atrament na mapieOpis ogólny, bez zdradzania fabuły.
Młoda czarodziejka, której znakiem rozpoznawczym i dumą są długie, puszyste, połyskujące złotem pukle koloru świeżego kasztana; nosi je rozpuszczone, jak przystało kobiecie wolnej i pani samej siebie. Dba o wygląd z rozmysłem, od efektownych sukien po bajecznie drogie kosmetyki i magiczne pachnidła, i umie z satysfakcją zbierać hołdy spojrzeń. Z charakteru jest ciepła, bezpośrednia i wybuchowa; z dziećmi rozmawia jak z partnerami, klnie, gdy trzeba, nawet po krasnoludzku, a przy tym potwornie brzydzi się zapachem krwi i surowego mięsa. W magii jest wszechstronnie praktyczna: rozgrzewa siebie i konia zaklęciem, leczy dotykiem rozbite kolana, szyje magiczną igiełką, a w podróży umiałaby w razie potrzeby rozpoznawać drogę telepatycznie. Walczyła w wielkiej bitwie o Sodden i przeszła do historii wbrew własnej woli: na obelisku na Wzgórzu wykuto wśród poległych jej imię, przez pomyłkę, której historia jest długa i którą sama nazywa „czternastą ze Wzgórza". Z Yennefer z Vengerbergu łączy ją serdeczna przyjaźń, z Geraltem coś więcej, niż oboje skłonni są głośno przyznać.
Przeglądasz bez zakładki, więc widzisz pełną opublikowaną biografię.
Wezwana do Kaer Morhen pod pretekstem choroby Vesemira (w „łamanie w kościach" nie wierzy ani przez chwilę), Triss przemierza zimą dzikie góry nad Gwenllech i jeszcze na treningowym Szlaku spotyka Ciri: dziecko biegające po Mordowni jak mały wiedźmin, choć jej dotyk i oczy nie zdradzają żadnych śladów mutacji. Przy fosie z czaszkami mała przemawia nagle obcym, metalicznym głosem: nazywa czarodziejkę czternastą ze Wzgórza, każe jej zawrócić i oddać Dziecko Starszej Krwi „tym, do których należy", grożąc, że inaczej Wzgórze się o nią upomni. W warowni Triss wita się z Geraltem, który oglądał jej nagrobek na Wzgórzu i dopiero niedawno dowiedział się, że to pomyłka; w stajni rzuca mu się na szyję, ale wiedźmin delikatnie ją odsuwa. Nocą czarodziejka rozkłada zagadkę wezwania na części: wspomina własny dawny, krótki romans z Geraltem (uwiodła go, odrobinę pomagając sobie magią, gdy ten po raz kolejny gwałtownie rozstał się z Yennefer, jej serdeczną przyjaciółką), odrzuca hipotezę, że wiedźmini chcą z jej pomocą mutować dziewczynkę, i rozszyfrowuje sekret grzybków i sałaty w grudniu. Odpowiedź przynosi ranek i odkrycie siniaków oraz pierwszej miesiączki małej: po awanturze, jaką urządza opiekunom od siedmiu boleści, Triss bierze Ciri pod skrzydła (krawiectwo, sukienka, czarna żmijka na szyję, lekcja słowa „niedysponowana"), a wiedźminom stawia trzy rady. Mniej sekretnych przyspieszaczy, więcej mleka; edukacja zamiast zdziczenia (chwali plan szkoły u w ); wreszcie prawda, dla której naprawdę ją ściągnięto i którą rozpoznała w niecałe pół godziny. Ciri jest o bardzo niepokojących zdolnościach. Gdy pierwsza zamieć grzebie twierdzę w śniegu, Triss leczy małą po swojemu, pomaga Geraltowi oprawiać upolowanego koziołka (byle być blisko niego) i postanawia, że nie ma ochoty dłużej sypiać sama; wieczorem o miejsce w jej łóżku uprzedza ją jednak Ciri.
