Opis ogólny — bez zdradzania fabuły.
Kupiec z podgrodzia na Zarzeczu, mąż Złotolitki, ojciec dwóch synów. Handluje z rozmachem (cały rok pracy potrafi jechać na jednym wozie) i liczy po kupiecku szybko, ale w środku jest z niego człowiek starej, prostej uczciwości: słowo ma nie dym, długi wdzięczności spłaca z nawiązką, a życiową filozofię odziedziczył po ojcu i przekazuje synom — świat otacza nas paskudny, lecz to nie powód, byśmy wszyscy paskudnieli; dobra nam trzeba. W przeznaczenie wierzy mocno i bez filozofowania, a o wątpliwościach umie powiedzieć rzecz, której nie powstydziłby się mędrzec: to rzecz ludzka i dobra, bo tylko zło nigdy ich nie ma.
Przeglądasz bez zakładki — widzisz pełną opublikowaną biografię.
Skracając drogę przez uroczysko, Yurga grzęźnie wozem na przegniłym moście nad wąwozem pełnym ludzkich kości; słudzy uciekają, a on zostaje — wóz to cały rok jego pracy. Białowłosemu jeźdźcowi, który każe mu uciekać, przyrzeka w zamian za ratunek to, co w domu zastanie, a czego się nie spodziewa — i dopiero po wilczym medalionie poznaje, że prosił wiedźmina. Po nocnej rzezi potworów, z której Geralt wychodzi z udem pogryzionym do kości, kupiec spłaca dług po swojemu: opatruje nieprzytomnego, ładuje na wóz i gna ku ludzkim sadybom, a hardemu rannemu wygarnia, że zostawiać człowieka jak psa to nie jest „zwykła rzecz". Przez Sodden i rodzinne Zarzecze opowiada wiedźminowi o wojnie sprzed roku i o Górze Czternastu, na którą okolica nosi kwiaty — imiona poległych czarodziejów zna u nich każde dziecko. Pod domem czeka go coś, czego się nie spodziewał: przygarnięta przez żonę wojenna sierota. Yurga obietnicy dotrzymuje — choć wcześniej, nieświadom niczego, sam proponował wiedźminowi na termin jednego z synów, bo „fach jak fach".
Każdy prowadzi do streszczenia rozdziału, w którym się wydarzył.
r. 19Walka na moście uroczyska — Na przegniłym moście nad uroczyskiem — wąwozem, którego dno od czasu wojny zaściela cmentarzysko kości tych, co skracali tędy drogę — grzęźnie wóz kupca Yurgi. Geralt każe mu uciekać, a błagany o ratunek żąda w zamian starej formuły Prawa Niespodzianki: kupiec da mu to, co w domu zastanie, a czego się nie spodziewa. Po zmroku z wąwozu wypełzają potwory — karłowate, chude jak kościotrupy stwory o żabich paszczach — i na moście wybucha rzeź. Wiedźmin po eliksirze tnie w kotłowaninie, ścina łeb bestii, która dopadła karku Yurgi, aż cały kłąb walczących przetacza się przez krawędź w dół, na kości — skąd po wizgach i skowycie zostaje tylko cisza. Geralt wychodzi spod mostu o własnych siłach, ale z udem pogryzionym do kości; ledwie uchwyci się wozu, pada zemdlony. Teraz to Yurga ratuje jego: opatruje, kładzie na wóz i gna ku ludzkim sadybom, powtarzając, że nie zostawi człowieka jak psa.r. 19„Jesteś czymś więcej" — Na podwórku kupca Yurgi domyka się to, przed czym Geralt uciekał przez dziesięć lat. Złotolitka wyznaje mężowi, że pod jego nieobecność przygarnęła od druidów wojenną sierotę — dziewuszkę, która nie chce mówić, skąd jest. Yurga blednie: oto coś, czego się w domu nie spodziewał — dokładnie to, co na moście przyrzekł wiedźminowi. Zza synów kupca wychodzi mała, popielatowłosa istotka o oczach zielonych jak wiosenna trawa — i z przenikliwym krzykiem „Geralt!" biegnie przez podwórko. Ciri, ocalała z rzezi Cintry, o której los wiedźmin nie śmiał już pytać, wtula się w niego z płaczem: wiedziała, zawsze wiedziała, że ją odnajdzie — teraz będą razem na zawsze. Na jej pytanie, które słyszała od wszystkich — „jestem twoim przeznaczeniem?" — Geralt, który w Brokilonie od przeznaczenia odjechał w mrok, odpowiada słowami Yennefer: samo przeznaczenie to za mało. „Jesteś czymś więcej, Ciri. Czymś więcej".