atrament na mapieOpis ogólny, bez zdradzania fabuły.
Szef wywiadu króla Vizimira z Redanii, urzędujący w Tretogorze, a gościnnie także w Akademii Oxenfurckiej, gdzie dzierżawione pokoje na piętrze rektoratu nazywa dowcipnie Katedrą Historii Najnowszej. W niczym nie przypomina stereotypu szpiega: mierzy blisko siedem stóp, waży niewiele mniej niż dwa centnary, przedkłada jasne kolory stroju, a z upodobaniem krzyżuje na piersi przedramiona grube jak dwa kaszaloty uwalone na wielorybie. Sprawia wrażenie sennego, rozlazłego matoła i jest to najbardziej myląca aparycja, jaką zna Jaskier, bo kryje się za nią niebywale żywy umysł i niemały autorytet. Na dworze Vizimira mawia się, że jeśli Dijkstra twierdzi, że jest południe, choć dookoła panują ciemności, należy zacząć niepokoić się o losy słońca. Mówi sennie i zimno, gardzi frazesami, a rozmówców trzyma krótko: na każdego ma parę niezłych haków i nie waha się o tym przypominać.
Przeglądasz bez zakładki, więc widzisz pełną opublikowaną biografię.
Dijkstra ściąga do siebie Jaskra, który od dawna donosi mu za pieniądze, i rozlicza go z niesubordynacji: poeta nie doniósł o zasadzce Geralta na Rience'a, przez co „niebezpieczny nilfgaardzki agent", śmierdzący na milę dymem z nilfgaardzkiego komina i czarodziejem renegatem, został spłoszony, zamiast trafić do najgłębszego lochu w Tretogorze. Szpieg wie o wiedźminie zaskakująco dużo: zna jego taktykę wabienia Rience'a rejsami po Delcie, wie o trupach trzech osób zamordowanych w Sodden i Temerii i wie, że pod Grabową Buchtą Geralt ukatrupił nie bandytów, lecz agentów tajnej służby króla Foltesta. Właśnie to czyni z niego wierzyciela: może załagodzić sprawę z Temerczykami, ale w zamian żąda osobistej rozmowy z wiedźminem, którego Jaskier ma przyprowadzić do Katedry, gdy tylko ten wynurzy się z ukrycia. Wykonuje przy tym rozkazy króla Vizimira w sprawie, o którą pytają już tajne służby wszystkich Czterech Królestw: chodzi o miejsce pobytu pewnej dziewczynki o szarych włosach i zielonych oczach. Obiecuje na koniec odwołać agentów śledzących poetę i obaj rozmówcy doskonale wiedzą, że obietnica jest warta tyle, co zapewnienia barda o niewiedzy.
Gdy sekrety królów wożą znowu konni gońcy, w Tretogorze odbiera je nocą sam Dijkstra, uprawniony do słuchania wiadomości przeznaczonych wyłącznie dla uszu Vizimira. Od gońca Aplegatta przyjmuje posłanie Demawenda (przebierańcy gotowi, zjazdu na Thanedd król Aedirn nie zaszczyci, Lwiątko nie żyje) i dyktuje odpowiedź swojego króla: przebierańców wstrzymać, ktoś zdradził, a Płomień zgromadził armię w Dol Angra i czeka tylko na pretekst. Z relacji gońca o wyławia w zamyśleniu to, czego nikt inny by nie złożył: Profesor, Kantor i Yaxa zakatrupieni przez wiedźmina na trakcie wiodącym do Gors Velen, czyli na Thanedd. A Lwiątko podobno nie żyje. Wnioskami nie dzieli się z nikim, gońca odprawia przed świtem z premią i ostrzeżeniem przed w lasach nad Pontarem.