W noc Midinváerne Triss wysłuchuje przy stole w halli wyznań o trzech transach Ciri i obiecuje wiedźminom, że nie doniesie o dziewczynce Kapitule; wojna i bitwa o Sodden nauczyły ją, że lojalność miewa więcej niż jedną stronę. Gdy mała przypadkiem raz jeszcze zaczyna sięgać po Białą Mewę, czarodziejka świadomie podaje jej własny kielich, a w wywołanym transie nawiązuje z Ciri kontakt psychiczny przez swój szafirowy amulet. W wizji staje na Wzgórzu pod Sodden wśród schodzących w dół zmarłych, słyszy o Dziecku Starszej Krwi i Białym Płomieniu, a metaliczny głos, który nazywa ją Czternastą, mówi jej, że zaszła za daleko i że ona sama już umarła. Jej Czar Identyfikacji rozbija się o niekończące się kurtyny; z transu wraca nieprzytomna, odesłana „na skrzydłach mewy", z wołaniem w uszach: zapomnij o nim, nie torturuj go. Wie, że te słowa Ciri kierowała do niej; odpowiada , że torturować nie będzie, ale zapomnieć nie może, i słyszy od niego, jak bardzo kocha . Mimo to prosi go, by tej nocy przy niej był; tylko był. Uznaje też własne granice: Ciri jest medium potężniejszym od niej, więc każe Geraltowi zwalczyć ambicję i zwrócić się wiosną o pomoc do Yennefer, a do tego czasu zostaje w twierdzy i czuwa przy małej dniem i nocą, ucząc ją przy okazji i pierwszego makijażu. Podczas wieczornych sporów o politykę wyznaje, kim jest: zasiada w radzie królewskiej z obok Fercarta i Keiry Metz i walczy z przyczynami wojen, nie ze skutkami. Wiedźminom opowiada wreszcie całą prawdę o Wzgórzu: strach, w którym zapomniała wszystkich zaklęć, śmierć Yoëla i Koral na jej oczach, własną krew i pomyłkę, przez którą pochowano ją w czternastym grobie (grobów jest czternaście, ciał tylko trzynaście), bo rozpoznawano ją po pięknych włosach, a ona ich już nie miała. Wyleczono ją i przywrócono jej wygląd, ale wydekoltowanej sukni nie założy już nigdy. I deklaruje, że gdyby zaszła konieczność, stanie na Wzgórzu jeszcze raz. Po ostrej scysji o zabite emocje („Milcz, Merigold!") nie pozwala Geraltowi odejść samemu, a wiosną, przy uratowanej spod muru Ciri, pada jej pytanie o wspólny wyjazd.
Pierwszego dnia za Ard Carraigh Triss dopada gwałtowna choroba żołądka z gorączką i konwulsjami, a wtedy wychodzi na jaw jej pilnie strzeżona słabość: od zawsze jest uczulona na eliksiry i magię. Innych leczy bez przeszkód, siebie może leczyć wyłącznie amuletami, a swój amulet zostawiła w Kaer Morhen albo zgubiła; zaklęć rzucić nie umie, bo skurcze nie pozwalają jej się skoncentrować. Zdana całkiem na Geralta i Ciri, którzy noszą ją, myją i czeszą, ląduje na wozie konwoju Wencka, gdzie kuruje się gałkami ze spleśniałego chleba z czosnkiem według receptury babki Yarpena Zigrina („mądra czarownica, wie, co dobre"). W malignie każe niejakiemu Kevynowi trzymać ręce przy sobie, oznajmia, że przeznaczenia nie da się uniknąć, i konkluduje, że wszyscy są w jakimś stopniu mutantami, a w chwili słabości wyznaje Geraltowi, jak żałuje, że to, co było między nimi, nie zdarzyło się teraz, i że zazdrości mu Yennefer. Zdrowiejąca, podczas kontroli patrolu z Ban Gleán jednym zawiłym gestem przekonuje dziesiętnika , że wcale jej nie widzi. W wypada z wozu, który Yarpen próbuje ocalić, i uderza się w głowę; spod kopyt i płomieni wywleka ją Ciri. Po bitwie, ledwie przytomna, leczy rannych, ale uratować nie umie, bo Wiewiórki strzelały strzałami o grotach rozpadających się w ranie na cztery haczykowate igły.
W pracowni Vilgefortza pada przy okazji fakt z życia Triss: razem z czarodziejem Fercartem zasiada w radzie królewskiej Foltesta w Temerii. Tym dziwniejsze wydaje się pytanie, które Filippa Eilhart zadała w Oxenfurcie: gdzie i dlaczego Triss się ukrywa? Sama Filippa wymienia ją też jednym tchem z tymi, którzy „musieli wybierać" w sprawie większej, niż wiedźmin umie sobie wyobrazić.
Na bankiecie w Aretuzie Triss mieni się odcieniami błękitu i seledynu i bawi zawieszonym na szyi serduszkiem z lapis lazuli. Geralt na powitanie łamie dla niej ceremoniał (zamiast całować dłoń, obejmuje ją i całuje w policzek, a ona się rumieni), Dijkstra próbuje ją ostrożnie wypytywać, a Yennefer ostrzega ją, by nie pisnęła szpiegowi słowa „o wiesz kim", i proponuje prowadzenie ćwiczeń w Aretuzie, dzięki którym mogłaby często widywać Ciri. To Triss zdradza też wiedźminowi, czym Yennefer się nie pochwaliła: że od bitwy pod Sodden zasiada w . Docinki o „liście zaległości" kończą się dla niej krótką, cichą rozmową z przyjaciółką, po której odchodzi zmieszana; Yennefer wyjaśnia potem Geraltowi, że wiedziała o wszystkim od dawna i właśnie rozwiała resztę wątpliwości. Przy wzmiance o rozmowie „jutro, po naradzie" Triss uśmiecha się dziwnie, a pytania, które mogłoby paść po tym uśmiechu, przerywa wejście .
