atrament na mapieOpis ogólny, bez zdradzania fabuły.
Mężczyzna o ciemnych, wilgotnych, jak gdyby załzawionych oczach, ostrym nosie i nieładnych, wąskich wargach; nosi aksamitny kaftan w kolorze sepii i rozkładany motylkowy sztylet, jakie robi się w Nilfgaardzie. Jest czarodziejem (zdaniem Yennefer niezbyt wprawnym) i posługuje się magią praktyczną: paraliżującym zaklęciem, pierścieniem odbierającym ofierze mowę. Mówi spokojnie, cicho, wręcz z nudą w głosie, a przesłuchuje z upodobaniem: sam przyznaje, że strasznie lubi przyglądać się, jak kogoś boli. Pracuje dla kogoś znacznie potężniejszego od siebie. Sposób, w jaki mówi o wojnie, zdradza, skąd najpewniej przychodzi: „bitwa o Cintrę" i „zdobywanie miasta" tam, gdzie cała Północ mówi „rzeź".
Przeglądasz bez zakładki, więc widzisz pełną opublikowaną biografię.
Rience odnajduje Jaskra po występie pod dębem Bleobherisem i wypytuje o prawdziwe losy Cirilli z Cintry: zginęła przy zdobywaniu miasta, jak twierdzą świadkowie, czy przeżyła, jak wynika z ballady? Gdy poeta odmawia i próbuje uciec, Rience paraliżuje go zaklęciem i torturuje w chlewie: do więzów barda każe przytwierdzić ceber wapna, grożąc, że po podciągnięciu liny ręce lutnisty będą skończone. Pyta o dwie rzeczy: czy dziecko przeżyło i gdzie zwykł ukrywać się wiedźmin. Przesłuchanie przerywa Yennefer: zabija obu pomocników Rience'a, lecz on sam umyka przez złoty portal, otwarty z zewnątrz, bo na taki teleport brakłoby mu i czasu, i sił. Czarodziejka zdąża posłać w ślad za nim żar: z bardzo daleka dobiega wrzask bólu, a Rience długo będzie się kurował z poparzeń i pozostanie naznaczony.
Polowanie trwa i przybiera na sile. Geralt, który ruszył śladem Rience'a do Temerii i Sodden, znalazł tylko trupy: zamordowano trzy osoby, które przed dwoma laty zetknęły się z wiedźminem i dziewczynką. Sam Rience działa bezczelnie i pod własnym nazwiskiem, nie zadając sobie trudu używania aliasów: przez temerską Straż wypytuje, czy wiedźmin pływa po Delcie Pontaru samojeden, czy z „niedorosłą pannicą", a za wieści płaci hojnie. Rozpoznawalny jest po kraśnej oparzelinie na lewym policzku, pamiątce po żarze Yennefer. Zdaniem Dijkstry ten „dziwny, nieuchwytny pan Rience" śmierdzi na milę dymem z nilfgaardzkiego komina i czarodziejem renegatem, a interesują się nim już tajne służby i Redanii, i Temerii. Zasadzka, którą wiedźmin zastawił na niego rejsami po Delcie, spaliła się, bo ostrzeżony Rience zdążył się spłoszyć. Nocą w oxenfurckiej mansardzie pada za to zdanie, które może odwrócić role łowcy i zwierzyny: medyczka twierdzi, że wie, kim jest i gdzie przebywa człowiek z blizną po oparzeniu trzeciego stopnia.
Rozkaz z samej góry, od imperatora Nilfgaardu, brzmi: dość zabawy, wiedźmina natychmiast wyeliminować z gry, a potem zniknąć i czekać; Yennefer zostawić w spokoju. Rience wynajmuje więc za dwieście novigradzkich koron czterech zawodowych morderców, braci Micheletów, i uprzedzony przez własny amulet (rozdał ich wiele; ten u Myhrmana zawiadamia i ostrzega zarazem) przychodzi na zasadzkę przygotowany. W zaułku chełpi się, że wie już, gdzie jest strzeżony przez wiedźmina „bękart", i obiecuje, że gdy skończy z Geraltem, dobierze się do Yennefer, do której ma osobistą urazę za sztuczki z ogniem. Plan wali się w gruzy: Micheletowie giną co do jednego, pierwsze zaklęcie Geralt odbija klingą, drugiego Rience nie kończy ze strachu i ucieka, wrzeszcząc o pomoc. Ratuje go dopiero teleport i moc, którą z gorejącego owalu przechwytuje w ostatniej chwili: stalowe kolce z jego palców ranią wiedźmina, który zdążył już zmasakrować mu twarz gołymi pięściami („prezent od Yennefer już masz, teraz dostaniesz mój"). Do portalu wchodzi chwiejnie, z wargami pękniętymi jak porzeczki, i znika; wolność zawdzięcza Filippie Eilhart, której zależy, by nie zdradził przedwcześnie, dla kogo pracuje.
