atrament na mapieOpis ogólny, bez zdradzania fabuły.
Psioniczka, w żargonie Południa czujna, świadcząca „usługi różne" na rzecz cesarskiego wywiadu. Ma czystą percepcję pozazmysłową pierwszego typu: słyszy cudze myśli, potrafi rozmawiać na odległość z czarodziejem, elfem albo inną czujną i umie przekazać myślą rozkaz, czyli zmusić człowieka, by zrobił to, czego ona chce; pod hipnozą miewa też przebłyski prekognicji, ale psychokinezy nie ma wcale. Mówi gadatliwą, potoczystą gwarą pełną wtrąceń „znaczy się", lubi porządek w opowieści („jakaś kolejność być musi, bo się wszystko zwikła") i nie daje się zastraszyć byle czemu. Głębsze sondowanie cudzego umysłu przypłaca krwotokiem z nosa, więc przy robocie trzyma w pogotowiu chustkę. W jej przeszłości wisi niewyjaśniona sprawa zniknięcia statku „Gwiazda Południa", w której niczego jej nie udowodniono.
Przeglądasz bez zakładki, więc widzisz pełną opublikowaną biografię.
Pod koniec sierpnia w karczmie w Etolii Kennę werbuje Dacre Silifant: do hanzy zbieranej dla cesarza i Cesarstwa potrzebna jest czujna, która nie ulęknie się czarów, bo przyjdzie mieć sprawę z czarownikami. Czternastego września oddział staje w przygranicznym forcie Rocayne, gdzie Stefan Skellen wypytuje ją o talent i zapowiada, że najpierw przyjdzie mieć sprawę nie z czarodziejem, lecz z inną, nie mniej zagadkową personą. Dwa dni później Kenna jedzie z grupą Neratina Ceki do Fano, do miecznika Esterhazy'ego, który odmawia jakichkolwiek informacji o swoich klientach. Wtedy czujna, z chustką przy nosie na wypadek krwotoku, wdziera się do jego mózgu pulsacją i rozkazem, a miecznik wyznaje chrapliwie wszystko o wizycie Bonharta i dziewczyny zwanej Falką. Na niewiele się to zdaje: w drodze powrotnej grupę dogania wieść, że dzień wcześniej była masakra w Claremont i łowca wyprzedził hanzę o jeden dzień. O wszystkim tym Kenna opowiada znacznie później przed cesarskim trybunałem, w procesie o zdradę stanu: doprowadzona z cytadeli, zeznaje w sprawie „osoby podającej się za Cirillę, księżniczkę Cintry" i wylicza, że z werbowanych wtedy towarzyszy większość już nie żyje, a reszta siedzi na sali pod strażą, w tym oskarżony Silifant.
Rok po tamtej Równonocy, w celi wojskowej cytadeli dzielonej z siostrami Scarra i prowiant-majstrem Kohutem (który próbował ją nocą zgwałcić i za karę telepatycznie walił głową w drzwi), Kenna wraca z sądu z gorzkim bilansem: zeznawała prawdę, a wyszedł jej współudział w spisku mającym na celu obalenie władzy. Wspomina to, czego przed sędziami nie powiedziała. To ona w przeddzień Równonocy wykryła przy oddziale niewidymkę, niewidzialnego szpiega, i to według jej planu w Goworożcu zrobiono go „na pieroga": śmietaną, mąką i patelnią Brigdena. Szpiegiem okazał się czarownik Rience, któremu podczas przesłuchania mieszała myśli, by nie mógł czarować, a czytając go, poznała ukrytą kartę atutową o Vattierze de Rideaux. Podsłuchała też naradę z głosem Vilgefortza i zrozumiała ogrom kabały, w którą popadła; tej samej nocy Neratin Ceka wyznał jej, komu naprawdę służy, a ona obiecała go nie zdradzić. Chcąc zrozumieć ściganą dziewczynę, i została odepchnięta z siłą, przy której jej własny talent to dziecinada: usiadła na piasku z krwotokiem z nosa i nogami jak z drewna, myśląc z podziwem, że trafiła na superpsioniczkę dziesięć razy mocniejszą od siebie i że dobrze, iż tamta nie zabiła. Patrzyła potem, jak ginie Neratin, jak pada od bełtu , a Mekesser od , i jak kara klacz przesadza siedmiostopowy kołowrót. W myślach zderza do dziś dwa fakty: koroner mówił do niej „pani Selborne", jak do oficera, a ona sama nie umiała już odpowiedzieć, komu właściwie służy.