atrament na mapieOpis ogólny, bez zdradzania fabuły.
Zaprawiony w bojach żołnierz Cesarstwa, weteran tłumienia rebelii w Nazairze pod starym Braibantem. Mówi żołnierską, rubaszną polszczyzną Południa, w której co drugie zdanie jest „paradne", a salutuje po gemmersku, pięścią przyłożoną do kołpaka. Swoich ludzi dobiera fachowo i broni ich z zimną pewnością siebie nawet przed przełożonymi.
Przeglądasz bez zakładki, więc widzisz pełną opublikowaną biografię.
Na polecenie Stefana Skellena Silifant zbiera po karczmach Południa oddział najlepszych mołojców, jakich wydało Cesarstwo z przyległościami: w Etolii werbuje między innymi czujną Kennę Selborne, a całość przyprowadza czternastego września do fortu Rocayne, uwinąwszy się w dwadzieścia dwa dni zamiast danych mu czterech niedziel. Na uszczypliwe pytanie koronera o płeć oficera Neratina Ceki odpowiada zimno, że tego nie wie, za to wie, jakim Neratin jest oficerem, a reszta miałaby znaczenie tylko przy oświadczynach. Znacznie później Silifant zasiada na ławie oskarżonych przed cesarskim trybunałem w procesie o zdradę stanu, gdzie zeznająca Kenna wskazuje go bez wzywania.
W Goworożcu Silifant chluska śmietaną przy robieniu Rience'a „na pieroga", a potem dostaje od Bonharta koniec łańcucha pojmanej dziewczyny z poleceniem pilnowania jej jak oka w głowie. Pilnuje po swojemu: gapiom każe nie tykać ani dziewczyny, ani cudzych rzeczy, a Frippowi z Turentem, którzy proponują „osłodzić" skazanej ostatek życia, wygraża batem; skoro nie wiadomo, czy nie przyjdzie jej przed świtem kaźnić, niech choć do tego czasu zazna spokoju. Podczas ucieczki biegnie na majdan i gna z pogonią, a na widok skoku karej klaczy nad kołowrotem krzyczy z podziwem, że taki koń wart jest swej wagi w złocie.