The full description of the event.
Czarny lej, który na Głębi Sedny porwał drakkar „Alkyone", nie był żadną katastrofą naturalną, lecz zaklęciem: Wsysaczem Vilgefortza, który podniósł łódź z morza razem z Yennefer. Czarodziejka budzi się na kamienistej równinie przy kryjówce maga, wśród wraków statków ginących od lat bez wieści na Głębi, i pojmuje, że Crach miał rację: ani piętnaście lat temu, ani teraz nie było w tych zaginięciach przypadku. To nie ona tropiła Vilgefortza, to on tropił ją; wpływając na Głębię, sama wpchnęła mu się w ręce. Skatowana przez Rience'a, przykuta do stalowego fotela w laboratorium, obok drugiego fotela czekającego „od dawna" na Ciri, ma posłużyć za sondę empatyczną: jedyny sposób na wyskanowanie dziewczyny chronionej aurą Starszej Krwi. Torturowana śrubowym imadłem, nie pozwala sobie wydrzeć empatycznej matrycy Ciri, pęka jednak przy Geralcie: na ekranie megaskopu Vilgefortz ogląda wiedźmina, Cahira, Jaskra i jakąś kobietę. Do „ostatecznego rozwiązania kwestii wiedźmińskiej" zgłasza się Schirrú, który zna wyskanowane okolice; Rience'a mistrz posyła do Vattiera, a potem do śledzenia Skellena i Bonharta. Yennefer trafia do lochu.
Full context: summary of chapter 51 →
What led to this event and what came of it. Effects are shown up to your bookmark.
Trop czerwonego błota z rudokopów wokół Belhaven prowadzi Geralta, Cahira i Angoulême do kopalni „Rialto". Po drodze trójka wycina piątkę haraczników Słowika z Novosadem i Yirrelem na czele, a mistyfikacja Angoulême, jakoby to oni zabili wiedźmina i należała im się druga rata za kontrakt, wywabia z magazynu samego zleceniodawcę. Półelf Schirrú przyjmuje jako dowód wiedźmiński medalion, po czym odsłania karty: rozpoznał Geralta od pierwszego rzutu oka, bo dokładnie mu go opisano, a przysłano go, by z wiedźminem skończył. Z nożem na gardle Angoulême doczekuje przybycia wspólników: skorumpowanego kapitana nilfgaardzkiej kawalerii, który w trybie doraźnym skazuje trójkę na śmierć, i Słowika, cesarskiego już „dowódcy kompanii ochrony górnictwa", który dla zbiegłej z jego hanzy dziewczyny każe ciosać pal. Schirrú zdąża jeszcze pochwalić się, że to on z rozkazu mistrza Vilgefortza zamordował w Dorian Codringhera i Fenna, i obiecuje Geraltowi śmierć w smole, gdy na kopalnię spadają bomby zapalające i strzały partyzantów z Wolnych Stoków. W ognistym pandemonium ginie kapitan, Angoulême rozwala Słowikowi policzek niemal do zębów, a trójka wyrywa się z okrążenia. Cenę ucieczki płaci Cahir, oskalpowany rzuconym toporkiem, oraz Geralt, którego medalion z głową wilka zostaje w kieszeni Schirrú.
