atrament na mapieOpis ogólny, bez zdradzania fabuły.
Tropiciel w służbie Stefana Skellena, o którym opowiada się, że wytropi rybę w wodzie. Jeździ na bułanym ogierze, mówi spokojnie i rozważnie, a wojowniczym kompanom przypomina, że nie każdą sprawę załatwia się żelazem; wolałby, żeby zwady rozłaziły się po kościach. Zna ludzi Południa i ich zwyczaje na tyle dobrze, że służy oddziałowi także za głowę do rozwiązywania zagadek.
Przeglądasz bez zakładki, więc widzisz pełną opublikowaną biografię.
W Rocayne to właśnie Boreas rozwiązuje szaradę z przesłuchania Nycklara: zasłyszane przez chłopaka słowo brzmiało nie „szwalnia", lecz szczwalnia, a heca i szczucie to umówiony szyfr, którym Bonhart ostrzegł adresatów listów przed pościgiem. W drodze do Fano tropiciel studzi zapały grupy: Bonhart mało ma sobie równych w mieczu, a on wolałby, żeby między łowcą a panem Skellenem nie było zwady. Ludziom wykłada też sedno sprawy: łowca miał z koronerem umowę, że dziewczynę zwaną Falką zabije, i skrewił, zostawiając ją przy życiu, a dla kogo ją chowa, nie wiadomo, na pewno jednak nie dla barona z Geso. U Esterhazy'ego to on uprzedza towarzyszy o kościanej gwizdawce, hasłem której miecznik może wezwać ukrytych „kontrolerów jakości wyrobów".
Po Claremont Mun węszy za ostygłym tropem Bonharta, a w Goworożcu to on wpada do świetlicy z nowiną o przyjeździe łowcy z pojmaną dziewczyną, przerywając przesłuchanie Rience'a. Po ucieczce cwałuje w pościgu na czele, obok Bonharta, i przeżywa zawodowe upokorzenie: tropiciel, który umie wytropić rybę w wodzie, gubi ślad karej klaczy po trzech milach, w nagłej ciemności i nawałnicy. Potem tłumaczy wszystkie osobliwości nocy wichrem, deszczem i strachem, który ma wielkie oczy, ale na pytanie o ślady kopyt urywające się, jakby koń uleciał w niebo, twarz mu tężeje.