Dziwny uśmiech z bankietu znajduje wyjaśnienie: Triss jest w spisku Filippy od początku. W noc puczu klęczy nad ciałem Lydii, wyrzucając Radcliffe'owi, że miało obyć się bez trupów, a gdy na miejscu zjawia się Geralt, odbiera mu wzrok miękkim zaklęciem i szepcze: wybacz, musiałam. Tak chroni go przed zobaczeniem tego, czego widzieć mu nie wolno. W masakrze na naradzie zostaje kontuzjowana, a mimo to z płonącego Garstangu wywleka na własnych plecach zmasakrowanego przez Vilgefortza wiedźmina, powtarzając, by nie umierał. Sił na otwarcie teleportu już jej nie starcza; od Tissai, która właśnie ogniem odparła szturm na pałac i wygarnęła jej współudział w „niecnym spisku", słyszy w końcu dwa słowa: pomogę ci.
To od Triss Jaskier dowiaduje się, gdzie szukać Geralta, i to jej wersję wypadków w Garstangu wiedźmin uznaje za dokładniejszą od własnej. Sama czarodziejka jest w Tretogorze: u boku Filippy pomaga królowej Hedwig opanować chaos, w jakim pogrążyła się Redania po śmierci Vizimira.
To Triss, jak wyjawia list Dijkstry, teleportowała rannego Geralta z Thanedd do Brokilonu, czyniąc z tego głęboki sekret nawet przed redańskim wywiadem. Latem przebywa w Montecalvo u Filippy i uczestniczy w pierwszym spotkaniu projektowanego konwentu: pomaga rzucać wyczerpujące zaklęcie teleprojekcyjne, z przekąsem komentuje z Keirą wygląd nilfgaardzkiej czarodziejki i czeka, aż na widok Franceski „czarnemu szczurkowi" oczy wyjdą z orbit.
Przy okrągłym stole w Montecalvo Triss słucha relacji Yennefer i widzi to, czego nie widzą inne: przyjaciółka jest przybita, zmęczona i chora, a wystudiowany spokój kosztuje ją wszystko. Obserwuje kamienne twarze obu Nilfgaardek i zadaje sobie pytania, na które nikt przy stole nie odpowiada głośno, o rolę Idy Emean i o to, ile Filippa mówi mniej, niż wie. Opowieść Franceski o genie Lary Dorren układa jej się w obraz, od którego robi się zimno: hodowla nie obyła się bez kojarzenia w parki, czarodziejki od pokoleń sterowały królewskimi małżeństwami urokami, afrodyzjakami i podmienianymi specyfikami, stąd nieprawdopodobne koligacje Calanthe, Pavetty i , a Yennefer była w to zaangażowana i teraz żałuje. Do licha, myśli Triss, jeśli się o tym dowie... Dla niej samej Ciri pozostaje nie Królową Północy, lecz popielatowłosą wiedźminką z Kaer Morhen, o której myśli jak o młodszej siostrzyczce. W przerwie zapewnia Yennefer, że Geralt jest w Brokilonie bezpieczny, rumieniąc się jak zwykle przy jego imieniu, a po ucina panikę loży: Yennefer nie uciekła po to, by zdradzić.
Noc jesiennego Ekwinokcjum zastaje Triss w świątyni Melitele w Ellander. Gdy nad świątynią przelatuje Dziki Gon, a park grzmi konajączką kozodojów, czarodziejka śni ten sam sen co Nenneke i Jarre: mglisty obraz Ciri i krwi na jej twarzy. Na korytarzu najpierw krzyczy na chłopca, że nikt nie umiera, a lelki po prostu zbierają się do odlotu, po czym sama zaciska pięści i wybucha, że bezsiła doprowadza ją do szału: ona tam gdzieś cierpi i krwawi, a nie wiadomo nawet, gdzie jej szukać. Na pytanie arcykapłanki, czy próbowała się modlić, nie ma odpowiedzi.
Triss włóczy się w tajnej misji po tawernach i oberżach portowego Bremervoord, zbierając informacje wśród żeglarskich opowieści. Od rybaczki z Wysp Skellige słyszy relację o wyłowieniu z morza kobiety w czerni, która nazwała się Yennefer z Vengerbergu i trafiła do Kaer Trolde, do jarla Cracha an Craite. Gdy opowieść kończy się słowami, że czarodziejka „później się zabiła", Triss zapomina o incognito i krzyczy na całą salę, pytając, czy Yennefer naprawdę nie żyje. Słyszy w odpowiedzi, że martwa jest jak makrela, bo zabiła się własnymi czarami ostatniego dnia sierpnia; ale to już zupełnie inna historia.