W drodze doliną Sansretour, przy ognisku nad pieczonymi pstrągami, Cahir opowiada wreszcie Geraltowi całą swoją historię z Cintry. Nilfgaardzki szpieg na dworze wydał plan wywiezienia królewskiej wnuczki, a na grupę młodego oficera uciekający wpadli czystym przypadkiem. Po sieczce w płonącym kwartale miasta Cahir został z półprzytomną Ciri sam wśród trupów i ognia: wywiózł ją przez płomienie, wyrwą w murze wydostał się nad rzekę, umył skamieniałą ze strachu dziewczynkę, która przy każdym dotknięciu sztywniała i kwiliła jak pisklę, a gdy zasnął, zniknęła. Za wrzask o cesarzu polującym na małe dziewczynki jak krogulec przesiedział potem ponad rok w cytadeli, nim przypomniano sobie o nim przed Thanedd. Po opowieści przychodzi wyznanie właściwe: Cahir nie może o Ciri zapomnieć, widuje ją w snach jako dorosłą, piękną kobietę, z takimi szczegółami jak pąsowa róża wytatuowana w pachwinie, i myśli, że ją kocha. Wie przy tym realistycznie, że ona go nie zechce, a jako małżonkę cesarza mógłby ją przynajmniej widywać. Na pytanie, czy Geralt pozwoli mu ją zabrać, wiedźmin nie odpowiada; umawiają się, że do tego czasu mogą być druhami, a Cahir przyrzeka, że wiedźmina nigdy nie zdradzi.
Ścigająca kompanię banda Słowika i Schirrú wdziera się do świętego lasu Caed Myrkvid, morduje pielgrzymów i druidów i szturmuje osiedle przy wielkim dębie, gdzie bronią się Milva, Jaskier i Angoulême. Ostrzeżony wizją Geralt przybywa na pukaczu i tnie grasantów od skraju lasu, u boku Rycerza Szachownicy, z którym ratują sobie wzajemnie życie; rozstrzyga szarża błędnego rycerstwa Toussaint, choć bełt z gabriela urywa wiedźminowi ucho. Niedobitki ze Słowikiem i Schirrú zbiegają za graniczny strumień, do nietykalnego sanktuarium, gdzie rycerzom wejść nie wolno; ruszający za nimi Geralt, Milva i Angoulême wpadają w konary dębopotworów i trafiają przed oblicze flaminiki razem ze schwytanymi bandytami. Druidka, głucha na prośby o świadka koronnego, każe spalić schwytanych żywcem w Wiklinowej Babie: w ogniu giną Słowik i Schirrú, a wraz z półelfem jedyny trop do jego mocodawcy i wiedźmiński medalion z głową wilka, który topi się w żarze. Milva wychodzi z bitwy z połamanymi żebrami, a baron de Peyrac-Peyran rozpoznaje w Jaskrze wicehrabiego Juliana i zabiera go do zamku Beauclair.
Świadoma, że jej megaskopowe rozmowy ktoś podsłuchał albo zdradził, Yennefer robi z samej siebie przynętę: dwudziestego ósmego sierpnia wypływa ze Skellige dwoma drakkarami, by sprawdzić, „czym katastrofy naturalne różnią się od nienaturalnych" na Głębi Sedny, tej samej, która pochłonęła niegdyś statek Pavetty i Dunego. Na dzień przed wrześniowym nowiem czarodziejka, seneszal Guthlaf i ośmiu ochotników żeglują „Alkyone" w głąb akwenu; rwącego się na pokład Hjalmara Yennefer odsyła na „Tamarę", co ratuje mu życie. Nad „Alkyone", i tylko nad nią, niebo skłębia się w czarny lej, błyskawice oplatają kadłub jak macki meduzy, a wirujący drakkar unosi się sto łokci nad wrzące morze i znika po eksplozji, która ciska „Tamarą" wstecz. Załoga kapitana Asy Thjaziego wyławia tylko dwa ciała; Yennefer nie ma między nimi. Jarl Crach an Craite kwituje zbieżność miejsca z katastrofą sprzed piętnastu lat jednym zdaniem: to nie był przypadek. Ani wtenczas, ani teraz.
