Opis ogólny, bez zdradzania fabuły.
Czarodziejka najwyższej rangi, Arcymistrzyni, członkini Kapituły. Jej pedantyzm jest legendarny: nierówno ułożony mankiet, krzywo leżąca serwetka czy pierścień obrócony w niewłaściwą stronę potrafią zaprzątać ją w środku najważniejszych rozmów, co jednych denerwuje, a innych bawi, ona zaś zupełnie się tym nie przejmuje. Za tą fasadą kryje się umysł, przed którym nie ma zasłon: Tissaia przenika kamuflujące zaklęcia, wyczuwa cudze impulsy myśli i panuje nad własną twarzą tak doskonale, że nie zdradza niczego, co zobaczyła.
Przeglądasz bez zakładki, więc widzisz pełną opublikowaną biografię.
Wysłana z Artaudem Terranovą po opinię Vilgefortza w sprawie narady królów w Hagge, Tissaia słucha rad gospodarza i myśli swoje: Kapituła zrobi to, co on rozkaże, ukrywając rozkaz pod pozorem rady, bo wszyscy stali się pionkami w grze, której reguł nie znają. To ona wymusza na Vilgefortzu deklarację w sprawie pogromów nieludzi i poparcie dla powszechnego zjazdu czarodziejów. Przy okazji widzi to, czego widzieć nie miała: aparaturę do psychowizji metodą „kryształ, metal, kamień" i dwie zamaskowane księgi, przepowiednię Ithlinne oraz Aen Hen Ichaer, Starszą Krew. Gdy Vilgefortz zaczyna wypytywać o Yennefer, Tissaia ucina spekulacje o jej „rzekomych emocjach" i osłania ją spokojnymi półprawdami, wiedząc, że wszystko, co Yennefer nosi, jest aktywne i psychowizją niewykrywalne. Wyjeżdża z pytaniami, których nie zadaje na głos: kogo szukasz, Vilgefortz, i co Yennefer ma wspólnego z proroctwem Itliny i ze Starszą Krwią Elfów?