Na bankiet w Aretuzie Dijkstra przybywa z Filippą Eilhart jako „hrabia": tak kazał mu się przedstawiać Vizimir, by chamski rodowód szefa wywiadu nie drażnił dworaków i magików. W rozmowie z Geraltem najpierw dziękuje za zarąbanie braci Micheletów (wezwany do śledztwa medyk twierdził, że ktoś używał kosy osadzonej na sztorc) i wspomina Profesora ukatrupionego pod Anchor, potem zarzuca przynętę pytaniem o zdrowie „małej Cirilli, chorowitej dziewczynki podatnej na dyfteryt", wreszcie dzieli się spostrzeżeniem zawodowca: na zjeździe nie ma ani jednej koronowanej głowy, za to królowie przysłali armię szpiegów, a Vilgefortz zadbał, by żadnego nie zabrakło, i ma ich wszystkich w jednym garnku. Proponuje wiedźminowi zakład (jeśli Vilgefortz w ciągu godziny nie poprosi go o rozmowę, zje na jego oczach marynowaną ośmiornicę z mackami; jeśli poprosi, Geralt zrelacjonuje mu jej treść) i zostaje z niczym. Mimochodem wychodzą na jaw dwa fakty z życia szpiega: od każdej rozszyfrowanej tajemnicy Vizimir płaci mu ekstra premię, a on sam ma żonę i dzieci.
W noc puczu Dijkstra osobiście dowodzi redańskimi zbirami, którzy pomagają Filippie wyciągać „przekupionych przez Nilfgaard zdrajców" z ciepłych łóżek; Geralta, który wpadł w sam środek akcji, bierze pod osobistą opiekę i poucza go, że zamachy stanu są jak chłodnik z botwinki, bo należy je spożywać na zimno. Od Filippy dostaje listę redańskich jurgieltników Nilfgaardu (z zakazem przedwczesnych egzekucji; „chłoptysie" mają zostać jego marionetkami), po czym zostaje odesłany z wyspy razem ze swoimi pachołkami. Schodząc do Loxii, odsłania wiedźminowi prawdziwy powód, dla którego go wyciągnął: rektorka nie wyda mu Cirilli, ale wyda ją Geraltowi, a mała, warta w nadciągającej wojnie więcej niż dziesięć hufców jazdy, ma popłynąć „Spadą" do Tretogoru pod opiekę Vizimira. W odpowiedzi dostaje pięścią w szczękę, ogląda pogrom własnej eskorty z bliska (w tym własne zderzenie kroczem z łbem chimery), a na koniec, za obietnicę pościgu, wiedźmin skręca mu staw skokowy. Pytanie, które słyszy przedtem, jest rzeczowe: czy wśród pięćdziesięciu ludzi na pokładzie „Spady" jest cyrulik? Szpieg nie wie jeszcze, że król, któremu służy, od minionej nocy nie żyje.
Staw skręcony przez Geralta na tarasie Aretuzy nie chce się zrosnąć: Dijkstra nadal nie może chodzić i każe się nosić w lektyce, co w niczym nie przeszkadza mu szaleć po całej Redanii. Po zamordowaniu Vizimira to jego aparat prowadzi polowanie na Wiewiórki i nilfgaardzkich szpiegów, od którego szafoty spływają krwią. Jaskra, świadka wypadków na wyspie, mógł ścigać, ale nie ścigał; dlaczego, wie tylko on sam.
Po śmierci Vizimira Redanią faktycznie rządzi Dijkstra: królewicz Radowid jest małoletni, królowa Hedwig przybita, a skłócona arystokracja zastraszona. Szpieg mógłby wziąć każdą godność, lecz żadnej nie chce. Potwierdziwszy przez agenta, że Geralt leczy się w Brokilonie, każe zostawić w spokoju i jego, i Milvę, a w liście do Filippy obiecuje zadbać, by do wiedźmina dotarła wieść o Cirilli sposobiącej się w Nilfgaardzie do ślubu z cesarzem: niech siedzi w lesie i nie miesza. Węszy przy tym w dwóch sprawach naraz. Po pierwsze, chętnie podsunąłby wiedźminowi dowody, że to Yennefer dostarczyła Cirillę Emhyrowi, gdyby takie istniały, i ostrzega Filippę przed ukrywaniem sekretów. Po drugie, po rozmowie z ambasadorem Shilardem, któremu wręcza status persony non grata i odmawia wydania Cahira, zauważa sprzeczność: wywiad Emhyra ściga zajadle tylko zdrajców, którzy nie wykonali rozkazu, a rozkazy Cahira dotyczyły przecież dostarczenia Cirilli do Nilfgaardu. Dziwne podejrzenia, które z tego wynikają, chce omówić z Filippą w cztery oczy. Wiedźminowi zaś pamięta : przez dwa tygodnie nie chodził i musiał prosić Filippę o leczące czary, ale do prywatnej zemsty ludzi służb, jak z żalem przyznaje, używać mu nie wolno.
