atrament na mapieOpis ogólny, bez zdradzania fabuły.
Dziewczyna, która porusza się bezszelestnie jak zjawa. Ma rudawe włosy pachnące rumiankiem, chłodną, zadziwiająco gładką skórę, piegi na nosie, dekolcie i ramionach oraz oczy wielkie jak u rusałki: w półmroku zdają się czarne, w świetle dnia okazują się modre. Nie wypowiada ani jednego słowa; wszystko, czego chce, komunikuje spojrzeniem i stanowczymi dłońmi.
Przeglądasz bez zakładki, więc widzisz pełną opublikowaną biografię.
O świcie, ostrożnie i bezgłośnie (zdradza ją tylko szelest opończy o nagą skórę), wchodzi do komnaty, w której śpi Geralt, goszczący pod tym samym dachem wiedźmin. Zrzuca opończę, wspina się na łoże i kochają się bez słów: to ona narzuca rytm, ona zabrania mu ruchu, ona ucieka przed jego dłońmi, nim wreszcie ustąpi. Ani jej imię, ani powód wizyty nie padają tej nocy wcale.
Nocny gość ma imię i dom: dziewczyna nazywa się Iola i jest kapłanką świątyni Melitele pod Ellander, tej samej, w której kuruje się ranny wiedźmin. Milczy nie z nieśmiałości: złożyła ślub milczenia, rodzaj wyrzeczenia, i nie odzywa się wcale. Kara za noc z wiedźminem jej nie czeka, bo Melitele nie zabrania swoim kapłankom „niczego. Prawie". Nenneke, przełożona świątyni, twierdzi, że Iola cieszy się szczególną łaską bogini: to jej zdolności mają pozwolić poczytać w transie w kłębowisku sił otaczających Geralta; nim do transu dojdzie, dziewczyna musi się przygotowywać i modlić.
To Iola odnajduje Geralta w najdalszym zakątku świątynnego parku, choć on sam przez ostatnie dni rozglądał się za nią. Wysłuchuje (bo odpowiedzieć nie może) jego spowiedzi: o Kaer Morhen, warowni, w której wychowują się wiedźmini, o mutacjach, pierwszym potworze i przydomku Rzeźnika z Blaviken. Geralt szanuje jej milczenie, ofiarę dla bogini, i pozwala jej nawet potrzymać wiedźmiński miecz. Nie pozwala tylko na jedno: gdy Iola próbuje dotknąć jego ręki, cofa się gwałtownie, bo dotyk mógłby wyzwolić w niej wizje, a on nie chce, by zobaczyła jego przeznaczenie.
Prawda o wizycie o świcie wychodzi na jaw w cieplarni: to Nenneke przysłała wtedy Iolę do wiedźmina „w ramach terapii", jego i jej („Iola też potrzebowała terapii. Nie złość się"). Terapia poskutkowała: dziewczyna nawiązała z Geraltem kontakt fizyczny i psychiczny i jest gotowa czytać w transie w otaczających go siłach, choćby tej nocy. Do transu jednak nie dochodzi, bo Geralt odmawia: w transie Iola mogłaby zacząć wieszczyć i prorokować, a on nie chce znać przyszłości.
Trans, na który Geralt się nie zgodził, przychodzi sam. Przy pożegnaniu Iola wynosi wiedźminowi kuferek z eliksirami; spłoniona, rozpaczliwie szuka słów, których ślub milczenia i tak nie pozwoliłby jej wypowiedzieć. Podając kuferek, dotyka jego ręki. Przez dziewczynę przechodzi wizja: krew, kości jak białe połamane patyczki, ciało darte przez kolczaste łapy, krzyk końca, śmierć. Iola pada w konwulsjach, wygięta w łuk, gryząc się do krwi w bezgłośnym krzyku, a Nenneke przerywa trans, nim padnie choć jedno słowo proroctwa. Adeptki wynoszą dziewczynę z poleceniem, by nie zostawiać jej samej. A Geralt, który tę samą wizję widział już nie pierwszy raz, mimo wszystko odjeżdża.
Dziewiętnastego listopada, w pełnię, Iola klęka przed ołtarzem nad przedmiotami należącymi do Ciri: kościanym grzebieniem, tanim pierścionkiem, książką i spraną błękitną szarfą. Nenneke instruuje ją, by koncentrowała się powoli i wzięła z przedmiotów aurę, bo tym razem nie chcą błyskotliwego proroctwa ani enigmy o tysiącu rozwiązań, tylko jasnego obrazu. Melodyjnym głosem oznajmia gotowość, a do transu dołącza, na własne ryzyko, Triss. W wizji za drzwiami wieży Ciri zobaczy ją w chwili seansu: klęczącą obok Nenneke, z twarzą wykrzywioną zgrozą, pod błogosławiącymi rękami złotookiej kobiety.
Każdy prowadzi do streszczenia rozdziału, w którym się wydarzył.
r. 13Wizja Ioli: Przy pożegnaniu na świątynnym dziedzińcu ręka Ioli styka się z ręką Geralta. Przez dziewczynę przechodzi wizja, przed którą wiedźmin bronił się od początku ramy: krew, łamane kości, ciało darte przez wielkie, najeżone kolcami łapy i ostre zęby, krzyk bezwstydny w bezwstydzie końca. Śmierć. Iola pada w konwulsjach; Nenneke przerywa trans, nim dziewczyna zdąży cokolwiek wypowiedzieć. Kapłanka widziała wizję przez chwilę i prosi, by Geralt nie jechał. On widział ją także. Nie pierwszy raz. Wyjeżdża mimo to, bo „nie ma sensu oglądać się za siebie".