ink on the mapA general portrait, with no plot given away.
Marszałek Nilfgaardu, mianowany namiestnikiem podbitej Cintry, której szczerze nie polubił („ten kraj jest taki ponury"). Stary wojak: wie, że pogarda śmierci u młodzików bierze się wyłącznie z braku wyobraźni, bo sam kiedyś taki był. Przy imperatorze Emhyrze czeka na rozkazy w ciszy i cierpliwie, niczego nie ukrywając, bo przed tym człowiekiem ukrywać się nie da; monologów władcy słucha bez przyjemności, choć wie, że są dowodem zaufania.
You’re browsing without a bookmark, so you see the full published biography.
Coehoorn melduje imperatorowi o naradzie w Hagge i o stłumieniu rebelii w Prowincji, z pojmaniem diuka Windhalma z Attre włącznie. Dostaje rozkazy, które kolejno go zaskakują: ma zadbać, by o naradzie królów dowiedzieli się czarodzieje, ma oficjalnie, jako namiestnik, patrzeć na spektakularną kaźń Windhalma, której wolałby uniknąć, i ma przekazać przez magików szyfrowany rozkaz dla Rience'a o natychmiastowym zamachu na wiedźmina. Czeka go też nowe zadanie: przekaże namiestnictwo i obejmie dowodzenie w Dol Angra, gdzie ma wziąć w karby młodych oficerów, ochłodzić gorące głowy i dać się sprowokować dopiero wtedy, gdy imperator wyda rozkaz.
Marszałek polny, głównodowodzący wojsk uderzających z Dol Angra, rozbija pod Aldersbergiem armię Demawenda i Meve, rzuciwszy trzynaście tysięcy żołnierza na niespełna połowę tej liczby obrońców. Dzień przed bitwą ogłasza dowódcom nową doktrynę: stara zasada „wojna zamkom, pokój chatom" przestaje obowiązywać, od jutra hasłem jest wojna wszystkiemu, co żyje, i wszystkiemu, czego ima się ogień, a za linią przyszłego traktatu ma zostać spalona ziemia, w odwecie za Sodden. Kampanię wieńczy na moście na Dyfne, ściskając dłoń margrafa Mansfelda nad dogorywającym królestwem Aedirn.
Wedle planów zreferowanych na naradzie u Emhyra to Coehoorn poprowadzi wiosną główne uderzenie ofensywy: Grupa Armii „Środek" pod jego dowództwem ma bić na Temerię, ku rubieży Pontaru i linii Novigrad, Wyzima, Ellander.
Wiosną plan wchodzi w życie i imię Coehoorna wisi nad Północą jak gradowa chmura. Grupa Armii „Środek" idzie doliną Iny na północ w sile około stu tysięcy żołnierza, zostawiając za sobą, jak mówią krasnoludowie w Wyzimie, ziemię i wodę; Dennis Cranmer szeptem przyznaje, że gdyby nie powstanie w Verden, wiązące siły grupy „Verden" de Wetta, Czarni już staliby pod miastem, a Temeria z Redanią nie mają sił zatrzymać marszałka przed strategiczną rubieżą Pontaru. Przeszkodą okazała się za to odsiecz Mayeny: kondotierska szarża rozerwała pierścień wokół twierdzy i po raz pierwszy od lat prysł mit o niezwyciężonym Nilfgaardzie.
Na wieść, że Nordlingowie idą z odsieczą Mayenie, Coehoorn robi to, co stary krogulec, który wie, gdzie dziobnąć: rozdziela Grupę Armii „Środek", bierze samą kawalerię, czterdzieści sześć tysięcy wyborowej jazdy, i zachodzi wrogom drogę pod Brenną. Bitwę przegrywa mu najpierw tchórzliwy patrol Flauta, którego fałszywy meldunek przesłania nadciągającą odsiecz Blenckerta, potem twardość temerskiej piechoty i krasnoludzkiego czworoboku, a na końcu wyzimskie piki Bronibora, o które rozbija się flankowy zagon odwodów. Marszałek do końca dowodzi zimno i celnie, ale w ucieczce odrzuca wszelkie pozory bohaterstwa, które kroniki włożą mu potem w usta: w płaszczu i hełmie oddanych mu przez rotmistrza Sieversa chce już tylko przeżyć. Nad rzeczką Chotlą jego koń grzęźnie w młace, a na brzegu stają krasnoludzcy kusznicy. Zoltan Chivay i Munro Bruys nie słuchają bełkotu przez wybite zęby: widzą srebrny skorpion Daerlańczyków na cudzym płaszczu i strzelają „za Caleba Strattona". Najlepszy wódz Cesarstwa tonie w błotnistej wodzie Chotli, myśląc, że w życiu nie słyszał o żadnym Calebie. Kronika zapisze uczciwie, że los marszałka pozostał nieznany, i doda ludowe legendy o pustelniku z Brokilonu oraz o zjawie zawodzącej na pobojowisku „oddajcie mi moje legiony"; nilfgaardzka szkoła będzie za to uczyć, że pod Brenną zgubił go spisek zdrajców, a krytyków jego sztuki dowódczej cesarska cenzura utrze do milczenia.
