Opis ogólny, bez zdradzania fabuły.
Młodziutki rycerz z zamku Kamelot, dworu króla Artura, syn Lancelota du Lac i Elaine, córki króla Pellesa, pana na Caer Benic. Ma dziewiętnaście lat, kolczugę, miecz i świeżą, ledwo zagojoną szramę od skroni po żuchwę, pamiątkę po uczciwym pojedynku z Breunisem Bezlitosnym, niegodziwym ciemiężycielem panien; powiada, że szpetne są jeno blizny na honorze. Jest z tych, których ciekawość zawsze przemaga ostrożność: z odwagi słynie, z nierozsądku jest znany. Świat zna z pieśni bardów i opowieści rycerskich, więc wróżki, zaklęte doliny i darowane z wód miecze traktuje ze śmiertelną powagą, a nauczony cudzą przygodą zadaje w ważnych chwilach rytualne pytania o krwawiącą włócznię, cierpiącego Króla i pannę niosącą graal, na wszelki wypadek, nawet jeśli sam nie umie ich objaśnić. Mówi starosłowną, dworną polszczyzną swojego świata, a czerwieni się łatwiej, niż dobywa miecza.
Przeglądasz bez zakładki, więc widzisz pełną opublikowaną biografię.
W drodze do Kamelotu, u podnóża gór Y Wyddfa i tuż obok zaklętej doliny Cwm Pwcca, Galahad zjeżdża nad zaczarowane jezioro i idąc za dziewczęcym śpiewem, znajduje kąpiącą się nagą dziewczynę, którą bierze za wróżkę z krainy Faërie. Gdy zdradzają go konie, a dziewczyna zamiast giezła porywa z kamienia miecz, rycerz klęka, pewny, że oto Pani Jeziora ofiaruje mu oręż, jak każe legenda. Spotyka go rozczarowanie: panna każe mu się odwrócić, pozwolić jej się ubrać i zapamiętać, że ona niczego nie rozdaje i niczego nie pozwala sobie odebrać. Nieznajoma, która przedstawia się jako Ciri, ma ludzkie uszy, bliznę na policzku i koszulę z niedopranymi zaciekami krwi, wypytuje o obce nazwy krain, dziwi się dacie i wyznaje, że przybywa z innego świata, z którego chwilowo lepiej jej zniknąć, bo namieszała w przeznaczeniu. Galahad dzieli się z nią sucharem i jałowcową kiełbasą, czerwieniąc się opowiada, co wróżki każą sobie świadczyć na kobiercach z mchów (i zostaje uprzejmie odprawiony), objaśnia jej tutejszych magów, Merlina i złą Morganę, oraz drogę do Kamelotu, wreszcie pożycza pled i prosi o jej historię. Słyszy ostrzeżenie, że opowieść jest długa i niezbyt dobrze się kończy, oraz wykład o wężu Uroborosie, który gryząc własny ogon, zamyka koło czasu. Potem siada wygodniej i słucha.