Tygodnie po wrześniowym nowiu Triss przybywa do Kaer Trolde, w prześlicznej sukni i szynszylowym futrze, i od progu zostaje obnażona: Crach an Craite wie, że po banicji od Foltesta wzięła ją pod skrzydła Filippa Eilhart, i pyta wprost, czy przybywa jako tajny agent tropiący dawną przyjaciółkę. Triss wybucha, że Yennefer nie żyje, o Ciri wciąż nic nie wiadomo i że przypłynęła prywatnie, z troski. Przy kolacji składa z jarlem łamigłówkę ostatnich dni Yennefer; to ona wyjaśnia, czym była komisja Radcliffe'a i jej ściśle utajniona hipoteza o czynnym teleporcie Tor Lary, z której wynika cień szansy, że Ciri umknęła i Nilfgaardowi, i Vilgefortzowi. O ostatniej megaskopowej rozmowie Yennefer, wypytywana przez jarla, „niczego nie wie" i zakrywa oczy rzęsami: sama w niej uczestniczyła. To wtedy skłamała, że jest sama, wtedy prosiła Yennefer o pozostawienie śladu, po którym dałoby się pójść, i wtedy usłyszała, po własnym „wybacz mi", słowa, które trudno będzie zapomnieć: „o, nie, Triss. Nigdy".
Dziewiętnastego listopada, w pełnię księżyca, Triss uczestniczy w świątyni Melitele w wieszczym seansie Ioli nad przedmiotami należącymi do Ciri. Wbrew ostrzeżeniom Nenneke zrzuca futro i żąda udziału w transie: chce widzieć na własne oczy, bo kocha Ciri jak młodszą siostrę, a mała uratowała jej kiedyś życie w Kaedwen. Na słowa arcykapłanki, że ryzykuje zobaczeniem czegoś, czego widzieć nie powinna, myśli z przerażeniem o wzgórzu Sodden, na którym kiedyś umarła i na którym wykuto jej imię na obelisku: o wzgórzu i grobie, które kiedyś się o nią upomną, bo już jej to wyprorokowano. Mimo to klęka i bierze Iolę za rękę. W wizjach za drzwiami wieży Ciri zobaczy ją później na szczycie wzgórza, w wietrze, przed którym nic nie osłania, patrzącą na wchodzący pod górę niekończący się pochód cieni o znajomych twarzach.
Relacji Fringilli o zimie z Geraltem Triss słucha w Montecalvo z twarzą, na której Nilfgaardka raz po raz dostrzega błysk czegoś, co nie jest odblaskiem świec: nienawiści przy opowieści o nocach, niechęci przy toastach na cześć doskonałej roboty. Gdy desant na Rhys-Rhun kończy się pustą ruiną, a upokorzona Fringilla powtarza, że naprawdę nie pojmuje, jak to się mogło stać, Triss odpowiada trzema słowami, w których mieści się wszystko, co wie o wiedźminie: a ja tak.
W dniu wielkiej bitwy Triss jest w świątyni Melitele i mówi Nenneke, że czuje się jak okradziona. Loża, taka mądra, rozsądna i logiczna, odmówiła jej wszystkiego: wytłumaczyła, że los jednostek nie ma znaczenia dla losów świata, że honor i ideały to puste pojęcia, a prawdziwe pole bitwy o losy świata leży zupełnie gdzie indziej. Nie wolno jej więc szaleńczo ruszyć na ratunek Ciri, Geraltowi ani Yennefer; nie wolno jej nawet stanąć na Wzgórzu, jeszcze raz, tym razem ze świadomością naprawdę słusznej decyzji. Arcykapłanka nie pociesza: odpowiada cicho, że każdy ma jakąś swoją decyzję i jakieś swoje Wzgórze, i że Triss przed swoimi też nie ucieknie.
Po upadku Vilgefortza Triss dostaje od Filippy zadanie w trójce z Sabriną i Keirą: po kryjówce czarodzieja, zamku Stygga, nie ma pozostać ślad, by przyszła legenda miała jedną, prawomyślną wersję. Nocna eksplozja, którą kończą sprawę, słyszalna jest aż w Maecht.
W Cintrze Triss zasiada z lożą piętro nad obradami pokojowymi, w komnacie, w której Calanthe zgodziła się kiedyś na mariaż Pavetty z Jeżem. Myśli o Ciri, swojej małej siostrzyczce, która jest teraz gdzieś daleko na południu, razem z Geraltem i Yennefer, bezpieczna; chyba że one znowu ją okłamały. Gdy Assire oznajmia, że sprawa Cintry jest już rozwiązana i załatwiona, Triss domyśla się pierwsza i wzdycha głośno. Przy wieszaniu portretu fałszywej Cirilli myśli: niech tak zostanie, bardzo dobrze się stało. Prawdziwa Ciri będzie teraz bezpieczna. Zapomną o niej. Pozwolą jej żyć.