Przeszłość Rience'a przestaje być tajemnicą, przynajmniej dla tych, których stać na usługi firmy „Codringher i Fenn". Studiował dwa lata w szkole czarodziejów w Ban Ard, skąd wyleciał za drobne kradzieże, i dał się zwerbować czekającym pod szkołą łowcom z kaedweńskiego wywiadu, który z odrzutów szkół magicznych zwykł szkolić morderców. Później siedział w Cintrze w lochu za długi, za rządów Calanthe, aż wykupił go, przez cztery banki i z zastrzeżeniem anonimowości, ktoś bardzo profesjonalny. Po wojnie wypłynął w Sodden, Angrenie i Brugge z pieniędzmi, którymi szastał, i zaczął szukać „pewnej osóbki": odwiedził angreńskich druidów opiekujących się wojennymi sierotami (jednego z nich znaleziono potem w lesie zamęczonego na śmierć), a następnie pojawił się na Zarzeczu. Zdaniem Codringhera działa „ze smyczy" czarodzieja, tego samego, który go wykupił: dlatego nie używa magicznego kamuflażu, który alarmowałby innych magów. Podejrzenie , że to nilfgaardzki szpieg, wcale tego nie wyklucza: totumfacki czarodzieja może brać złoto i od nilfgaardzkiego wywiadu. zawęził listę potencjalnych mocodawców do dwudziestu ośmiu czarodziejów, ale nazwiska na razie nie ma. Sam Rience, mądrzejszy po oxenfurckiej drace, zaszył się w jakiejś dziurze i nie wystawia z niej nosa.
Ta sama noc przynosi dwa uderzenia Rience'a. W Dorian trzej nasłani przez niego zabójcy mordują Codringhera i palą żywcem Fenna wraz z archiwum, przekazując konającemu adwokatowi „pozdrowienia od Rience'a" i zabierając dokumenty o pochodzeniu Ciri. Na Thanedd Rience zjawia się osobiście, ze Scoia'tael wprowadzonymi do podziemi wyspy: w bitwie w Garstangu osłania komanda magią u boku Cahira, a potem ściga uciekającą Ciri. Mała rozpoznaje go po czerwonawej plamie na policzku, a jego imię pada głośno, gdy jasnowłosy elf odmawia skoku na wiszącą nad przepaścią kładkę: chyba zwariowałeś, Rience. Skacz sam, jeśli wola. Pościg kończy się niczym; obiecana Geraltowi przez głowa Rience'a też pozostaje na karku.
Karta się odwraca: Emhyr rozkazuje ująć Rience'a wraz z grafem Cahirem, dostarczyć obu do Darn Ruach i poddać torturom, a wypytywać zamierza ich osobiście. Powód: do twierdzy Nastrog princessę przywieźli ludzie powołujący się na polecenia Rience'a, a przywieziona dziewczyna okazała się podstawioną fałszywką. Czarodziej, który polował na innych, sam staje się zwierzyną, i to ściganą przez wywiad całego Cesarstwa.
Prawda o dwóch zleceniach Rience'a wychodzi na jaw w Drakenborgu, gdzie skazany zbir Nazarian kupuje życie zeznaniami. To Rience rozkazał zgładzić Codringhera i Fenna, gdy doniesiono mu, że z kancelarią znosi się śledzony przez szajkę wiedźmin; wykonał to półelf Schirrú, który dostarczył potem Rience'owi skradzione dokumenty do oberży w Carreras. Dalej trop prowadzi do Brugge: czwartego dnia po lipcowym nowiu szajka porwała młodą pannę z domu z mosiężnymi nożycami na drzwiach, Rience oszołomił ją magicznym napojem, a zbiry zawiozły ją do Nastrogu i wydały nilfgaardzkiemu komendantowi jako Cyrylę z Cintry. Tak wygląda kulisa maskarady w Loc Grim, o którą cesarski wywiad ściga dziś samego Rience'a.
