Pełny opis wydarzenia.
Zgarnięty prosto z gospody w Riedbrune Geralt siada na krześle dla przesłuchiwanych przed jednookim prefektem Fulkiem Artevelde i wysłuchuje zeznań świadka koronnego. Zbiegła z bandy Angoulême, której za współpracę obiecano stryczek zamiast pala z rozpalonymi obcęgami, wydaje szykowaną zbrodnię: rozbójnik Słowik czeka ze swoją hanzą w Belhaven, by zabić wiedźmina na zlecenie tajemniczego półelfa, który zapłacił duże pieniądze i opisał wszystko, łącznie z kompanią Geralta (choć doliczył się w niej tylko czworga). Prefekt, który od miesięcy czeka na sposób, by dopaść Słowika przed amnestią, proponuje układ: Geralt jako jego „koronny wiedźmin" wykończy rozbójnika, a Fulko w zamian o nic nie zapyta, powiadomi cesarski kontrwywiad dopiero po wszystkim i da kompanii czas na dotarcie do Toussaint. Przy okazji wyprowadza wiedźmina z błędu: druidzi z Caed Dhu nie siedzą już nad jeziorem Loc Monduirn, lecz od miesiąca przebywają w Toussaint, pod opieką księżnej Anarietty. Geralt przystaje pod dwoma warunkami, a drugim jest przyspieszona amnestia i wolność dla Angoulême; prefekt godzi się niemal natychmiast, bo wie, że wiedźmin robi to wszystko właśnie dla niej.
Pełny kontekst: streszczenie rozdziału 45 →
Co doprowadziło do tego wydarzenia i co z niego wynikło. Skutki pokazujemy do Twojej zakładki.
Po tym, jak łaska królowej Meve zmieniła się w przymusowy pobór, a lyrijski korpus zawrócił znad drogi do Caed Dhu ku Mahakamowi, drużyna Geralta nocą z piątego na szóstego września cichaczem dezerteruje, „pożyczając" na drogę konie, ekwipunek i muła Draakula. Po dwóch dobach w nadrzecznej łozinie kompania przeprawia się dziesiątego września na lewy brzeg Jarugi najbezczelniej, jak się da: po odbudowanym moście w Czerwonej Bindudze, wmieszana w tłum nilfgaardzkich transportów i cywilnej zbieraniny, a jedyny patrol zbywa Cahir władczym warknięciem o cesarskiej służbie. Drużyna znika w lasach Górnego Zarzecza, na terytorium wrogiego Cesarstwa, i rusza ku Stokom śladem druidów, którzy opuścili Czarny Las.
Zgarnięty prosto z gospody w Riedbrune Geralt siada na krześle dla przesłuchiwanych przed jednookim prefektem Fulkiem Artevelde i wysłuchuje zeznań świadka koronnego. Zbiegła z bandy Angoulême, której za współpracę obiecano stryczek zamiast pala z rozpalonymi obcęgami, wydaje szykowaną zbrodnię: rozbójnik Słowik czeka ze swoją hanzą w Belhaven, by zabić wiedźmina na zlecenie tajemniczego półelfa, który zapłacił duże pieniądze i opisał wszystko, łącznie z kompanią Geralta (choć doliczył się w niej tylko czworga). Prefekt, który od miesięcy czeka na sposób, by dopaść Słowika przed amnestią, proponuje układ: Geralt jako jego „koronny wiedźmin" wykończy rozbójnika, a Fulko w zamian o nic nie zapyta, powiadomi cesarski kontrwywiad dopiero po wszystkim i da kompanii czas na dotarcie do Toussaint. Przy okazji wyprowadza wiedźmina z błędu: druidzi z Caed Dhu nie siedzą już nad jeziorem Loc Monduirn, lecz od miesiąca przebywają w Toussaint, pod opieką księżnej Anarietty. Geralt przystaje pod dwoma warunkami, a drugim jest przyspieszona amnestia i wolność dla Angoulême; prefekt godzi się niemal natychmiast, bo wie, że wiedźmin robi to wszystko właśnie dla niej.
Dwudziestego piątego września, u stóp Gorgony, Geralt publicznie przeprasza Cahira za niesłuszne oskarżenie o zdradę, które dwie noce wcześniej skończyło się bijatyką na pięści, rozdzieloną dopiero pasem Milvy. Wyjaśnia, skąd wziął się jego gniew: drużynę zdradziła osoba niegdyś mu bardzo bliska, śledząca ją magią skanującą, a czarodziejów zdemaskowała pomyłka w liczeniu, bo Regis jako wampir jest dla czaru wychwytującego niewidzialny. Potem wiedźmin mówi głośno to, co wszyscy przeczuwają od nocy czerwonego księżyca: tamtej nocy było Ekwinokcjum i wszystko wskazuje na to, że Ciri poniosła wtedy śmierć, gdzieś daleko, samotna wśród wrogich ludzi. Drużynie pozostała zemsta, przykład grozy, o którym opowieści będą krążyć za sto lat: w Belhaven trzeba wydusić z półelfa nie to, na czyj rozkaz działa, lecz gdzie znajdują się jego mocodawcy. Hanza dzieli się na dwie grupy: Geralt, Cahir i Angoulême ruszają w górę Newi ku Belhaven, na Słowika i półelfa, a Jaskier, Milva i Regis jadą ku dolinie Sansretour i granicom Toussaint, gdzie schronili się druidzi.
