Opis ogólny — bez zdradzania fabuły.
Driada z Brokilonu — a właściwie ludzka dziewczyna, może szesnastoletnia, wzięta do lasu kilka lat temu i wychowana na driadę; Geralt poznaje to po zapachu potu (u driad pachnie on rozcieranymi listkami wierzby) i po tym, że Braenn nie ma w sobie ani kropli ich krwi. Miodowe włosy ściąga opaską z sitowia, nosi łaciaty, maskujący strój z tkanin w barwach zieleni i brązu, a z łuku strzela w tempie nieprawdopodobnym — szyje strzałę za strzałą, zanim pierwsza doleci. Mówi wspólnym po swojemu, z leśna („dyrdajmy", „wraz", „kruszynka"), zabija bez wahania i bez wyrzutów — „tu jest Brokilon" — ale przy bajce na dobranoc oczy świecą się jej jak dziecku, którym niedawno była. Na pytanie o dawne, ludzkie imię odpowiada, że go nie pamięta. To nieprawda.
Przeglądasz bez zakładki — widzisz pełną opublikowaną biografię.
Braenn — jedna z trzech driad, które zatrzymują Geralta w głębi lasu — dostaje rozkaz zaprowadzenia go do Duén Canell. Najpierw próbuje zamęczyć idącego za nią człowieka tempem marszu, potem mięknie: podaje imię, przeprowadza wiedźmina za rękę przez pułapki i trzęsawiska, a w nocy przesypia się przytulona do niego, zwyczajem driad — dla ciepła. Gdy olbrzymi yghern osacza Ciri, a potem oplata cielskiem walczącego Geralta, Braenn ratuje oboje, przygważdżając stwora strzałami do pnia. Wobec małej uciekinierki jest jednak nieprzejednana: strzela tuż obok jej głowy bez mrugnięcia i pierwsza orzeka, że dziewczynka, skoro weszła do Brokilonu, „jest nasza". W Drzewie Eithné to ona wnosi puchar Wody Brokilonu — i to jej, na widok dziecka nad trucizną odbierającą pamięć, wyrywa się własne, dawno zakazane ludzkie imię: Mona. Po pucharze toczy się po jej nieruchomej twarzy łza. Nazajutrz, gdy strzały driad kładą na gościńcu ekspedycję karną z Verden, Braenn podchodzi jeszcze pożegnać Geralta. Na jego „nie zapomnę cię, Mono" odpowiada twardo: Mona to był sen. Jestem Braenn. Braenn z Brokilonu.
Każdy prowadzi do streszczenia rozdziału, w którym się wydarzył.
r. 18Pozorowany napad na gościńcu — Tuż za granicą Brokilonu Geralt i Ciri wpadają na oddział w barwach Verden zgromadzony wokół wymordowanego kupieckiego taboru. Leśniczy Junghans „czyta ze śladów" napad driad, Brick grzmi „krew za krew", a oddział czeka tylko na druida-przewodnika, by ruszyć w las z karną ekspedycją Ervylla. Wiedźmin widzi jednak dobitych nożami kupców i krew na rękach Levecque'a — a mistyfikację głośno obnaża Ciri: sosnę na zasieku ZRĄBANO siekierą, czego driada nie zrobiłaby nigdy. Gdy ręka mordercy pełznie do sztyletu, Geralt uderza pierwszy: powala Levecque'a, zabija Bricka i kosookiego dowódcę, po czym w pojedynku — markując oślepienie słońcem — otwiera zabójcy tętnicę szyjną. Junghans pada ze strzałą driad w karku, a grad strzał z czarnej ściany lasu kosi resztę oddziału; uciekającym drogę zamyka las-iluzja Myszowora. Prowokacja, która miała wciągnąć króla Venzlava w wojnę z Brokilonem, kończy się na piachu gościńca — razem z całą ekspedycją.r. 18Ocalenie Ciri w Brokilonie — Cienki, rozpaczliwy krzyk ściąga Geralta i Braenn na polanę, gdzie olbrzymi yghern osacza małą istotkę w szarym kubraczku. Wiedźmin biodrem odrzuca ofiarę w krzaki i wiąże walką potwora, którego pancerza nie bierze miecz — a gdy wij oplata mu nogi, Braenn w nieprawdopodobnym tempie przygważdża stwora strzałami do pnia, aż Geralt jednym cięciem odrąbuje mu łeb. Uratowana okazuje się ludzką dziewczynką o popielatych włosach i zielonych oczach — Ciri, księżniczką zbiegłą sprzed ślubu w Nastrogu — a Geralta nie opuszcza natrętna myśl, że już ją gdzieś widział. Braenn orzeka twardo: dziewczynka weszła do Brokilonu, więc jest ich — i wszyscy troje ruszają do Duén Canell, gdzie o losie małej zdecyduje pani Eithné.r. 18Próba Wody Brokilonu — W Drzewie Eithné — trzech zrośniętych, trzystuletnich dębach — Pani Brokilonu urządza Geraltowi lekcję przeznaczenia. Braenn wnosi srebrny puchar z nekropolii Craag An ze Starszymi Runami: „Miecz przeznaczenia ma dwa ostrza. Jednym z nich jesteś ty". Ciri — którą Eithné nazywa Dzieckiem Starszej Krwi z przepowiedni — wypija Wodę Brokilonu, truciznę odbierającą porwanym dziewczynkom pamięć… i nie dzieje się nic. Zapytana, odpowiada dźwięcznie, że nie chce zostać w lesie: chce podążyć za swoim przeznaczeniem, którym — jak sama powiedziała driadzie — jest Geralt. Wiedźmin, przekonany o mistyfikacji, na wyzwanie Eithné wypija resztę pucharu, pewny odporności na halucynogeny — i tonie w wizjach: Cintra sprzed dziesięciu lat, Calanthe z różą i obietnicą „twoje przeznaczenie będzie czekało", Yennefer w ogniach Belleteyn łkająca „za mało; trzeba czegoś więcej" i Calanthe w zakrwawionej zbroi, mówiąca, że śmierć, nie mogąc doścignąć wiedźmina, zadowala się innymi. Rano Geralt i Ciri budzą się wolni na skraju lasu — a wiedźmin wie już, że uratowana dziewczynka to córka Pavetty, wnuczka Calanthe: jego Niespodzianka.