Rience zjawia się w cesarskich ogrodach stolicy jako teleprojekcja tak doskonała, że Vattier de Rideaux nie poznaje iluzji, póki sam czarodziej się nie zdradzi. Bezczelnie zapewnia, że on i jego mistrz Vilgefortz wciąż stoją po stronie Cesarstwa, a fałszywą Cirillę podsunęli w dobrej wierze, bo lepsza fałszywa niż żadna. Składa ofertę: dostarczą Vattierowi milczącą głowę zdrajcy Cahira, wiedzą bowiem, gdzie jest, dokąd zmierza i w jakiej kompanii, a dostawa w trzy tygodnie zostanie upozorowana na wyłączną zasługę wicehrabiego; milcząca głowa nie opowie przy tym nikomu, co naprawdę zdarzyło się na Thanedd. Cena jest z pozoru drobna: wiedzieć, gdzie jest i co knuje Stefan Skellen. Vattier płaci tę cenę.
Od Claremont Rience jedzie tajnie za hanzą Skellena i w czapce-niewidce krąży po biwakach, podsłuchując; wykrywa go czujna Kenna Selborne, a w Goworożcu oddział robi go „na pieroga" śmietaną, mąką i żeliwną patelnią. Przykrępowany do stołowych nóg, z piętami przy rozgrzewanych żelazach, wysłuchuje od koronera własnego życiorysu: siedem lat temu skamlał u Vattiera de Rideaux o przywilej bycia zdrajcą i podwójnym agentem, a cztery lata temu pośredniczył w kontaktach Emhyra z Vilgefortzem i przy polowaniu na Cintryjkę wyrósł na nieledwie rezydenta. Ze strachu wyznaje, że śledzi oddział na polecenie mistrza, któremu dziewczyna potrzebna jest żywa, i już ma wyrzucić z siebie ukrytą kartę atutową dotyczącą Vattiera, gdy przesłuchanie przerywa przyjazd . Ocalony koniunkturą, wita pojmaną tknięciem palca w pierś i obietnicą: gdy wpadła w jego ręce, nauczył ją bólu tymi rękami i tymi palcami, a teraz nauczy bólu i ją. W naradzie służy za pudło rezonansowe mistrza, nosząc za pazuchą , i na rozkaz Vilgefortza zdradza Skellenowi wydobyty od Vattiera sekret: w oddziale jest wtyczka. Podczas wrzeszczy „żywą!", a po zgubieniu tropu ma razem ze wszystkimi szukać jej przez zimę; to jego i Puszczyka złotem kusi się czwórka czatująca pod .
Retrospekcja z początku września odsłania, jak Rience trafił do pościgu. Gdy Wsysacz Vilgefortza wyłowił z morza Yennefer, to Rience cucił ją kopniakami i spełniał starą obietnicę o uczeniu bólu, przerwany dopiero przez mistrza, któremu czarodziejka potrzebna była żywa; potem, przy stalowym fotelu, na polecenie „dokręcaj śruby, powoli" obsługiwał imadło miażdżące jej dłoń. Sam wyprosił sobie przy podziale zadań zlecenie na Ciri, pewny, że przypadło mu łatwiejsze i przyjemniejsze niż wyprawa Schirrú na wiedźmina; w listopadzie, zmarznięty i obolały po trzech tygodniach kulbaki, z milczącym od dwóch dni ksenoglozem za pazuchą, gorzko tej pewności żałuje i coraz wyraźniej podejrzewa, że po schwytaniu dziewczyny pakt przestanie istnieć, a on dostanie nożem po gardle. Ginie inaczej. Na lodzie Tarn Mira jego własne zaklęcie rozrywa taflę wzdłuż zamiast w poprzek i posyła pół pogoni do czarnej wody. Wiszący u krawędzi kry, dzwoniąc zębami, kupczy ostatnim atutem: uratuj mnie, a powiem ci, gdzie jest Yennefer. Ciri przypomina mu obietnicę z Goworożca, pyta, czy trzyma się lodu tymi samymi palcami, którymi miał ją uczyć bólu, i przejeżdża łyżwą wzdłuż krawędzi kry. Na równiutkim śladzie zostaje krew i osiem palców. Rience tonie, a jego ksenogloz skrzeczy jeszcze na dnie jeziora pytaniami mistrza, na które nikt już nie odpowie.
