ludzką dziewczynką o popielatych włosach i zielonych oczach — Ciri, księżniczką zbiegłą sprzed ślubu w Nastrogu — a Geralta nie opuszcza natrętna myśl, że już ją gdzieś widział. Braenn orzeka twardo: dziewczynka weszła do Brokilonu, więc jest ich — i wszyscy troje ruszają do Duén Canell, gdzie o losie małej zdecyduje pani Eithné.
Przy obozowym ognisku Myszowór kładzie przed Geraltem wszystko: drogi wiedźmina i Ciri skrzyżowały się po raz trzeci, więź wokół dziecka-niespodzianki jest niezwykła sama w sobie, a zlekceważona może się objawić straszniej — niech Geralt zabierze małą i zrobi z tego zdrową więź dziecka i opiekuna, druid sam wytłumaczy to Calanthe. Dziewczynka już wybrała: usnęła dopiero przytulona do wiedźmina i przez sen mruczy jego imię. Geralt odmawia. Wie, że własnego dziecka nie będzie miał nigdy — i rezygnuje także z tego; w przeznaczenie nie wierzy, bo jedyne, co przeznaczone jest wszystkim, to śmierć — drugie ostrze miecza, które nie może doścignąć jego, więc zadowala się innymi. Odjeżdża przez wrzosowisko, a ze szczytu wzgórza biegnie za nim cienki, coraz rozpaczliwszy krzyk Ciri: „Nie odchodź! Nie uda ci się! Jestem twoim przeznaczeniem!".
Na podwórku kupca Yurgi domyka się to, przed czym Geralt uciekał przez dziesięć lat. Złotolitka wyznaje mężowi, że pod jego nieobecność przygarnęła od druidów wojenną sierotę — dziewuszkę, która nie chce mówić, skąd jest. Yurga blednie: oto coś, czego się w domu nie spodziewał — dokładnie to, co na moście przyrzekł wiedźminowi. Zza synów kupca wychodzi mała, popielatowłosa istotka o oczach zielonych jak wiosenna trawa — i z przenikliwym krzykiem „Geralt!" biegnie przez podwórko. Ciri, ocalała z rzezi Cintry, o której los wiedźmin nie śmiał już pytać, wtula się w niego z płaczem: wiedziała, zawsze wiedziała, że ją odnajdzie — teraz będą razem na zawsze. Na jej pytanie, które słyszała od wszystkich — „jestem twoim przeznaczeniem?" — Geralt, który w Brokilonie od przeznaczenia odjechał w mrok, odpowiada słowami Yennefer: samo przeznaczenie to za mało. „Jesteś czymś więcej, Ciri. Czymś więcej".