Trop czerwonego błota z rudokopów wokół Belhaven prowadzi Geralta, Cahira i Angoulême do kopalni „Rialto". Po drodze trójka wycina piątkę haraczników Słowika z Novosadem i Yirrelem na czele, a mistyfikacja Angoulême, jakoby to oni zabili wiedźmina i należała im się druga rata za kontrakt, wywabia z magazynu samego zleceniodawcę. Półelf Schirrú przyjmuje jako dowód wiedźmiński medalion, po czym odsłania karty: rozpoznał Geralta od pierwszego rzutu oka, bo dokładnie mu go opisano, a przysłano go, by z wiedźminem skończył. Z nożem na gardle Angoulême doczekuje przybycia wspólników: skorumpowanego kapitana nilfgaardzkiej kawalerii, który w trybie doraźnym skazuje trójkę na śmierć, i Słowika, cesarskiego już „dowódcy kompanii ochrony górnictwa", który dla zbiegłej z jego hanzy dziewczyny każe ciosać pal. Schirrú zdąża jeszcze pochwalić się, że to on z rozkazu mistrza Vilgefortza zamordował w Dorian Codringhera i Fenna, i obiecuje Geraltowi śmierć w smole, gdy na kopalnię spadają bomby zapalające i strzały partyzantów z Wolnych Stoków. W ognistym pandemonium ginie kapitan, Angoulême rozwala Słowikowi policzek niemal do zębów, a trójka wyrywa się z okrążenia. Cenę ucieczki płaci Cahir, oskalpowany rzuconym toporkiem, oraz Geralt, którego medalion z głową wilka zostaje w kieszeni Schirrú.
W drodze doliną Sansretour, przy ognisku nad pieczonymi pstrągami, Cahir opowiada wreszcie Geraltowi całą swoją historię z Cintry. Nilfgaardzki szpieg na dworze wydał plan wywiezienia królewskiej wnuczki, a na grupę młodego oficera uciekający wpadli czystym przypadkiem. Po sieczce w płonącym kwartale miasta Cahir został z półprzytomną Ciri sam wśród trupów i ognia: wywiózł ją przez płomienie, wyrwą w murze wydostał się nad rzekę, umył skamieniałą ze strachu dziewczynkę, która przy każdym dotknięciu sztywniała i kwiliła jak pisklę, a gdy zasnął, zniknęła. Za wrzask o cesarzu polującym na małe dziewczynki jak krogulec przesiedział potem ponad rok w cytadeli, nim przypomniano sobie o nim przed Thanedd. Po opowieści przychodzi wyznanie właściwe: Cahir nie może o Ciri zapomnieć, widuje ją w snach jako dorosłą, piękną kobietę, z takimi szczegółami jak pąsowa róża wytatuowana w pachwinie, i myśli, że ją kocha. Wie przy tym realistycznie, że ona go nie zechce, a jako małżonkę cesarza mógłby ją przynajmniej widywać. Na pytanie, czy Geralt pozwoli mu ją zabrać, wiedźmin nie odpowiada; umawiają się, że do tego czasu mogą być druhami, a Cahir przyrzeka, że wiedźmina nigdy nie zdradzi.
Ścigająca kompanię banda Słowika i Schirrú wdziera się do świętego lasu Caed Myrkvid, morduje pielgrzymów i druidów i szturmuje osiedle przy wielkim dębie, gdzie bronią się Milva, Jaskier i Angoulême. Ostrzeżony wizją Geralt przybywa na pukaczu i tnie grasantów od skraju lasu, u boku Rycerza Szachownicy, z którym ratują sobie wzajemnie życie; rozstrzyga szarża błędnego rycerstwa Toussaint, choć bełt z gabriela urywa wiedźminowi ucho. Niedobitki ze Słowikiem i Schirrú zbiegają za graniczny strumień, do nietykalnego sanktuarium, gdzie rycerzom wejść nie wolno; ruszający za nimi Geralt, Milva i Angoulême wpadają w konary dębopotworów i trafiają przed oblicze flaminiki razem ze schwytanymi bandytami. Druidka, głucha na prośby o świadka koronnego, każe spalić schwytanych żywcem w Wiklinowej Babie: w ogniu giną Słowik i Schirrú, a wraz z półelfem jedyny trop do jego mocodawcy i wiedźmiński medalion z głową wilka, który topi się w żarze. Milva wychodzi z bitwy z połamanymi żebrami, a baron de Peyrac-Peyran rozpoznaje w Jaskrze wicehrabiego Juliana i zabiera go do zamku Beauclair.