W Drakenborgu, obozie internowania obrosłym tradycjami przypisywanymi hrabiemu (przedśmiertne wino zwane Wytrawnym Dijkstrą i zasada, że egzekucja to sprawiedliwa kara, nie sadystyczna zemsta), skazaniec Nazarian łamie się pod stryczkiem. Raport Vascoigne'a z jego zeznań o mordercach Codringhera i o porwanej w Brugge fałszywej Cyryli dociera do Dijkstry jeszcze tego samego wieczora; w południe następnego dnia zna go również Filippa Eilhart.
Do wypalonej kryjówki Vilgefortza Dijkstra dociera za późno: magiczny zapłon strawił wszystko prócz lochów, w których czar nie ze wszystkim podziałał. Przez perfumowaną chustkę, siląc się na zimny ton przy bledszych od ściany agentach, dyktuje diagnozę: nagiej dziewczynie rozcięto ręką chirurga brzuch i macicę i wyjęto płód, gdy żyła. Sam identyfikuje ofiarę jako Jolie, najmłodszą córkę grafa Laniera, zaginioną przed rokiem; oprócz niej w lochu leżą cztery uduszone garotą dziewczyny, a w studni piętrzą się kości. Za żelaznymi drzwiami ogień oszczędził stół z blaszanym blatem i dwa wmurowane w podłogę fotele o jednoznacznej konstrukcji: drewniany ze śladami krwi i stalowy, nowiutki, szykowany, jak ocenia szpieg, dla kogoś, kogo Vilgefortz podejrzewał o specjalne zdolności. Zapłon odpalał zapewne Rience albo inny totumfacki, bo mistrz nie zostawiłby nawet nalotu na murach. Dijkstra zakazuje mówić o znalezisku komukolwiek, a zwłaszcza magikom, do których po tym, co zobaczył, traci zaufanie, i każe Lennepowi sfabrykować dowody obecności czarodzieja w zamku.
Agenci Vattiera de Rideaux donoszą z Redanii o czymś, czego nie podano tam do publicznej wiadomości: Dijkstra odnalazł jedną z kryjówek Vilgefortza, a w niej dowody bestialskich eksperymentów na ludziach, dokładniej na ludzkich płodach i brzemiennych niewiastach. Sam Vattier nie umie rozstrzygnąć, czy to prawda, czy dezinformacja obliczona na zohydzenie czarodzieja, bo i takie zagranie byłoby do Dijkstry podobne.
Pod koniec października Dijkstra przypływa do Lan Exeter, zimowej stolicy Koviru, z misją, której Rada Regencyjna (rządząca Redanią po śmierci Vizimira banda arystokratycznych idiotów, jak ocenia ją kovirski monarcha) nie powierzyłaby mu, gdyby miała kogo innego z głową na karku: chce pożyczyć milion bizantów na bitną konnicę, bez której Redania podzieli wiosną los Aedirn. Zamiast u ministra, dla którego wiózł tysiąc koron łapówki, ląduje na prywatnej audiencji u Esterada Thyssena i Zuleyki; król rozszyfrowuje go z rozbrajającą łatwością, tytułuje porządnym skurwysynem i najpierw twardo odmawia w imię neutralności, by po nocy z mądrościami proroka Lebiody załatwić sprawę po kovirsku: milion da kto inny, a wysłannik króla wylegitymuje się kiedyś ołowianym żołnierzykiem, którego Dijkstra ma schować i strzec. Szpieg i król, ku zdziwieniu obu, szczerze przypadają sobie do gustu: przy pożegnalnych rozmowach Dijkstra wyznaje, że pogłoska o śmierci Yennefer na jest mu na rękę (Esteradowe dowody jej niewinności woli odebrać kiedy indziej, bo teraz czarodziejka wygodniejsza jest jako zdrajczyni), a od króla słyszy przestrogę, że szafotami i buduje sobie legendę wilkołaka chłepcącego krew i że w dniu, gdy los się odwróci, nikt nie da mu szansy na obronę. Mnie nie dostaną, odpowiada; przyjdzie dzień, gdy w Tretogorze, nadsłuchując kroków morderców we wszystkich korytarzach, przypomni sobie tę rozmowę. W zgruchotanej na Thanedd i magicznie wyleczonej kostce rwie go tymczasem na wilgoć tępy ból, więc szpieg życzy w duchu wiedźminowi, by połamane kości rwały go jak najdłużej i najdotkliwiej.