Każdy prowadzi do streszczenia rozdziału, w którym się wydarzył.
r. 20Przesłuchanie w chlewie: Po występie pod dębem Bleobherisem Jaskra odnajduje w przybytku Mamy Lantieri człowiek przedstawiający się jako Rience: najpierw kusi sakiewką, potem grozi, a gdy poeta próbuje uciec sekretnym przejściem, paraliżuje go zaklęciem. W chlewie, z ramionami wyłamywanymi powrozem i cebrem wapna u stóp, Jaskier zeznaje, co wie o Geralcie i Dziecku Niespodziance. Rience zmierza do sedna: gdzie ukrywa się wiedźmin? Odsiecz przychodzi w ostatniej chwili: Yennefer, która incognito słuchała występu i pojechała za poetą, zabija obu pomocników oprawcy, lecz sam Rience umyka przez złoty portal, otwarty z zewnątrz przez kogoś nieporównanie mocniejszego. Czarodziejka zdąża posłać w ślad za nim żar, który na długo naznaczy uciekiniera poparzeniami. Z przesłuchania wynika groźna prawda: ktoś szuka Ciri i gotów jest torturować, by ją znaleźć, a sądząc po mowie i motylkowym sztylecie, stoi za tym nilfgaardzki mocodawca. Ostrzeżony Jaskier ma zniknąć na dworze redańskim, pod opieką wywiadu Dijkstry.r. 25Zasadzka w Oxenfurcie: Nocna pułapka, w której obie strony polują na siebie nawzajem. Geralt z pomocą Shani, Jaskra i Filippy Eilhart dostaje się do domu znachora Myhrmana i wymusza uaktywnienie amuletu wzywającego Rience'a; nie wie, że amulet zarazem ostrzega właściciela. Rience przychodzi więc z eskortą czterech zawodowych morderców, braci Micheletów. Wiedźmin na bojowym eliksirze zabija całą czwórkę, a uciekającego czarownika dopada przed rozbłysłym na murze owalem teleportu i okłada pięściami („prezent od Yennefer już masz, teraz dostaniesz mój"), wypytując, kto go nasłał. Bitwę rozstrzyga jednak Filippa. Najpierw klęka przy konającym Toublancu, łagodnym głosem wydobywa z niego imię, którego Geraltowi poznać nie wolno, i dobija rannego sztyletem. Potem, gdy zraniony stalowymi kolcami Rience'a wiedźmin mimo wszystko dogania uciekiniera, obezwładnia Geralta świetlistymi cęgami i pozwala czarownikowi zniknąć w teleporcie, by ten nie wyjawił, dla kogo pracuje. Na koniec ostrzega: wiedźmin przygarnął nie dziewczynkę, lecz płomień, od którego może zapłonąć świat. Ranny Geralt odpowiada własnym ostrzeżeniem: ktokolwiek odważy się skrzywdzić Ciri, skończy jak ci czterej.r. 30Pucz na Thanedd: W noc przed naradą zjazdu Filippa Eilhart z wiernymi królom czarodziejami i redańskimi zbirami Dijkstry zakuwa w kajdany z dwimerytu przekupionych przez Nilfgaard zdrajców: Vilgefortza, Terranovę, Fercarta i Francescę Findabair. Ceną nocnej akcji są pierwsze ofiary, Lydia van Bredevoort i Hen Gedymdeith. Na naradzie w Garstangu Tissaia de Vries staje po stronie oskarżonych, a wprowadzone przez Yennefer medium wieszczy wybuch wojny i śmierć króla Vizimira; wtedy arcymistrzyni znosi jednym zaklęciem blokadę Garstangu, neutralizuje dwimeryt i uwalnia spiskowców. Z podziemi wyspy wysypują się sprowadzeni zdradą Scoia'tael pod wodzą Cahira i Rience'a i zaczyna się masakra, w której ginie kilkoro czarodziejów z obu stron. Geralt, torujący sobie drogę do Ciri i Yennefer, ścina Terranovę i wycina komando elfów, po czym u stóp Tor Lara zostaje zmasakrowany żelaznym kijem Vilgefortza; na koniec Wieża Mewy, do której wbiegła Ciri, zawala się wraz ze spaczonym teleportem. Kapituła i Rada przestają istnieć, a losy Ciri i Yennefer pozostają nieznane.r. 50Ucieczka z Goworożca: W dzień jesiennej Równonocy los zbiera we wsi Goworożec wszystkich, którzy ścigają Ciri: Bonhart przywozi ją na łańcuchu do Skellena, przy stole siedzi pojmany chwilę wcześniej Rience, a z jego srebrnego ksenoglozu