Gdy Ciri staje przed lożą w Montecalvo, Triss wita ją szczerym, miłym uśmiechem, a w głosowaniu nad wyjazdem do Rivii opowiada się za: zna dziewczynę i za nią ręczy. Deklaruje też, że jeśli Ciri się zgodzi, będzie jej towarzyszyć w podróży, wspomoże ją w przemyśleniach i w rozmowie z Geraltem.
W drodze do Rivii Triss znosi w milczeniu jad Yennefer, która wie o jej dawnej roli i zapowiada, że będzie się delektować jej upokorzeniem przed Geraltem; odpowiada tylko, że Geralt umie wybaczać i do znęcania się nie zniży. W ogarniętym pogromem mieście wyciąga kamienowaną Yennefer spod ciosów i odmawia teleportacji: nie ucieknie, nie schowa się za kiecką loży i nie zemdleje ze strachu jak pod Sodden, bo to w sobie właśnie złamała. Z kupy kompostu, którą legenda nazwie Rivijskim Wzgórzem, wykrzykuje z wściekłością inkantację, z której rodzi się Niszczące Gradobicie, zaklęcie, którego nikt po niej nie zdoła powtórzyć; kroniki nadadzą jej za ten dzień przydomek Nieulękłej, choć na akwarelach z legendy na wzgórzu stoi tylko jedna kobieta. Przy konającym wiedźminie mówi ze spokojem, którego sama się dziwi, że jest za późno na medyka, pomaga złożyć rannych w , czując przez mgłę perfumy Lytty Neyd i widząc żółtozielone oczy , i prosi , by pozwoliła jej płynąć z nimi. Słyszy, że sama nie wie, o co prosi, a na pożegnalne „na pewno" myśli: skłamała mi, nie zobaczę jej już nigdy. Vaesse deireadh aep eigean. Coś się kończy.
Każdy prowadzi do streszczenia rozdziału, w którym się wydarzył.
r. 21Źródło w Kaer Morhen: Przy fosie Kaer Morhen, wypełnionej czaszkami pomordowanych przed laty wiedźminów, Ciri na oczach Triss Merigold zapada w sen na jawie i przemawia obcym, metalicznym głosem. Głos nazywa czarodziejkę czternastą ze Wzgórza i oświadcza, że przecież umarła na Wzgórzu; każe jej zawrócić i zabrać dziecko, Dziecko Starszej Krwi, „by oddać je tym, do których należy", bo inaczej upomni się o nią zbiorowa mogiła i obelisk z jej wykutym imieniem. Chwilę później aura znika bez śladu, a Ciri niczego nie pamięta. Diagnozę Triss stawia w niecałe pół godziny i wykłada ją wiedźminom jako trzecią, najważniejszą ze swoich rad: dziewczynka jest Źródłem, medium o bardzo niepokojących, niekontrolowanych zdolnościach. To właśnie ten strach, przyznaje Vesemir, był jedynym prawdziwym powodem, dla którego ściągnięto czarodziejkę do twierdzy: wiedźmini zauważyli, że ich Niespodzianka jest bardziej niespodziewana, niż sądzili, i że bez pomocy magii sobie z nią nie poradzą.r. 22Proroctwo Białego Płomienia: W noc Midinváerne, Dnia Zimowego Przesilenia, Triss Merigold świadomie podaje Ciri kielich Białej Mewy i przez szafirowy amulet nawiązuje kontakt psychiczny z dziewczynką pogrążoną w transie. W wizji czarodziejka widzi Wzgórze pod Sodden i schodzący po zboczu szereg zmarłych, a Ciri z krwawiącą od róży z Shaerrawedd dłonią mówi o marmurowych schodach w otchłań, o Dziecku Starszej Krwi i o czarnym rycerzu z piórami na hełmie. Potem ustami dziewczynki zaczyna mówić ktoś inny: metaliczny, zimny głos, który nazywa Triss Czternastą i drwi z jej Czaru Identyfikacji, rozbijającego się o niekończące się kurtyny. Głos oświadcza, że Ciri nie jest dzieckiem: jest Białym Płomieniem, od którego zajmie się i spłonie świat, Starszą Krwią, Hen Ichaer, ziarnem, które nie wykiełkuje, lecz wybuchnie płomieniem, krwią, która będzie skalana, gdy nadejdzie Tedd Deireádh, Czas Końca. Wcześniejsze transy, o których wiedźmini opowiedzieli Triss tego samego wieczora, wywieszczyły śmierć Coënowi i Geraltowi. Wnioski z nocy Przesilenia wyznaczają dalszą drogę: Triss zostaje w twierdzy czuwać przy Ciri do wiosny, wiosną mała ma trafić do świątyni Melitele w Ellander, a Geralt, za radą Triss, ma zwrócić się o pomoc do zdolniejszej i bardziej doświadczonej