Each one leads to the summary of the chapter where it happened.
ch. 31Bitwa pod Aldersbergiem: Walna bitwa wojny o Aedirn. Po błyskawicznym upadku lyrijskich twierdz Spalla i Scala oraz kapitulacji Rivii Demawend i Meve przyjmują pod Aldersbergiem bitwę, by nie dopuścić do blokady twierdzy, choć zdołali zebrać ledwie pięć, sześć tysięcy żołnierza: resztę sił odcięto w fortach albo związały ją rajdy Scoia'tael na skrzydłach. Menno Coehoorn rzuca na nich trzynaście tysięcy ludzi, w tym dziesięć chorągwi pancernych, kwiat nilfgaardzkiego rycerstwa, i rozbija armię Aedirn w puch. Po bitwie marszałek ogłasza nową zasadę wojny (wojna wszystkiemu, co żyje, i spalona ziemia za linią przyszłego traktatu), komornicy Evertsena przystępują do wywózki bogactw kraju, a Vengerberg, którego cechy bronią się dzielnie przez tydzień, płaci za opór rzezią około sześciu tysięcy ludzi. Zaczyna się wielka ucieczka ludności ku Temerii i Redanii i wielkie polowanie Cesarstwa na jeńców.ch. 31Rozbiór Aedirn: Klęska Demawenda rozstrzyga się nie tylko na polu bitwy, ale i przy stołach. Foltest, któremu hołd lenny Ervylla z Verden oddał w nilfgaardzkie ręce twierdze u ujścia Jarugi, przyjmuje układ Emhyra i ogłasza radzie w Wyzimie, że przynosi jej pokój; ceną neutralności jest zajęcie doliny Pontaru z twierdzą Hagge. Henselt zawiera z Cesarstwem własny układ i wysyła Burą Chorągiew po „odwieczne ziemie" Dolnej Marchii: na moście na rzeczce Dyfne margraf Mansfeld i Menno Coehoorn pieczętują podział łupów uściskiem dłoni nad dogorywającym królestwem. Trzecią częścią rozbioru jest dar dla elfów: Francesca Findabair zostaje z łaski Emhyra królową Wolnych Elfów w Dol Blathanna, za cenę dalszej, samotnej walki komand Scoia'tael, których nie wolno jej ani wycofać, ani wspierać.ch. 59Bitwa pod Brenną: Największa i najkrwawsza bitwa tej wojny, zapowiadana od dawna batalia „może największa w historii". Marszałek Menno Coehoorn, chcąc przeciąć drogę armii idącej z odsieczą Mayenie, rozdziela Grupę Armii „Środek" i z czterdziestoma sześcioma tysiącami wyborowej jazdy wymusza starcie na błoniu pod Brenną, nad rzeczką Chotlą. Bitwę rozstrzygają kolejno: tchórzliwy patrol, który nie wykrył nadciągającej odsieczy, twardość temerskiej piechoty, o którą rozbija się dywizja „Alba", morderczy marsz okrążonego czworoboku krasnoludów Barclaya Elsa i kondotierów Julii Abatemarco ku Złotemu Stawowi, szarża odsieczy Blenheima Blenckerta z okrzykiem „Redania!" oraz wyzimscy pikinierzy wojewody Bronibora, którzy własnymi piersiami zamykają lukę przed flankowym zagonem „Nauzicai" i Daerlańczyków. Cesarstwo traci czterdzieści cztery tysiące ludzi, kwiat kawalerii i niemal wszystkich wodzów; uciekającego w cudzym płaszczu Coehoorna dosięgają nad Chotlą bełty krasnoludzkich kuszników, mszczących Caleba Strattona. Ginie też wojewoda Bronibor, hrabia de Ruyter i wiedźmin Coën, a Jarre płaci za swoje „stać jak mur" lewym przedramieniem. Marsz Cesarstwa na północ zostaje ostatecznie złamany, a mądrze wykorzystane owoce wiktorii ruszają lawinę, która odmienia losy całej wojny.