Przy okrągłym stole rokowań w Cintrze Dijkstra zasiada jako hrabia i przedstawiciel Redanii, kłując w oczy dostojników „brzydką przeszłością i złą sławą"; hierarcha Hemmelfart po cichu planuje odsunięcie persony turpis od obrad. Szpieg patrzy na hallę, w której zjawił się kiedyś Stalowy Jeż, i dziwi się trywialności własnych myśli o przedziwnym splocie ludzkich losów. Przy wieszaniu portretu nowej królowej Cintry myśli krótko: czarodziejki, ich robota, a potem, patrząc na smutne spojrzenie z konterfektu: biedne dziecko, myśli pewnie, że to już koniec jej strapień. Na defiladę w Novigradzie spóźnia się umyślnie, po czym mówi Filippie o tym, czego dowiedział się o zamachu na króla Vizimira: półelf nie był szaleńcem i nie działał sam. Wkrótce potem żegna się z Orim Reuvenem, bo powiedział jedno słowo jednej osobie i było to jedno słowo za dużo; słyszy już szczury biegające po tretogorskim grodzie. Zamachu unika, znikając bez śladu, nim zamaskowani mordercy rozwalą drzwi jego komnat.
Jesienią, po wrześniowej pełni, przechodzi Bramę Solveigi jako „pielgrzym" w filcowym kapeluszu: olbrzym o siedmiu stopach wzrostu, wędrujący na wschód, ku Zerrikanii i Haklandowi. Przy ognisku Boreasa Muna pod przełęczą Elskerdeg je pieczonego skrekka i rozmawia o pokoju cintryjskim, który jemu, jak sam przyznaje, też nie zostawił powodów, by lubić nowy obraz świata. O świcie, gdy trzej wędrowcy postanawiają porzucić nieufność, przedstawia się nowym imieniem: Sigi Reuven. Elfowi o pokiereszowanej twarzy, z którym niedawno topił się we krwi po przeciwnych stronach wojny, podaje rękę na początek pięknej przyjaźni.
Każdy prowadzi do streszczenia rozdziału, w którym się wydarzył.