czarodziejki: do Yennefer.r. 23Napad na konwój: Komando Scoia'tael atakuje na leśnym szlaku nieopodal Shaerrawedd konwój komisarza Wencka, wiozący rzekomo sekretną pomoc króla Henselta dla Aedirn. O ataku ostrzega Geralta wizja Ciri: dziewczynka, ukłuwszy się różą z Shaerrawedd, nieswoim głosem wylicza imiona umierających. W bitwie wśród płonących wozów Yarpen Zigrin zabija Wiewiórkę-krasnoluda, który zarąbał wahającego się przed pobratymcem Pauliego Dahlberga; ginie też Yannick Brass, a Ciri, ratując ranną Triss, sama uchodzi śmierci tylko dlatego, że atakująca ją elfka waha się na widok białej róży przypiętej do kubraczka i pada z ręki Geralta, który tego dnia przestaje być neutralny. Bitwę rozstrzyga odsiecz Fredegarda z Ban Gleán. Prawda wychodzi na jaw wśród rozbitych beczek: zamiast złota i srebra konwój wiózł polne kamienie i od początku był pułapką, lecz nie na Wiewiórki. Król kazał sprawdzić lojalność krasnoludzkiej eskorty. Umierający od haczykowatych strzał Wenck zdejmuje ostatnim meldunkiem podejrzenia z Yarpena, a Geralt kładzie różę z Shaerrawedd na ciele elfki, żegnając ją słowami „i wybacz nam".r. 30Pucz na Thanedd: W noc przed naradą zjazdu Filippa Eilhart z wiernymi królom czarodziejami i redańskimi zbirami Dijkstry zakuwa w kajdany z dwimerytu przekupionych przez Nilfgaard zdrajców: Vilgefortza, Terranovę, Fercarta i Francescę Findabair. Ceną nocnej akcji są pierwsze ofiary, Lydia van Bredevoort i Hen Gedymdeith. Na naradzie w Garstangu Tissaia de Vries staje po stronie oskarżonych, a wprowadzone przez Yennefer medium wieszczy wybuch wojny i śmierć króla Vizimira; wtedy arcymistrzyni znosi jednym zaklęciem blokadę Garstangu, neutralizuje dwimeryt i uwalnia spiskowców. Z podziemi wyspy wysypują się sprowadzeni zdradą Scoia'tael pod wodzą Cahira i Rience'a i zaczyna się masakra, w której ginie kilkoro czarodziejów z obu stron. Geralt, torujący sobie drogę do Ciri i Yennefer, ścina Terranovę i wycina komando elfów, po czym u stóp Tor Lara zostaje zmasakrowany żelaznym kijem Vilgefortza; na koniec Wieża Mewy, do której wbiegła Ciri, zawala się wraz ze spaczonym teleportem. Kapituła i Rada przestają istnieć, a losy Ciri i Yennefer pozostają nieznane.r. 34Spotkanie w Montecalvo: W zamku Montecalvo Filippa Eilhart gromadzi przy okrągłym stole osiem czarodziejek: cztery obecne osobiście i cztery w postaci teleprojekcji, w tym ryzykującą głowę Assire var Anahid z Nilfgaardu i znienawidzoną przez Sabrinę Francescę Findabair. Po Thanedd magia jest rozbita i zagrożona, a Kapituły nie ma z kogo odbudować, proponuje więc Filippa rzecz niebywałą: sekretny, apolityczny konwent złożony wyłącznie z kobiet, który weźmie w ręce ster i będzie służył wyłącznie sprawom magii, ponad królestwami, rasami i frontami trwającej wojny. Mimo kłótni i nieufności żadna z zaproszonych nie przerywa projekcji: za czternaście dni spotkają się we własnych osobach, a Assire i Francesca mają przyprowadzić kandydatki na wolne krzesła. Dwunaste krzesło Filippa owija tajemnicą: zasiąść ma na nim osoba, która jest Śmiercią albo Życiem, Destrukcją lub Odrodzeniem, Ładem lub Chaosem. Zależy, jak na to spojrzeć.r. 39Plan Królowej Północy: Na drugim posiedzeniu loży w Montecalvo, pierwszym w pełnym, fizycznym składzie, Filippa Eilhart odkrywa karty: błędem czarodziejów było sadzanie na tronach wygodnych władców zamiast samej magii. Z królestwa Koviru ma wyrosnąć wielkie Królestwo Północy, imperium równoważące potęgę Nilfgaardu, a na jego tronie loża posadzi czarodziejkę, żeniąc ją z następcą kovirskiego tronu. Kandydatka, która zajmie dwunaste, puste krzesło przy stole, spełnia warunki niemożliwe do pogodzenia u nikogo innego: jest młodziutką panną z królewskiego rodu o niebywałych zdolnościach magicznych i wieszczych, nosicielką