Czarny lej, który na Głębi Sedny porwał drakkar „Alkyone", nie był żadną katastrofą naturalną, lecz zaklęciem: Wsysaczem Vilgefortza, który podniósł łódź z morza razem z Yennefer. Czarodziejka budzi się na kamienistej równinie przy kryjówce maga, wśród wraków statków ginących od lat bez wieści na Głębi, i pojmuje, że Crach miał rację: ani piętnaście lat temu, ani teraz nie było w tych zaginięciach przypadku. To nie ona tropiła Vilgefortza, to on tropił ją; wpływając na Głębię, sama wpchnęła mu się w ręce. Skatowana przez Rience'a, przykuta do stalowego fotela w laboratorium, obok drugiego fotela czekającego „od dawna" na Ciri, ma posłużyć za sondę empatyczną: jedyny sposób na wyskanowanie dziewczyny chronionej aurą Starszej Krwi. Torturowana śrubowym imadłem, nie pozwala sobie wydrzeć empatycznej matrycy Ciri, pęka jednak przy Geralcie: na ekranie megaskopu Vilgefortz ogląda wiedźmina, Cahira, Jaskra i jakąś kobietę. Do „ostatecznego rozwiązania kwestii wiedźmińskiej" zgłasza się Schirrú, który zna wyskanowane okolice; Rience'a mistrz posyła do Vattiera, a potem do śledzenia Skellena i Bonharta. Yennefer trafia do lochu.
W październiku kompania Geralta, prowadzona przez orszak błędnych rycerzy z Reynartem de Bois-Fresnes, zjeżdża doliną Sansretour do Beauclair, gdzie wita ją wystrojony jak princ Jaskier, na dworze znany jako wicehrabia Julian. Księżna Anna Henrietta przyjmuje gości ze wszystkimi honorami: Geralt nosi przy Święcie Kadzi czarodziejkę Fringillę Vigo, a na audiencji księżna, wzruszona opowieścią o Ciri, przyrzeka kompanii opiekę, gościnę i dostęp do najbogatszej biblioteki znanego świata. Z krótkiego postoju robi się zimowa kwatera: nim Milvie zrosną się żebra, śniegi zawalają przełęcze i z księstwa nie sposób wyjechać przed odwilżą. Tak zaczyna się pobyt, który wszystkie późniejsze wersje legendy zbędą jednym zdaniem o zimie spędzonej w Toussaint.
Rutynowy kontrakt na potwora z lochów winnicy Pomerol kończy się odkryciem, które zmienia bieg całej wyprawy. Geralt, zapadłszy się w podziemia dawnej kopalni, trafia przez sekretne przejście do starożytnej komnaty podsłuchowej z mosiężnymi trąbami, a z nich płynie narada, której nikt postronny nie miał prawa usłyszeć. W Toussaint, jedynym zakątku Cesarstwa wolnym od agentów Vattiera de Rideaux, zjechali się pod pozorem kupieckich interesów spiskowcy: Stefan Skellen, książęta Ardal aep Dahy i Joachim de Wett, hrabia Broinne i pan Leuvaarden. Urażeni odtrąceniem swoich córek i żon dla „przybłędy z Cintry", uzgadniają śmierć Emhyra i osadzenie na tronie princa Voorhisa, a zamachu ma dokonać zamachowiec pod magiczną protekcją Vilgefortza: trzymana w więzieniu, zauroczona i zaprogramowana jak golem Yennefer, która po wszystkim popełni samobójstwo. Na koniec, jako rękojmię szczerości, Skellen wyjawia zebranym aktualne miejsce pobytu Vilgefortza. Geralt u wylotu trąb zaciska pięści aż do bólu i wytęża słuch oraz pamięć: właśnie dowiedział się, dokąd naprawdę musi jechać.
Nazajutrz po podsłuchu pod Pomerol Geralt wpada do pałacowej kuchni i daje kompanii godzinę na spakowanie: wyjazd pojedynczo, bez pozoru, zbiórka pod słupem na wzgórku za miastem. Drużyna reaguje, jakby czekała na tę wieść od tygodni, a Angoulême dostaje w dodatku dobrą nowinę, bo Geralt zmienił zdanie i nie zostawia jej w Beauclair. Pożegnania są trzy: Fringilla Vigo przydybuje wiedźmina w książęcej stajni i po odrzuconej prośbie „zostań ze mną" żegna się z nim tak, jak tego pragnie, Jaskier, który zostaje przy Anarietcie, dogania kompanię z sakiewką dukatów z prywatnej szkatuły księżnej i przyjmuje od Geralta list do Dijkstry, a Reynart de Bois-Fresnes objaśnia trasę przez przełęcze Malheur, Sansmerci i Mortblanc ku dolinie Sudduth, po czym na propozycję wspólnej drogi odpowiada, że jest błędny, ale nie szalony. Kompania rusza w góry pod ciemniejącym niebem, w lodowaty wiatr, który niesie zapowiedź śnieżycy.