r. 30Pucz na Thanedd: W noc przed naradą zjazdu Filippa Eilhart z wiernymi królom czarodziejami i redańskimi zbirami Dijkstry zakuwa w kajdany z dwimerytu przekupionych przez Nilfgaard zdrajców: Vilgefortza, Terranovę, Fercarta i Francescę Findabair. Ceną nocnej akcji są pierwsze ofiary, Lydia van Bredevoort i Hen Gedymdeith. Na naradzie w Garstangu Tissaia de Vries staje po stronie oskarżonych, a wprowadzone przez Yennefer medium wieszczy wybuch wojny i śmierć króla Vizimira; wtedy arcymistrzyni znosi jednym zaklęciem blokadę Garstangu, neutralizuje dwimeryt i uwalnia spiskowców. Z podziemi wyspy wysypują się sprowadzeni zdradą Scoia'tael pod wodzą Cahira i Rience'a i zaczyna się masakra, w której ginie kilkoro czarodziejów z obu stron. Geralt, torujący sobie drogę do Ciri i Yennefer, ścina Terranovę i wycina komando elfów, po czym u stóp Tor Lara zostaje zmasakrowany żelaznym kijem Vilgefortza; na koniec Wieża Mewy, do której wbiegła Ciri, zawala się wraz ze spaczonym teleportem. Kapituła i Rada przestają istnieć, a losy Ciri i Yennefer pozostają nieznane.r. 48Układ w Lan Exeter: Dijkstra przypływa do Lan Exeter prosić o milion bizantów na konną armię dla Redanii i słyszy od Esterada Thyssena twarde nie: Kovir jest neutralny, a traktatu z Nilfgaardem nie łamie się nawet w przewidywaniu, że złamie go druga strona. Nocą jednak król, naprowadzony przez Zuleykę na mądrości proroka Lebiody z Dobrej Księgi, znajduje rozwiązanie godne najlepszego kupca. Milion pochodzi ostatecznie ze skarbca hierarchy Novigradu, w zamian za udziały w spółkach handlu zamorskiego tworzonych ze współudziałem kupców nilfgaardzkich, tak że Nilfgaard w pewnej mierze sam opłaca zbrojenia Redanii; z kovirskich więzień i zesłań wychodzą za to ponad trzy tysiące „psotnych kotów", dysydentów i zabijaków, z których wyrosną słynni kondotierzy. Wysłannik króla wylegitymuje się kiedyś przed Dijkstrą ołowianym żołnierzykiem. Za kulisami sprawy stoi loża: sny, które podsunęły Esteradowi myśl o małżeństwie królewicza Tankreda z Cirillą, zsyłała królowi Sheala de Tancarville, działająca w porozumieniu z królową, i to ona melduje Filippie Eilhart, że w Kovirze wszystko załatwione pozytywnie.r. 61Pokój cintryjski: Drugiego kwietnia, na nowiu, do Cintry zjeżdżają władcy Północy i delegacja Cesarstwa, by przy okrągłym stole zakończyć wojnę. Obradom przewodniczy hierarcha Hemmelfart, Nilfgaard reprezentuje baron Shilard Fitz-Oesterlen, a wśród królów zasiada hrabia Dijkstra. Rokowania toczą się jak targ: Henselt wyje „non possumus" w sprawie zwrotu Górnego Aedirn, Demawend stawia warunki, Cesarstwo składa memoranda w sprawie Dol Blathanna, a o wszystkim, o czym „decydują" królowie, rozstrzygają wcześniej czarodziejki loży, obradujące z telekomunikatorem piętro wyżej. Ustalenia idą jak po sznurku: wojska kaedweńskie opuszczają Górne Aedirn, Francesca Findabair dostaje Dol Blathanna jako alodium za cenę zgody na reemigrację osadników i wydanie elfich „przestępców wojennych", Nilfgaard godzi się na repatriację własnych osadników z Brugge i Lyrii, bo za kulisami korporacja kupiecka Berengara Leuvaardena żąda szybkiego pokoju bez ceł i blokad, a status Cintry rozwiązuje ślub cesarza z dziewczyną noszącą imię Cirilli. Dzwony biją w całej Cintrze dziwnie żałobnie, a nowa era zaczyna się od defilad, egzekucji i rozliczeń: jednym pokój przynosi triumfy i przywileje, innym stryczek, nóż albo wygnanie.r. 61Zamach na Dijkstrę: Podczas defilady w Novigradzie Dijkstra mówi Filippie Eilhart, że półelf, który zamordował króla Vizimira, nie był szaleńcem i nie działał sam. Wkrótce potem szpieg żegna się z Orim Reuvenem: powiedział jedno słowo jednej osobie i było to jedno słowo za dużo, a po tretogorskim grodzie biegają już szczury. Nocą do zamku w Tretogorze wdzierają się czarni, zamaskowani mordercy o sztyletach z graniastymi klingami; kładą trupem straże, obstawiają wszystkie korytarze i okna, rozbijają drzwi prywatnych komnat, ale w matni bez wyjścia zastają tylko kaszlącego sekretarza nad rękopisem. Dijkstra znika bez śladu; Ori, o którym rozkazy morderców nie wspominały, płaci za wierność sześcioma latami więzień i przesłuchań. Kto nasłał zabójców, opowieść nie mówi wprost.