Starszej Krwi. Cirilla, córka Pavetty, wnuczka Calanthe: Lodowy Płomień Północy, Niszczycielka i Odnowicielka. Ciri z Cintry, Królowa Północy, z której krwi narodzi się Królowa Świata. Plan podpiera opowieść Franceski o Larze Dorren i stuletnim eksperymencie z genem Starszej Krwi oraz rewelacja Assire var Anahid, że dziewczyna przetrzymywana w Darn Rowan nie jest Ciri, więc cesarz nie ma w ręku niczego.r. 39Ucieczka Yennefer z Montecalvo: W przerwie obrad loży pilnowaną przez wszystkich Yennefer odnajduje przy bufecie z ostrygami Fringilla Vigo. Rozmowa dwóch zdeklarowanych nieprzyjaciółek brzmi jak wymiana banałów, a jest instrukcją: blokady Montecalvo nie złamią komponenty teleportacyjne, lepszy jest niepozorny, żywiołowy przyciągacz, choć teleportacja na zaimprowizowany przyciągacz bywa zabójcza i „przyjaciółce" Nilfgaardka by ją odradzała. Na koniec Fringilla wylewa na blat odrobinę morskiej wody ze skorupki ostrygi. Chwilę później Yennefer znika: łamie blokadę zamku i teleportuje się za daleko, by którakolwiek z czarodziejek mogła ją zawrócić. Triss i Margarita uspokajają wzburzoną lożę, że uciekinierka nie zdradzi, bo nie po to uciekła: chce ratować Ciri. Dokąd trafiła, wie tylko ten, kto wie, z którego wybrzeża pochodzą ostrygi.r. 55Mistyfikacja Rhys-Rhun: Przy pożegnaniu w stajni Geralt w dowód zaufania zdradza Fringilli Vigo kryjówkę Vilgefortza, a czarodziejka triumfalnie przekazuje loży w Montecalvo nazwę: cytadela Rhys-Rhun w Nazairze, nad jeziorem Muredach. Loża postanawia uprzedzić wiedźmina, który nie zdoła tam dotrzeć przed kwietniem, i jeszcze tej nocy grupa uderzeniowa Sabriny Glevissig i Keiry Metz przeprowadza podniebny desant na zamczysko. Obserwowany na magicznym ekranie szturm kończy się kompromitacją: Rhys-Rhun to pusta, brudna ruina, w której od pięćdziesięciu lat nie było żywej duszy poza pająkami, szczurami i nietoperzami. Wiedźmin, wypytawszy wcześniej miejskiego kartografa o zamki, podał kochance fałszywy adres. Filippa każe udawać, że desant był ćwiczeniem, zrujnować zamek do końca i cenzurować przyszłe legendy, a Sheala de Tancarville pociesza upokorzoną Fringillę, że nikt nie jest doskonały i każdą z obecnych jakiś mężczyzna kiedyś oszukał, wykorzystał i wystawił na pośmiewisko.r. 61Pokój cintryjski: Drugiego kwietnia, na nowiu, do Cintry zjeżdżają władcy Północy i delegacja Cesarstwa, by przy okrągłym stole zakończyć wojnę. Obradom przewodniczy hierarcha Hemmelfart, Nilfgaard reprezentuje baron Shilard Fitz-Oesterlen, a wśród królów zasiada hrabia Dijkstra. Rokowania toczą się jak targ: Henselt wyje „non possumus" w sprawie zwrotu Górnego Aedirn, Demawend stawia warunki, Cesarstwo składa memoranda w sprawie Dol Blathanna, a o wszystkim, o czym „decydują" królowie, rozstrzygają wcześniej czarodziejki loży, obradujące z telekomunikatorem piętro wyżej. Ustalenia idą jak po sznurku: wojska kaedweńskie opuszczają Górne Aedirn, Francesca Findabair dostaje Dol Blathanna jako alodium za cenę zgody na reemigrację osadników i wydanie elfich „przestępców wojennych", Nilfgaard godzi się na repatriację własnych osadników z Brugge i Lyrii, bo za kulisami korporacja kupiecka Berengara Leuvaardena żąda szybkiego pokoju bez ceł i blokad, a status Cintry rozwiązuje ślub cesarza z dziewczyną noszącą imię Cirilli. Dzwony biją w całej Cintrze dziwnie żałobnie, a nowa era zaczyna się od defilad, egzekucji i rozliczeń: jednym pokój przynosi triumfy i przywileje, innym stryczek, nóż albo wygnanie.r. 62Ciri przed lożą: Pierwszego czerwca, na nowiu, Ciri staje w sali kolumnowej Montecalvo przed lożą w komplecie, a Yennefer, wezwana jako winowajczyni do osądzenia, ma stać, dopóki loża nie zadecyduje o jej losie. Filippa Eilhart i Sheala de Tancarville oznajmiają dziewczynie wyznaczoną