Wszystkie drogi legendy schodzą się w zamku Stygga. Ciri przybywa do kryjówki Vilgefortza z własnej woli, by oddać się w zamian za wolność Yennefer, a gdy czarodziej odrzuca ofertę i wlecze ją do laboratorium, do zamku wdziera się kompania Geralta: zahipnotyzowani przez Regisa wartownicy sami otwierają bramę. Zwycięstwo kosztuje kompanię wszystko. Milva ginie w pojedynku łuczników na krużganku, osłaniając towarzyszy; Cahir zastępuje drogę Bonhartowi, by Ciri mogła ujść, i pada pod jego mieczem; raniona w udo Angoulême wykrwawia się w objęciach Ciri; Regis, który wyrwał Yennefer z magicznej matni, zostaje przez Vilgefortza rozdarty i stopiony białym ogniem wraz z kolumną. Rachunki wyrównują ocaleni. Ciri, przyparta na belkach zrujnowanego skrzydła, sięga po wahadłową naukę z Kaer Morhen, zwala Bonharta w przepaść, a zdradziecki atak nożem kończy cięciem przez gardło i zabiera łowcy trzy wiedźmińskie medaliony. Geralt, tłuczony żelaznym drągiem, myli maga iluzją z medalionu Fringilli i dwoma cięciami oraz dekapitacją kończy karierę największego wroga; pomaga i to, że zregenerowane oko Vilgefortza nigdy nie odzyskało koordynacji. Wiedźmin, wiedźminka i Yennefer schodzą potem razem po zalanych krwią schodach przez resztki najemników Skellena, aż na dole zamiast wyjścia czekają na nich czarne salamandry cesarskiego wojska.
Oficer, który po szturmie zajmuje zamek Stygga i każe aresztować Skellena za zdradę, zdejmuje hełm dopiero w cztery oczy z Geraltem: to sam Emhyr var Emreis. Wiedźmin wita go imieniem Duny, bo domyślił się już, jaką rolę w krwi Ciri odegrał incest: cesarz Nilfgaardu jest jej ojcem, Jeżem z Erlenwaldu, który szesnaście lat temu wziął ślub z Pavettą w Cintrze. Emhyr opowiada wszystko: klątwę uzurpatora, pakt z Vilgefortzem i przepowiednię o synu Ciri, władcy świata, upozorowaną katastrofę na Głębi Sedny, w której naprawdę zginęła Pavetta, i plan poślubienia własnej córki, nieświadomej, kim jest jej mąż. Tajemnica ma umrzeć z tymi, którzy ją znają, więc Geralt i Yennefer dostają w ramach spłaty starych długów śmierć honorową: wspólną kąpiel i nóż do otwarcia żył. Cesarz odprowadza ich do łaźni i obiecuje Yennefer, że nie skrzywdzi „córki pani i wiedźmina Geralta": deptał trupy i tańczył na kurhanach wrogów, ale tego, o co go podejrzewają, zwyczajnie by nie potrafił. Teraz to wie, także dzięki nim obojgu. Potem przytula szlochającą Ciri, szepcze w Starszej Mowie „va faill, luned", żegnaj, dziewczyno, i na jego rozkaz całe czarne wojsko odjeżdża z zamku, nie zostawiając ani strażnika, ani obiecanego noża. Ciri nie mówi Geraltowi i Yennefer o pożegnaniu ani słowa.