przemawia sam Vilgefortz. Podczas targu o dziewczynę na jaw wychodzi wszystko naraz: Skellen morduje na zlecenie spiskujących przeciw Emhyrowi książąt, Vilgefortzowi potrzebne jest tylko łożysko Ciri, a Bonhart sprzedaje ją za dwa tysiące florenów z prawem przyglądania się. O losie dziewczyny przesądza jednak ktoś inny. Czujna Kenna Selborne próbuje wejść w jej myśli, a odepchnięta z krwotokiem, sama wpycha jej do ręki broń: Ciri odzyskuje Siłę, której wyrzekła się na pustyni Korath. Psionicznym uderzeniem powala wartowników, Neratin Ceka, agent Vattiera, przecina jej więzy i ceną życia zatrzymuje Bonharta, a Kelpie przesadza siedmiostopowy kołowrót jak czarna jedwabna wstęga. W zamieszaniu giną czworo: Ceka rozpłatany przez Bonharta, Kabernik Turent od miecza Ciri, Chloe Stitz od bełtu Jediaha Mekessera, który nie pozwolił jej strzelić do dziewczyny, i sam Mekesser od oriona Skellena. Drugi orion, rzucony za uciekającą, rozcina jej twarz: to rana, z którą kilka dni później znajdzie ją pustelnik na Pereplucie. Pościg gubi trop w nienaturalnej nawałnicy, wśród opowieści o rosnącym do rozmiarów smoka słomianym jednorożcu, o zacierającej ślady kawalkadzie widm na końskich szkieletach i o wyciu beann'shie.r. 51Bitwa na lodzie Tarn Mira: Po blisko trzech tygodniach pościgu od Dun Dâre myśliwi dopadają zdobycz na zamarzniętym jeziorze Tarn Mira i dopiero na lodzie pojmują, kto tu na kogo polował. Ślady stóp Ciri, idącej rzekomo pieszo środkiem jeziora, urywają się nagle: dziewczyna założyła łyżwy i we mgle zawraca ku rozciągniętej w ławę pogoni. W przelotach ginie Stigward i dwaj gemmerscy żołnierze, Ola Harsheim pada podcięty pod kolano, a rzucony w łyżwiarkę orion Skellena grzęźnie w twarzy właśnie jego. Zaklęcie Rience'a, zamiast przegrodzić jej drogę, rozrywa taflę wzdłuż: w czarnej wodzie lądują niemal wszyscy, a Ciri przefruwa nad szczeliną i dogania uciekającego Berta Brigdena. Wiszącemu u krawędzi kry Rience'owi, który kupczy wiedzą o miejscu przetrzymywania Yennefer, przypomina obietnicę nauczenia jej bólu „tymi palcami", po czym przejeżdża łyżwą wzdłuż krawędzi: na lodzie zostaje osiem palców, a czarodziej tonie razem ze swoim ksenoglozem. Z dziesięciu ludzi, którzy weszli na lód, wychodzą z niego żywi tylko Skellen, Boreas Mun i Dacre Silifant; Bonhart, który pułapkę przewidział i zawrócił po konia, gna już brzegiem, by odciąć dziewczynie drogę do północnego krańca jeziora.r. 51Pojmanie Yennefer: Czarny lej, który na Głębi Sedny porwał drakkar „Alkyone", nie był żadną katastrofą naturalną, lecz zaklęciem: Wsysaczem Vilgefortza, który podniósł łódź z morza razem z Yennefer. Czarodziejka budzi się na kamienistej równinie przy kryjówce maga, wśród wraków statków ginących od lat bez wieści na Głębi, i pojmuje, że Crach miał rację: ani piętnaście lat temu, ani teraz nie było w tych zaginięciach przypadku. To nie ona tropiła Vilgefortza, to on tropił ją; wpływając na Głębię, sama wpchnęła mu się w ręce. Skatowana przez Rience'a, przykuta do stalowego fotela w laboratorium, obok drugiego fotela czekającego „od dawna" na Ciri, ma posłużyć za sondę empatyczną: jedyny sposób na wyskanowanie dziewczyny chronionej aurą Starszej Krwi. Torturowana śrubowym imadłem, nie pozwala sobie wydrzeć empatycznej matrycy Ciri, pęka jednak przy Geralcie: na ekranie megaskopu Vilgefortz ogląda wiedźmina, Cahira, Jaskra i jakąś kobietę. Do „ostatecznego rozwiązania kwestii wiedźmińskiej" zgłasza się Schirrú, który zna wyskanowane okolice; Rience'a mistrz posyła do Vattiera, a potem do śledzenia Skellena i Bonharta. Yennefer trafia do lochu.