jej rolę: wyjazd do Koviru, uwiedzenie królewicza Tankreda Thyssena i dziecko, któremu przyszłość zapewni loża; z dawnej królewskiej przyszłości zostaje status faworyty, bo los wyzuł Cirillę z Cintry ze wszystkiego. Ciri wybiera jedyne, czego jej nie narzucono, nazwisko, i oświadcza, że chce się nazywać Ciri z Vengerbergu, córka Yennefer, po czym mówi „nie": musi rzecz przemyśleć, a przede wszystkim dotrzymać obietnicy spotkania z Geraltem w Rivii. W głosowaniu nad jej wyjazdem szala staje pięć do pięciu, aż ostatni głos oddaje Filippa, która wbrew własnemu sprzeciwowi wobec sentymentów wybiera przeznaczenie rozumiane jako nadzieja i oddaje głos „dziecku przeznaczenia". Yennefer i Ciri ruszają z Montecalvo w daleką drogę na umówione spotkanie.r. 63Odpłynięcie we mgle: Nad konającym po pogromie Geraltem zawodzi magia Yennefer, która wyczerpuje się do utraty przytomności, a Ciri gorzko wypomina sobie wyrzeczenie się mocy na pustyni. Znad Loc Eskalott wychodzi wtedy na ląd gęsta mgła, a z niej wyłania się Ihuarraquax, biegnący po powierzchni jeziora, jakby na niego czekano. Ciri dotyka płonącego rogu jednorożca, jej oczy rozjarzają się mlecznym żarem i ku wiedźminowi płynie z jej palców wstęga żarzącej się jasności; nikt z patrzących nie umie potem ocenić, jak długo to trwało, bo wszystko jest nierealne jak sen. Jednorożec wskazuje rogiem czekającą pod wierzbami łódź. Rannych składają w niej żywi, którym zmysły podpowiadają, że pomagają im umarli: Jaskier czuje bark Cahira i widzi warkocz Milvy oraz dłonie Angoulême, Zoltan przysiągłby, że dźwiga z nim Caleb Stratton, Yarpen widzi braci Dahlbergów, a Triss czuje perfumy Lytty Neyd i widzi żółtozielone oczy Coëna. Ciri prosi Triss o przeproszenie pań z Montecalvo, bo nie może zostać, gdy Geralt i Yennefer odchodzą; na pytanie, czy jeszcze się zobaczą, odpowiada „na pewno", i oboje z Triss wiedzą, że to kłamstwo z litości. Łódź odpływa bez plusku i niknie we mgle, pieje kogut, a nad brzegiem zostają słowa: coś się skończyło, coś się zaczyna. Geralt budzi się potem obandażowany w sadzie pod ciężkimi od jabłek gałęziami, przy nim czuwa Yennefer, która obiecuje nigdy już go nie opuścić, i żadne z nich nie wie, gdzie właściwie są. Ciri, opowiedziawszy całą historię Galahadowi nad zaczarowanym jeziorem, rusza z nim ku Kamelotowi, dłoń w dłoni, wprost w zachodzące słońce; bo nie ma takiego świata, w którym nie byłoby zajęcia dla wiedźminki.r. 63Pogrom w Rivii: W kilka dni po czerwcowym nowiu iskra rzucona na rivskim bazarze, wedle oficjalnej wersji obraza młodej szlachcianki Nadii Esposito przez krasnoludzkiego przekupnia, rozpala bitkę, która w mgnieniu oka przeradza się w rzeź i zmasowany atak ludności na dzielnice nieludzi; późniejsi badacze będą pytać, skąd w kilka minut wzięły się wozy z rozdawaną bronią i kim byli nieznani nikomu prowodyrzy. W niecałą godzinę ginie sto osiemdziesiąt cztery osoby, blisko połowa to kobiety i dzieci. Geralt, który chwilę wcześniej ogłosił koniec swojego wiedźmiństwa i zwrócił sihill, zdejmuje miecz znad komina gospody „U Wirsinga" z zapowiedzią, że to już naprawdę ostatni raz, i staje w obronie mordowanych, tnąc szeroko, by kaleczyć, nie zabijać. Rozczochranemu młodzikowi błagającemu o litość daruje życie, a ułaskawiony zrywa się i wbija mu w brzuch trójzębne widły. Do miasta docierają w tym czasie Yennefer, Ciri i Triss; kamienowana Yennefer pada bez przytomności, a Triss, która pod Sodden mdlała ze strachu, łamie w sobie tchórzostwo na zawsze: z kupy kompostu, którą legenda nazwie Rivijskim Wzgórzem, sprowadza na miasto niszczące gradobicie, jakiego nikt po niej nie zdoła powtórzyć. Grad chłodzi gorące głowy, spóźnione wojsko rozpędza motłoch i nad Rivią rozpina się tęcza, pod którą na skrwawionym bruku kona wiedźmin.