atrament na mapieOpis ogólny, bez zdradzania fabuły.
Studentka trzeciego roku medycyny w Akademii Oxenfurckiej, siedemnastoletnia, o ciemnorudych włosach przystrzyżonych tuż poniżej uszu, zadartym nosku i wesołych piwnych oczach. Nosi jasnozieloną szatę studentek Katedry Medycyny i Zielarstwa. Bystra i bezczelnie pewna siebie: szpicla rozpoznaje od jednego zerknięcia (jak wszyscy żacy, którzy tajnych służb serdecznie nie znoszą), okno jako droga ewakuacji nie robi na niej wrażenia, a sekret potrafi skwitować formułą tajemnicy lekarskiej. Jaskier ma słabość do dziewcząt takich jak ona: niezbyt ładnych, a pięknych, takich, które śnią się po nocach, gdy klasyczne piękności zapomina się po pięciu minutach.
Przeglądasz bez zakładki, więc widzisz pełną opublikowaną biografię.
Zagadnięta przez Jaskra na alejce przed swoją Katedrą, Shani bez wahania pomaga śledzonemu przez szpicli poecie: pod pozorem czułych zalotów przyjmuje szeptem wiadomość dla ukrywającego się w miasteczku wiedźmina i przekazuje ją tak skutecznie, że wieczorem Jaskier zastaje ją w mansardzie Geralta, a na podłodze jasnozieloną szatę medyczki. Ciekawość zobaczenia z bliska słynnego wiedźmina zaprowadziła ją dalej, niż ktokolwiek przypuszczał. Nocną naradę, w której obok poety bierze udział przybyła pod postacią sowy Filippa Eilhart, Shani kończy zdaniem, od którego wszystkim zapiera dech: jeśli poszukiwany przez wszystkich Rience ma na twarzy bliznę po oparzeniu trzeciego stopnia, to ona wie, kim jest i gdzie przebywa.
To Shani otwiera nocną zasadzkę: zna Myhrmana, bo sprzedaje mu leki wyszabrowane z uczelnianej pracowni (ojczym z trudem opłaca jej czesne), więc nocnym wołaniem o opuszczenie mostku wywabia znachora zza rygli. Przy przesłuchaniu bez litości rozbraja jego łgarstwa wspomnieniem sprzed trzech dni, kiedy to Rience pił u znachora wino i brał się do macania, aż musiała mu dać po łapach. Gdy w zaułku zaczyna się rzeź, rwie się do rannych z krzykiem, że jest medyczką, i Jaskier musi ją trzymać siłą. Na koniec, gdy Filippa i Geralt mierzą się wzrokiem nad trupami, to ona z opatrunkami w rękach kończy noc: wiedźmin, ranny od stalowych kolców, osuwa się właśnie w jej ręce.
Lata później Shani, już nie studentka, lecz ochotniczka frontowej medycyny, trafia pod Brenną do zespołu chirurga Rusty'ego, obok Marti Sodergren i Ioli. Zaczyna od nawlekania igieł i trzymania haków, a kończy dzień jako chirurg: na komendę „kiedyś trzeba zacząć" zaszywa pierwszego w życiu pacjenta wedle recepty, którą Rusty podaje jak przepis na pierogi: czerwone z czerwonym, żółte z żółtym, białe z białym, a na pewno będzie dobrze. Przy wejściu do namiotu twardnieje szybciej, niż sama by chciała: żołnierzy taszczących zwłoki barona Aubry'ego odprawia zdaniem, że lazaret to nie kostnica, za co zbiera od Rusty'ego naukę, że na cynizm chirurg może sobie pozwolić po dziesięciu latach praktyki. Nocą po bitwie płacze i chichocze na przemian z Iolą pod płachtą namiotu. Umrze siedemdziesiąt dwa lata później jako słynna, otoczona szacunkiem dziekanka katedry medycyny w Oxenfurcie, a pokolenia chirurgów będą powtarzać jej żart o zszywaniu czerwonego z czerwonym, rzadko zauważając, że pani dziekan zawsze ukradkiem ociera przy nim łzę.
Każdy prowadzi do streszczenia rozdziału, w którym się wydarzył.
r. 25Zasadzka w Oxenfurcie: Nocna pułapka, w której obie strony polują na siebie nawzajem. Geralt z pomocą Shani, Jaskra i Filippy Eilhart dostaje się do domu znachora Myhrmana i wymusza uaktywnienie amuletu wzywającego Rience'a; nie wie, że amulet zarazem ostrzega właściciela. Rience przychodzi więc z eskortą czterech zawodowych morderców, braci Micheletów. Wiedźmin na bojowym eliksirze zabija całą czwórkę, a uciekającego czarownika dopada przed rozbłysłym na murze owalem teleportu i okłada pięściami („prezent od Yennefer już masz, teraz dostaniesz mój"), wypytując, kto go nasłał. Bitwę rozstrzyga jednak Filippa. Najpierw klęka przy konającym Toublancu, łagodnym głosem wydobywa z niego imię, którego Geraltowi poznać nie wolno, i dobija rannego sztyletem. Potem, gdy zraniony stalowymi kolcami Rience'a wiedźmin mimo wszystko dogania uciekiniera, obezwładnia Geralta świetlistymi cęgami i pozwala czarownikowi zniknąć w teleporcie, by ten nie wyjawił, dla kogo pracuje. Na koniec ostrzega: wiedźmin przygarnął nie dziewczynkę, lecz płomień, od którego może zapłonąć świat. Ranny Geralt odpowiada własnym ostrzeżeniem: ktokolwiek odważy się skrzywdzić Ciri, skończy jak ci czterej.r. 59Bitwa pod Brenną: Największa i najkrwawsza bitwa tej wojny, zapowiadana od dawna batalia „może największa w historii". Marszałek Menno Coehoorn, chcąc przeciąć drogę armii idącej z odsieczą Mayenie, rozdziela Grupę Armii „Środek" i z czterdziestoma sześcioma tysiącami wyborowej jazdy wymusza starcie na błoniu pod Brenną, nad rzeczką Chotlą. Bitwę rozstrzygają kolejno: tchórzliwy patrol, który nie wykrył nadciągającej odsieczy, twardość temerskiej piechoty, o którą rozbija się dywizja „Alba", morderczy marsz okrążonego czworoboku krasnoludów Barclaya Elsa i kondotierów Julii Abatemarco ku Złotemu Stawowi, szarża odsieczy Blenheima Blenckerta z okrzykiem „Redania!" oraz wyzimscy pikinierzy wojewody Bronibora, którzy własnymi piersiami zamykają lukę przed flankowym zagonem „Nauzicai" i Daerlańczyków. Cesarstwo traci czterdzieści cztery tysiące ludzi, kwiat kawalerii i niemal wszystkich wodzów; uciekającego w cudzym płaszczu Coehoorna dosięgają nad Chotlą bełty krasnoludzkich kuszników, mszczących Caleba Strattona. Ginie też wojewoda Bronibor, hrabia de Ruyter i wiedźmin Coën, a Jarre płaci za swoje „stać jak mur" lewym przedramieniem. Marsz Cesarstwa na północ zostaje ostatecznie złamany, a mądrze wykorzystane owoce wiktorii ruszają lawinę, która odmienia losy całej wojny.